Obudziłam się i zerknęłam w bok, żeby zobaczyć, czy jest tu jeszcze Alice. Ku mojemu zdziwieniu nie było jej. Wstałam, rozczesałam włosy, ubrałam się w to i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam Susan, przygotowującą śniadanie i bawiącą się w salonie Ali.
-Cześć !-krzyknęłam głośno, żeby każdy mnie usłyszał.
-Hej-odpowiedziały chórem. Poszłam do kuchni.
-Co gotujesz ?-zaciekawiłam się
-Nie gotuję. Smażę, czy jak to tam się mówi, gofry.-wyszczerzyła się. Poklepałam ją po głowie. i weszłam do salonu.
-Hej, mała.
-Cześć, Sami.-przywitała się.
-Co robisz ?
-Bawię się lalkami.
-Dobra, to ty się baw, a ja pójdę na górę. Ja coś będziesz chciała to krzycz.-powiedziałam, a ona skinęła głową. Weszłam i włączyłam twittera. Od razu zauważyłam nowy wpis Eleanor. "Tak długo czekałam na ten moment, w którym Louis poprosi mnie o rękę. I stało się. Zdecydowanie najlepsze co mnie w życiu spotkało ". Wytrzeszczyłam oczy, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to zrobił. Usłyszałam klakson samochodu. W ogóle nie zwracałam uwagi, na to co się w okół mnie działo. Liczyły się tylko te dwa zdania, o których chyba nigdy nie zapomnę.
-Mogę ?-usłyszałam męski głos. Nic nie odpowiedziałam, tylko dalej wpatrywałam się tępo w okno. Kątem oka zauważyłam, że ktoś koło mnie siada, a dokładniej Zayn. Przytuliłam się mocno do niego, a łzy lały się ze mnie potokami.
-Posłuchaj, to najgorsze co mógł zrobić, jednak pamiętaj, że nie możesz się tym przejmować, bo Eleanor jest w stanie zrobić wszystko, żeby się ciebie pozbyć. Musisz żyć dalej i o tym zapomnieć, bo...martwię się o ciebie.-powiedział, a samotna łza spłynęła po jego policzku. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-To..wcale nie..jest...takie łatwe, jak...się..wydaję.Nie potrafię zapomnieć..i żyć jakby ten związek nie miał miejsca.-wydukałam.
-Co ty tu właściwie robisz ?-przypomniało mi się, że powinien być teraz na trasie koncertowej.
-No więc, postanowiliśmy rozwalić zespół. Myśleliśmy już o tym od dawna, a jeszcze błędna decyzja Louis'a nas w tym utwierdziła.-odpowiedział smutno.
-Przepraszam, że to zrobię.-powiedziałam i pocałowałam go lekko, na co się uśmiechnął.
-Za co ?
-Tak na pożegnanie, bo już nigdy więcej się nie zobaczymy.-odparłam i wybiegłam z domu, zanim ktokolwiek zdążył mnie zatrzymać. Miejsce, w którym się obecnie znajdowałam to szopa, która śniła mi się przez długi czas. Usiadłam przy wielkich skrzyniach i wyjęłam z kieszeni żyletkę. Jedyny sposób na pozbycie się wszystkich problemów...na zawsze. Przyłożyłam ją delikatnie do zgięcia i przejechałam. Syknęłam z bólu, który teraz sprawiał mi przyjemność. Znowu to zrobiłam, tym razem dużo mocniej. Na mojej ręce pojawiła się stróżka krwi, której w każdej minucie było coraz więcej. Ostatnie co poczułam, to zimna ziemia, na której leżałam i silny ból w lewej ręce.
*2 lata później ....Oczami Louis'a *
Dzisiaj mijają równo 2 lata odkąd umarła i to na dodatek przeze mnie. Już nic nie jest tak jak dawniej. Nie słychać tego głośnego przekomarzania się Sam i Harre'go, który po tym drastycznym wydarzeniu gdzieś zniknął. Nikt nie ma pojęcia czy w ogóle żyje. Jedzenie nie znika już w takim tempie z lodówki, bo Niall'a prawie nie ma w domu. Perrie i Nina przez całe dnie siedzą w pokojach. Liam przeprowadził się do Lottie, z którą jakiś czas temu się zaręczył. Zayn, nawet nie wiem gdzie jest. Victoria wyjechała i zamieszkała z Chris'em. Nawiasem mówiąc, wszystko się spieprzyło. A najgorsze jest to, że Eleanor chyba się ucieszyła ze śmierci Sami powoli zaczyna mnie denerwować.
-Louis, kup mi nową torebkę.-poprosiła, patrząc się w ekran telefonu.
