Obudziłam się i zerknęłam w bok, żeby zobaczyć, czy jest tu jeszcze Alice. Ku mojemu zdziwieniu nie było jej. Wstałam, rozczesałam włosy, ubrałam się w to i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam Susan, przygotowującą śniadanie i bawiącą się w salonie Ali.
-Cześć !-krzyknęłam głośno, żeby każdy mnie usłyszał.
-Hej-odpowiedziały chórem. Poszłam do kuchni.
-Co gotujesz ?-zaciekawiłam się
-Nie gotuję. Smażę, czy jak to tam się mówi, gofry.-wyszczerzyła się. Poklepałam ją po głowie. i weszłam do salonu.
-Hej, mała.
-Cześć, Sami.-przywitała się.
-Co robisz ?
-Bawię się lalkami.
-Dobra, to ty się baw, a ja pójdę na górę. Ja coś będziesz chciała to krzycz.-powiedziałam, a ona skinęła głową. Weszłam i włączyłam twittera. Od razu zauważyłam nowy wpis Eleanor. "Tak długo czekałam na ten moment, w którym Louis poprosi mnie o rękę. I stało się. Zdecydowanie najlepsze co mnie w życiu spotkało ". Wytrzeszczyłam oczy, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to zrobił. Usłyszałam klakson samochodu. W ogóle nie zwracałam uwagi, na to co się w okół mnie działo. Liczyły się tylko te dwa zdania, o których chyba nigdy nie zapomnę.
-Mogę ?-usłyszałam męski głos. Nic nie odpowiedziałam, tylko dalej wpatrywałam się tępo w okno. Kątem oka zauważyłam, że ktoś koło mnie siada, a dokładniej Zayn. Przytuliłam się mocno do niego, a łzy lały się ze mnie potokami.
-Posłuchaj, to najgorsze co mógł zrobić, jednak pamiętaj, że nie możesz się tym przejmować, bo Eleanor jest w stanie zrobić wszystko, żeby się ciebie pozbyć. Musisz żyć dalej i o tym zapomnieć, bo...martwię się o ciebie.-powiedział, a samotna łza spłynęła po jego policzku. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-To..wcale nie..jest...takie łatwe, jak...się..wydaję.Nie potrafię zapomnieć..i żyć jakby ten związek nie miał miejsca.-wydukałam.
-Co ty tu właściwie robisz ?-przypomniało mi się, że powinien być teraz na trasie koncertowej.
-No więc, postanowiliśmy rozwalić zespół. Myśleliśmy już o tym od dawna, a jeszcze błędna decyzja Louis'a nas w tym utwierdziła.-odpowiedział smutno.
-Przepraszam, że to zrobię.-powiedziałam i pocałowałam go lekko, na co się uśmiechnął.
-Za co ?
-Tak na pożegnanie, bo już nigdy więcej się nie zobaczymy.-odparłam i wybiegłam z domu, zanim ktokolwiek zdążył mnie zatrzymać. Miejsce, w którym się obecnie znajdowałam to szopa, która śniła mi się przez długi czas. Usiadłam przy wielkich skrzyniach i wyjęłam z kieszeni żyletkę. Jedyny sposób na pozbycie się wszystkich problemów...na zawsze. Przyłożyłam ją delikatnie do zgięcia i przejechałam. Syknęłam z bólu, który teraz sprawiał mi przyjemność. Znowu to zrobiłam, tym razem dużo mocniej. Na mojej ręce pojawiła się stróżka krwi, której w każdej minucie było coraz więcej. Ostatnie co poczułam, to zimna ziemia, na której leżałam i silny ból w lewej ręce.
*2 lata później ....Oczami Louis'a *
Dzisiaj mijają równo 2 lata odkąd umarła i to na dodatek przeze mnie. Już nic nie jest tak jak dawniej. Nie słychać tego głośnego przekomarzania się Sam i Harre'go, który po tym drastycznym wydarzeniu gdzieś zniknął. Nikt nie ma pojęcia czy w ogóle żyje. Jedzenie nie znika już w takim tempie z lodówki, bo Niall'a prawie nie ma w domu. Perrie i Nina przez całe dnie siedzą w pokojach. Liam przeprowadził się do Lottie, z którą jakiś czas temu się zaręczył. Zayn, nawet nie wiem gdzie jest. Victoria wyjechała i zamieszkała z Chris'em. Nawiasem mówiąc, wszystko się spieprzyło. A najgorsze jest to, że Eleanor chyba się ucieszyła ze śmierci Sami powoli zaczyna mnie denerwować.
-Louis, kup mi nową torebkę.-poprosiła, patrząc się w ekran telefonu.
-Potem.-odpowiedziałem przygnębiony. Wstała i poszła do łazienki. W tym czasie zabrałem jej telefon, do którego całe dnie się uśmiechała. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wszystkie wiadomości były od jakiegoś " Filip, kochanie <3 ", i to jeszcze z jaką treścią. Odłożyłem wściekły jej komórkę, akurat wchodziła do pokoju.
-Masz 15 minut na spakowanie się i wyjście z domu.-odparłem, po czym sam z niego wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem przed siebie. Moja droga nie miała końca. Zamknąłem na chwilę oczy, jednak kiedy je otworzyłem ujrzałem wielkie auto, które jechało prosto na mnie. Potem tylko ciemność...
**************************************************
I na tym kończę moje opowiadanie. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, za to co z nimi wszystkimi zrobiłam. Bez skojarzeń XD Wszystkie te rozdziały dedykuję Forever Young ;3. I jeszcze raz zapraszam na http://it-really-you.blogspot.com/. Enjoy. ♥