-Potem.-odpowiedziałem przygnębiony. Wstała i poszła do łazienki. W tym czasie zabrałem jej telefon, do którego całe dnie się uśmiechała. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wszystkie wiadomości były od jakiegoś " Filip, kochanie <3 ", i to jeszcze z jaką treścią. Odłożyłem wściekły jej komórkę, akurat wchodziła do pokoju.
-Masz 15 minut na spakowanie się i wyjście z domu.-odparłem, po czym sam z niego wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem przed siebie. Moja droga nie miała końca. Zamknąłem na chwilę oczy, jednak kiedy je otworzyłem ujrzałem wielkie auto, które jechało prosto na mnie. Potem tylko ciemność...
**************************************************
I na tym kończę moje opowiadanie. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, za to co z nimi wszystkimi zrobiłam. Bez skojarzeń XD Wszystkie te rozdziały dedykuję Forever Young ;3. I jeszcze raz zapraszam na http://it-really-you.blogspot.com/. Enjoy. ♥
Let's live the moment not the past. ♥
piątek, 2 listopada 2012
środa, 31 października 2012
Bardzo ważne !
Wiem, że pewnie czekacie na nowy rozdział, który nie wiem kiedy się ukaże, ale jest coś dużo ważniejszego . Na pewno każda Directioners marzy o koncercie One Direction w Polsce. Jest grupa osób na Fb, która założyła konto, w którym zbierają się ludzie, by zorganizować koncert. Nic was to nie kosztuje, a można spełnić swoje marzenia !. Wejdź tylko tu i kliknij " dołącz do grupy ".
sobota, 27 października 2012
Informacja.
Chciałabym tylko poinformować wszystkich czytelników tego bloga, że rozdział 20, będzie ostatnim, który napiszę, ale jeżeli podoba wam się blog mojego autorstwa, to zapraszam także na
* http://it-really-you.blogspot.com/
* http://it-really-you.blogspot.com/
wtorek, 23 października 2012
Rozdział 19
Obudziłam się znowu w tym białym pomieszczeniu, które nie wiedząc czemu nazwano szpitalem. Rozejrzałam się i zobaczyłam Perrie, płacząca na krzesełku obok.
-Co się stało ?-zapytałam zachrypniętym głosem. Otworzyła oczy i rzuciła się na mnie.
-Matko ! Wybudziłaś się -krzyknęła szczęśliwa. Za chwilę do pokoju wleciała Susan z kawą w ręku i o wiele mniejszą ilością makijażu.
-Sam, ty żyjesz !-przytuliła mnie z całej siły. Uśmiechnęłam się delikatnie .
- A co ? Miałam umrzeć ?-zapytałam z rozbawieniem. Pokiwały przecząco głowami.
-Susan, jak ty ładnie wyglądasz. -pochwaliłam przyjaciółkę, która uśmiechnęła się czarująco.
-Dzisiaj jeszcze zmieniam kolor włosów, maluję się mniej i idziesz ze mną na zakupy, bo zmieniam styl.-wyszczerzyła ząbki. Zaśmiałam się.
-Kiedy z tond wychodzę ?-zapytałam.
-Możliwe, że nawet dzisiaj wyjdziesz, jeżeli będziesz dobrze się czuła i będą dobre wyniki badań-wytłumaczyła Per. Pokiwałam głową.
-A, co się tak właściwie stało ?
-No, skakałyśmy sobie trochę i w pewnym momencie weszłaś na szafkę, z której spadłaś.-odpowiedziała.
-No, ale mamy drugie miejsce na youtube !-wrzasnęłam.
-Ciszej .-zaśmiała się. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wyniki.-powiedział.
-Może pani już dzisiaj wyjść.-uśmiechnął się
-O której ?
-Może się pani już pakować.-oznajmił i wyszedł.
-No to dawaj walizkę.-ponagliłam Per, która szybko wyciągnęła ją z pod łóżka. Wrzucałyśmy wszystkie rzeczy, które wczoraj przyniosły mi dziewczyny. Po godzinie, byłyśmy już gotowe do wyjścia. Zamówiłyśmy taksówkę i po jakimś czasie zatrzymałyśmy się przed naszym domem.
-Ej, dziewczyny, ja jeszcze pojadę po Alice. Ona jest u cioci, kilka ulic dalej.-wytłumaczyłam. Wsiadłam do mojego samochodu (klik) i ruszyłam po moją młodszą siostrę. Po dwudziestu minutach, byłam już na miejscu.
-Cześć ciociu !-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Cześć skarbie.-przytuliła mnie.
-Ale żeś wyrosła.-omiotła mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej.
-Ja przyjechałam zabrać Alice, ciociu-powiedziałam. Skinęła głową i zniknęła w pokoju na przeciwko. Po kilku minutach wyszła z małą dziewczynką na rękach, która ucieszyła się gdy tylko mnie ujrzała.
-Sam !-krzyknęła szczęśliwa i przytuliła się do moich nóg.
-Też za tobą tęskniłam.-szepnęłam i wzięłam ją na ręce.
-Wracasz ze mną ?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziała. Ciocia ostatni raz przytuliła Ali i ruszyłyśmy do domu. Wprowadziłam ją do salonu.
-Alice !-krzyknęła Susan i podbiegła do nas. Po chwili z kuchni wyszła także Per.
-Cześć, mała.-przywitała si.e
-Cześć.-odpowiedziała nieśmiało.
-Jestem Perrie, a ty ?
-Alice.-uśmiechnęła się słodko.
-Chodź, widzę, że jesteś zmęczona.-powiedziałam i zaprowadziłam ją do mojego pokoju, w którym od razu położyła się spać. Przykryłam ja kocem i wyszłam po cichu. Na dole wybrałam numer Herre'go.
-Halo.-odebrał po chwili.
-Słuchaj, zamieszkała z nami Alice.
-Naprawdę ? -ucieszył się.
-No. Co robicie ?-zapytałam.
-Siedzimy sobie i gadamy o waszym teledysku, a Louis siedzi i przez trzy dni nie wychodzi z pokoju.-odpowiedział.
-No, to gadajcie. Pozdrów chłopaków. Cześć.-pożegnałam się. Usiadłam w kuchni obok Sus.
-Idziemy zaraz ? Muszę iść do fryzjera i na zakupy.-zaproponowała. Kiwnęłam głową. Weszłam po cichu na górę i przebrałam się w to i to,moje loki zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie siedziała już gotowa Susan. Ubrana była w to, lekko pomalowana, a jej włosy spięte były w kucyka. Wyszłyśmy z domu, zostawiając karteczkę Perrie. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy do naszego ulubionego centrum handlowego. Po jakimś czasie, byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy i zaczęłyśmy " shopping ". Po dwóch godzinach kupiłam to, a Susan była obkupiona chyba na najbliższe pięć lat. Potem pojechałyśmy do fryzjera. Su zdecydowała się na kolor czerwony. Usiadła na fotelu i fryzjerka zaczęła swoją pracę. Następnie byłyśmy u makijażystki. Su miała teraz tylko trochę pudru, podkreślone czy i usta, pomalowane błyszczykiem. Wróciłyśmy do domu i zobaczyłyśmy jakiś samochód, stojący przed domem. Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy jakiegoś mężczyznę, który siedział na fotelu i pił herbatę.
-Dzień Dobry-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałyśmy.
-Jestem John, Jerry nic wam o mnie nie mówił ?-przedstawił się.
-Mówił o panu. Będziemy z panem nagrywać pod jego nieobecność.-powiedziałam. Skinął głową.
-Niestety, ale musimy sprowadzić tutaj pozostałą trójkę, chyba, że wy chcecie wrócić tam.-wyjaśnił.
-Ja tam nie wracam.-sprostowałam.
-W takim razie, dzwoń do którejś.-zarządził. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Vicki.
-Halo.-odebrała.
-Musicie przyjechać do nas, bo trzeba dalej nagrywać-powiedziałam na jednym tchu.
-Spoko, zaraz kupimy bilety i na jutro będziemy. -odpowiedziała. Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-Ok, to do zobaczenia jutro. -pożegnałam się i schowałam komórkę do torby.
-Przylecą jutro.-uśmiechnęłam się.
-A właśnie Susan, ślicznie wyglądasz. Tysiąc razy lepiej. Jak Harry cię zobaczy, to cię nie pozna. -pochwaliła Per i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki.-usłyszałam tupot stóp i momentalnie się odwróciłam.
-Cześć, słońce.-zobaczyłam Alice.
-Hej.-odpowiedziała i usiadła na kanapie.Matko jaką ja mam boską siostrę. Podeszłam do niej.
-Co chcesz robić ?-zapytałam.
-Bajki.-odpowiedziała. Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na " Disney Junior ". Odwróciłam się i dostrzegłam Perrie, rozmawiającą z John'em. No tak, to ona jest tą najodpowiedzialniejszą z nas wszystkich. No może jeszcze Victoria i Lot. Ja, Susan i Nina, raczej do tych najpoważniejszych nie należymy. Zerknęłam na zegarek. 21.55.
-No mała, idziemy spać.-powiedziałam. Zaprowadziłam ją do pokoju i wyjęłam z jej torby piżamkę. Weszłyśmy do łazienki i musiałam ją umyć, bo przecież sama tego nie zrobi. Po wszystkich wykonanych czynnościach, położyłyśmy się i momentalnie zasnęłyśmy.
-Co się stało ?-zapytałam zachrypniętym głosem. Otworzyła oczy i rzuciła się na mnie.
-Matko ! Wybudziłaś się -krzyknęła szczęśliwa. Za chwilę do pokoju wleciała Susan z kawą w ręku i o wiele mniejszą ilością makijażu.
-Sam, ty żyjesz !-przytuliła mnie z całej siły. Uśmiechnęłam się delikatnie .
- A co ? Miałam umrzeć ?-zapytałam z rozbawieniem. Pokiwały przecząco głowami.
-Susan, jak ty ładnie wyglądasz. -pochwaliłam przyjaciółkę, która uśmiechnęła się czarująco.
-Dzisiaj jeszcze zmieniam kolor włosów, maluję się mniej i idziesz ze mną na zakupy, bo zmieniam styl.-wyszczerzyła ząbki. Zaśmiałam się.
-Kiedy z tond wychodzę ?-zapytałam.
-Możliwe, że nawet dzisiaj wyjdziesz, jeżeli będziesz dobrze się czuła i będą dobre wyniki badań-wytłumaczyła Per. Pokiwałam głową.
-A, co się tak właściwie stało ?
-No, skakałyśmy sobie trochę i w pewnym momencie weszłaś na szafkę, z której spadłaś.-odpowiedziała.
-No, ale mamy drugie miejsce na youtube !-wrzasnęłam.
-Ciszej .-zaśmiała się. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wyniki.-powiedział.
-Może pani już dzisiaj wyjść.-uśmiechnął się
-O której ?
-Może się pani już pakować.-oznajmił i wyszedł.
-No to dawaj walizkę.-ponagliłam Per, która szybko wyciągnęła ją z pod łóżka. Wrzucałyśmy wszystkie rzeczy, które wczoraj przyniosły mi dziewczyny. Po godzinie, byłyśmy już gotowe do wyjścia. Zamówiłyśmy taksówkę i po jakimś czasie zatrzymałyśmy się przed naszym domem.
-Ej, dziewczyny, ja jeszcze pojadę po Alice. Ona jest u cioci, kilka ulic dalej.-wytłumaczyłam. Wsiadłam do mojego samochodu (klik) i ruszyłam po moją młodszą siostrę. Po dwudziestu minutach, byłam już na miejscu.
-Cześć ciociu !-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Cześć skarbie.-przytuliła mnie.
-Ale żeś wyrosła.-omiotła mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej.
-Ja przyjechałam zabrać Alice, ciociu-powiedziałam. Skinęła głową i zniknęła w pokoju na przeciwko. Po kilku minutach wyszła z małą dziewczynką na rękach, która ucieszyła się gdy tylko mnie ujrzała.
-Sam !-krzyknęła szczęśliwa i przytuliła się do moich nóg.
-Też za tobą tęskniłam.-szepnęłam i wzięłam ją na ręce.
-Wracasz ze mną ?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziała. Ciocia ostatni raz przytuliła Ali i ruszyłyśmy do domu. Wprowadziłam ją do salonu.
-Alice !-krzyknęła Susan i podbiegła do nas. Po chwili z kuchni wyszła także Per.
-Cześć, mała.-przywitała si.e
-Cześć.-odpowiedziała nieśmiało.
-Jestem Perrie, a ty ?
-Alice.-uśmiechnęła się słodko.
-Chodź, widzę, że jesteś zmęczona.-powiedziałam i zaprowadziłam ją do mojego pokoju, w którym od razu położyła się spać. Przykryłam ja kocem i wyszłam po cichu. Na dole wybrałam numer Herre'go.
-Halo.-odebrał po chwili.
-Słuchaj, zamieszkała z nami Alice.
-Naprawdę ? -ucieszył się.
-No. Co robicie ?-zapytałam.
-Siedzimy sobie i gadamy o waszym teledysku, a Louis siedzi i przez trzy dni nie wychodzi z pokoju.-odpowiedział.
-No, to gadajcie. Pozdrów chłopaków. Cześć.-pożegnałam się. Usiadłam w kuchni obok Sus.
-Idziemy zaraz ? Muszę iść do fryzjera i na zakupy.-zaproponowała. Kiwnęłam głową. Weszłam po cichu na górę i przebrałam się w to i to,moje loki zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie siedziała już gotowa Susan. Ubrana była w to, lekko pomalowana, a jej włosy spięte były w kucyka. Wyszłyśmy z domu, zostawiając karteczkę Perrie. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy do naszego ulubionego centrum handlowego. Po jakimś czasie, byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy i zaczęłyśmy " shopping ". Po dwóch godzinach kupiłam to, a Susan była obkupiona chyba na najbliższe pięć lat. Potem pojechałyśmy do fryzjera. Su zdecydowała się na kolor czerwony. Usiadła na fotelu i fryzjerka zaczęła swoją pracę. Następnie byłyśmy u makijażystki. Su miała teraz tylko trochę pudru, podkreślone czy i usta, pomalowane błyszczykiem. Wróciłyśmy do domu i zobaczyłyśmy jakiś samochód, stojący przed domem. Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy jakiegoś mężczyznę, który siedział na fotelu i pił herbatę.
-Dzień Dobry-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałyśmy.
-Jestem John, Jerry nic wam o mnie nie mówił ?-przedstawił się.
-Mówił o panu. Będziemy z panem nagrywać pod jego nieobecność.-powiedziałam. Skinął głową.
-Niestety, ale musimy sprowadzić tutaj pozostałą trójkę, chyba, że wy chcecie wrócić tam.-wyjaśnił.
-Ja tam nie wracam.-sprostowałam.
-W takim razie, dzwoń do którejś.-zarządził. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Vicki.
-Halo.-odebrała.
-Musicie przyjechać do nas, bo trzeba dalej nagrywać-powiedziałam na jednym tchu.
-Spoko, zaraz kupimy bilety i na jutro będziemy. -odpowiedziała. Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-Ok, to do zobaczenia jutro. -pożegnałam się i schowałam komórkę do torby.
-Przylecą jutro.-uśmiechnęłam się.
-A właśnie Susan, ślicznie wyglądasz. Tysiąc razy lepiej. Jak Harry cię zobaczy, to cię nie pozna. -pochwaliła Per i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki.-usłyszałam tupot stóp i momentalnie się odwróciłam.
-Cześć, słońce.-zobaczyłam Alice.
-Hej.-odpowiedziała i usiadła na kanapie.Matko jaką ja mam boską siostrę. Podeszłam do niej.
-Co chcesz robić ?-zapytałam.
-Bajki.-odpowiedziała. Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na " Disney Junior ". Odwróciłam się i dostrzegłam Perrie, rozmawiającą z John'em. No tak, to ona jest tą najodpowiedzialniejszą z nas wszystkich. No może jeszcze Victoria i Lot. Ja, Susan i Nina, raczej do tych najpoważniejszych nie należymy. Zerknęłam na zegarek. 21.55.
-No mała, idziemy spać.-powiedziałam. Zaprowadziłam ją do pokoju i wyjęłam z jej torby piżamkę. Weszłyśmy do łazienki i musiałam ją umyć, bo przecież sama tego nie zrobi. Po wszystkich wykonanych czynnościach, położyłyśmy się i momentalnie zasnęłyśmy.
środa, 17 października 2012
Rozdział 18
Obudziłam się o 11.02. No to w końcu wstaję normalnie. Weszłam do łazienki, ubrałam się w to i to, rozczesałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Poszłam na górę i zapukałam.
-Hej, misiek.-przywitała się Perrie, przytulając mnie mocno.
-Cześć, słuchaj. Ja wyjeżdżam już dzisiaj.-oznajmiłam smutno.
-No, to jadę z tobą.-uśmiechnęła się.
-Naprawdę ?-nie mogłam uwierzyć, że to dla mnie robi.
-Pewnie. To leć się pakuj.-zarządziła. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam wkładać do walizek wszystkie moje rzeczy. Kiedy tak siedziałam przyszła Su.
-Jadę z tobą, gdziekolwiek jedziesz.-krzyknęła. Zaśmiałam się. Ale ona jest postrzelona. Po dwóch godzinach byłyśmy gotowe.Jeszcze wszyscy spali, więc zostawiłam karteczkę i ruszyłyśmy taksówką na lotnisko. Po godzinie jazdy, byłyśmy na miejscu. Wysiadłyśmy i kupiłyśmy bilety do Londynu. Chwilę później, siedziałyśmy już w samolocie. Usiadłyśmy na potrójnych siedzeniach, żeby żadna nie musiała siedzieć sama.
-Dziewczyny, jak przyjedziemy, to zamieszka z nami Alice, okey ?-zapytałam.
-Ten słodziutki misiek ?-pisnęła Susan.
-Kto to Alice ?-zagubiła się Per.
-Moja 2-letnia siostra.-wyjaśniłam.
-Spoko.-odpowiedziała. Przegadałyśmy cały lot, bo już wylądowałyśmy. Wysiadłyśmy i zamówiłyśmy taxi, żeby podwiozła nas do domu.
*Oczami Charlotte*
Obudziłam się i zerknęłam na zegarek. 13.59. No to trochę pospałam. Obejrzałam się i doszłam do wniosku, że Susan i Sam gdzieś poszły. Wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, moje blond włosy splotłam w warkocza, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam małą karteczkę, leżącą na łóżku. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
" Droga Charlotte.
Cześć Lot ! Słuchaj wiem, że miałyśmy jechać za 2 tygodnie, jednak moje życie trochę bardziej się skomplikowało, niż to przewidziałam i postanowiłam wyjechać już teraz. Pojechałam z Per i Susan. Powiadom wszystkich o naszym powrocie i pozdrów ode mnie dziewczyny i chłopaków, oprócz Louis'a. Do zobaczenia 1 września.
Sam. "
Po ostatnich zdaniach wiedziałam, że wyjechała przez Louis'a. Pobiegłam szybko do niego, nawet nie pukając. Wpadłam jak torpeda.
-Cześć Lottie.-przywitał się wesoło Harry. Uśmiechnęłam się do niego, a na Louis'a spojrzałam groźnie.
-Przez ciebie to zrobiła !-krzyknęłam.
-Ale co ?-zagubił się.
-Wyjechała. Nie wiem, co jej zrobiłeś, ale wiem, że to przez ciebie.-powiedziałam.
-Gdzie wyjechała ?-zapytał przestraszony Hazza.
-Wróciła do Londynu z Perrie i Susan. -odpowiedziałam. Wytrzeszczyli oczy.
-Widział ktoś Perrie ?-wpadł do pokoju Malik.
-Wróciła do Londynu z Sam i Susan. -wyjaśniłam. Popatrzył na mnie zszokowany.
-Podziękuj mu-wskazałam palcem na Louis'a.
-Co zrobiłeś Sam ?-podniósł głos. Harry też spojrzał na niego groźnie.
-Zdradziłem ją.-opadł na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
-Coo ?-krzyknęliśmy jednocześnie.
-Z kim ?-zapytałam. Teraz już chyba nic nie mogło być gorsze, od tego co przed chwilą powiedział.
-Z Eleanor.-odpowiedział. Jednak mogło być jeszcze gorzej.
-Jesteś skończonym idiotą.-warknął Harry wychodząc z pokoju i trzaskając drzwiami.
-Zgodzę się z tym.-odpowiedzieliśmy równo z Zayn'em wściekli i także wyszliśmy, zostawiając go samego. Teraz poszłam do dziewczyn, żeby powiedzieć im o wyjeździe.
-Cześć Lot.-przywitały się.
-Hej, przyszłam żeby powiadomić was o powrocie Sam, Per i Susan do Londynu. -powiedziałam smutna i przytuliłam się mocno do Victorii.
-Czemu ?-zapytała Nina.
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-odpowiedziałam i wyszłam do mnie.
* Oczami Niny *
Nie wiedziałam, o co jej chodzi, więc poszłam do Lou, tak jak powiedziała. Zapukałam i weszłam.
-Powiesz mi o co chodzi ?-usidłam obok niego. Odsłonił twarz. Miał czerwoną twarz i podpuchnięte oczy, co było oznaką, że płakał.
-Naprawdę chcesz wiedzieć ?-zapytał drżącym głosem. Pokiwałam głową.
-Dobrze. Zdradziłem Sam z Eleanor.-odpowiedział. Nic nie powiedziałam, tylko wyszłam. Rzuciłam się na łóżko, płacząc. Dlaczego ? Nie ma pojęcia. Może dlatego, że od zawsze podobał mi się Harry. Starałam się tego nie pokazywać, co jak widać mi się udawało, bo znalazł sobie taką Susan, która na dodatek jest przyjaciółką Sam. Rozpłakałam się jeszcze mocniej, kiedy poczułam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam głowę i zobaczyłam Liam'a.
-Co się stało ?-zapytał.
-Nic.-przetarłam oczy.
-Nina, wciskaj to Sam, ja nie uwierzę.-odpowiedział.
-Nie, nic się nie stało.-nie chciałam tego nikomu mówić, jednak Liam wydawał się być ufnym przyjacielem. Odetchnęłam głęboko.
-No dobra. Podoba mi się Harry, ale Susan już z nim jest,a wiem, że on ja kocha.-wytłumaczyłam przez łzy. Uśmiechnął się współczująco i ukucnął na przeciw mnie.
-Porozmawiaj z nim, na pewno coś to da. Przynajmniej dowiesz się czy on coś do ciebie czuje, a jeżeli, to myślę, że przestanie ci zależeć.-powiedział i uśmiechnął się miło. Przytuliłam go mocno.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedział i wyszedł. Puściłam sobie na full'a muzykę, bo Victoria gdzieś poszła. Weszłam jeszcze na youtube i obejrzałam nasz nowy teledysk.
*Oczami Louis'a*
Tak. Najlepiej niech wszyscy przychodzą, zapytają co zrobiłem i wychodzą, trzaskając drzwiami. Wcale nie jest mi lepiej, a raczej robi mi się coraz gorzej. Ale mają rację, zasłużyłem na takie traktowanie. Jak ja mogłem stracić taką wspaniałą dziewczynę, dla której zrobiłbym wszystko. Włączyłem komputer, po internecie już krążył teledysk zespołu One World. O matko ! Przecież to dziewczyny. Kliknąłem " odtwórz " i moim oczom ukazała się Sam i te jej piękne blond loki. Miało sporo wejść, bo zajęło drugie miejsce na youtube, zaraz po Gangnm Style. Były jedne miejsce przed nami. Napisałem do wszystkich sms'y z tą informacją. Po kilku sekundach usłyszałem piski, wrzaski i puszczanie ich nowej piosenki.
*Oczami Sam*
Nakręciłyśmy teledysk dzisiaj rano. Akurat dobrze się złożyło, bo wczoraj już miałam podjętą decyzję. Oczywiście wiedziałam o niej tylko ja. Zaczęłyśmy o piątej rano, pewnie dlatego dziewczyny tak długo spały. Włączyłam komputer i zobaczyłam, że miałyśmy drugie miejsce. Zaczęłam piszczeć i skakać na łóżku.
-Co się tak drzesz ?-do pokoju wpadła przestraszona Per. Pokazałam jej komputer i ona także dostała ataku. Wskoczyłam na szafkę i poczułam mocny ból głowy...
*******************************
Witam państwa ! Macie już kolejny rozdział. Następny prawdopodobnie jak zawsze, jutro.
www.sayitandgo.blogspot.com
-Hej, misiek.-przywitała się Perrie, przytulając mnie mocno.
-Cześć, słuchaj. Ja wyjeżdżam już dzisiaj.-oznajmiłam smutno.
-No, to jadę z tobą.-uśmiechnęła się.
-Naprawdę ?-nie mogłam uwierzyć, że to dla mnie robi.
-Pewnie. To leć się pakuj.-zarządziła. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam wkładać do walizek wszystkie moje rzeczy. Kiedy tak siedziałam przyszła Su.
-Jadę z tobą, gdziekolwiek jedziesz.-krzyknęła. Zaśmiałam się. Ale ona jest postrzelona. Po dwóch godzinach byłyśmy gotowe.Jeszcze wszyscy spali, więc zostawiłam karteczkę i ruszyłyśmy taksówką na lotnisko. Po godzinie jazdy, byłyśmy na miejscu. Wysiadłyśmy i kupiłyśmy bilety do Londynu. Chwilę później, siedziałyśmy już w samolocie. Usiadłyśmy na potrójnych siedzeniach, żeby żadna nie musiała siedzieć sama.
-Dziewczyny, jak przyjedziemy, to zamieszka z nami Alice, okey ?-zapytałam.
-Ten słodziutki misiek ?-pisnęła Susan.
-Kto to Alice ?-zagubiła się Per.
-Moja 2-letnia siostra.-wyjaśniłam.
-Spoko.-odpowiedziała. Przegadałyśmy cały lot, bo już wylądowałyśmy. Wysiadłyśmy i zamówiłyśmy taxi, żeby podwiozła nas do domu.
*Oczami Charlotte*
Obudziłam się i zerknęłam na zegarek. 13.59. No to trochę pospałam. Obejrzałam się i doszłam do wniosku, że Susan i Sam gdzieś poszły. Wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, moje blond włosy splotłam w warkocza, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam małą karteczkę, leżącą na łóżku. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
" Droga Charlotte.
Cześć Lot ! Słuchaj wiem, że miałyśmy jechać za 2 tygodnie, jednak moje życie trochę bardziej się skomplikowało, niż to przewidziałam i postanowiłam wyjechać już teraz. Pojechałam z Per i Susan. Powiadom wszystkich o naszym powrocie i pozdrów ode mnie dziewczyny i chłopaków, oprócz Louis'a. Do zobaczenia 1 września.
Sam. "
Po ostatnich zdaniach wiedziałam, że wyjechała przez Louis'a. Pobiegłam szybko do niego, nawet nie pukając. Wpadłam jak torpeda.
-Cześć Lottie.-przywitał się wesoło Harry. Uśmiechnęłam się do niego, a na Louis'a spojrzałam groźnie.
-Przez ciebie to zrobiła !-krzyknęłam.
-Ale co ?-zagubił się.
-Wyjechała. Nie wiem, co jej zrobiłeś, ale wiem, że to przez ciebie.-powiedziałam.
-Gdzie wyjechała ?-zapytał przestraszony Hazza.
-Wróciła do Londynu z Perrie i Susan. -odpowiedziałam. Wytrzeszczyli oczy.
-Widział ktoś Perrie ?-wpadł do pokoju Malik.
-Wróciła do Londynu z Sam i Susan. -wyjaśniłam. Popatrzył na mnie zszokowany.
-Podziękuj mu-wskazałam palcem na Louis'a.
-Co zrobiłeś Sam ?-podniósł głos. Harry też spojrzał na niego groźnie.
-Zdradziłem ją.-opadł na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
-Coo ?-krzyknęliśmy jednocześnie.
-Z kim ?-zapytałam. Teraz już chyba nic nie mogło być gorsze, od tego co przed chwilą powiedział.
-Z Eleanor.-odpowiedział. Jednak mogło być jeszcze gorzej.
-Jesteś skończonym idiotą.-warknął Harry wychodząc z pokoju i trzaskając drzwiami.
-Zgodzę się z tym.-odpowiedzieliśmy równo z Zayn'em wściekli i także wyszliśmy, zostawiając go samego. Teraz poszłam do dziewczyn, żeby powiedzieć im o wyjeździe.
-Cześć Lot.-przywitały się.
-Hej, przyszłam żeby powiadomić was o powrocie Sam, Per i Susan do Londynu. -powiedziałam smutna i przytuliłam się mocno do Victorii.
-Czemu ?-zapytała Nina.
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-odpowiedziałam i wyszłam do mnie.
* Oczami Niny *
Nie wiedziałam, o co jej chodzi, więc poszłam do Lou, tak jak powiedziała. Zapukałam i weszłam.
-Powiesz mi o co chodzi ?-usidłam obok niego. Odsłonił twarz. Miał czerwoną twarz i podpuchnięte oczy, co było oznaką, że płakał.
-Naprawdę chcesz wiedzieć ?-zapytał drżącym głosem. Pokiwałam głową.
-Dobrze. Zdradziłem Sam z Eleanor.-odpowiedział. Nic nie powiedziałam, tylko wyszłam. Rzuciłam się na łóżko, płacząc. Dlaczego ? Nie ma pojęcia. Może dlatego, że od zawsze podobał mi się Harry. Starałam się tego nie pokazywać, co jak widać mi się udawało, bo znalazł sobie taką Susan, która na dodatek jest przyjaciółką Sam. Rozpłakałam się jeszcze mocniej, kiedy poczułam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam głowę i zobaczyłam Liam'a.
-Co się stało ?-zapytał.
-Nic.-przetarłam oczy.
-Nina, wciskaj to Sam, ja nie uwierzę.-odpowiedział.
-Nie, nic się nie stało.-nie chciałam tego nikomu mówić, jednak Liam wydawał się być ufnym przyjacielem. Odetchnęłam głęboko.
-No dobra. Podoba mi się Harry, ale Susan już z nim jest,a wiem, że on ja kocha.-wytłumaczyłam przez łzy. Uśmiechnął się współczująco i ukucnął na przeciw mnie.
-Porozmawiaj z nim, na pewno coś to da. Przynajmniej dowiesz się czy on coś do ciebie czuje, a jeżeli, to myślę, że przestanie ci zależeć.-powiedział i uśmiechnął się miło. Przytuliłam go mocno.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedział i wyszedł. Puściłam sobie na full'a muzykę, bo Victoria gdzieś poszła. Weszłam jeszcze na youtube i obejrzałam nasz nowy teledysk.
*Oczami Louis'a*
Tak. Najlepiej niech wszyscy przychodzą, zapytają co zrobiłem i wychodzą, trzaskając drzwiami. Wcale nie jest mi lepiej, a raczej robi mi się coraz gorzej. Ale mają rację, zasłużyłem na takie traktowanie. Jak ja mogłem stracić taką wspaniałą dziewczynę, dla której zrobiłbym wszystko. Włączyłem komputer, po internecie już krążył teledysk zespołu One World. O matko ! Przecież to dziewczyny. Kliknąłem " odtwórz " i moim oczom ukazała się Sam i te jej piękne blond loki. Miało sporo wejść, bo zajęło drugie miejsce na youtube, zaraz po Gangnm Style. Były jedne miejsce przed nami. Napisałem do wszystkich sms'y z tą informacją. Po kilku sekundach usłyszałem piski, wrzaski i puszczanie ich nowej piosenki.
*Oczami Sam*
Nakręciłyśmy teledysk dzisiaj rano. Akurat dobrze się złożyło, bo wczoraj już miałam podjętą decyzję. Oczywiście wiedziałam o niej tylko ja. Zaczęłyśmy o piątej rano, pewnie dlatego dziewczyny tak długo spały. Włączyłam komputer i zobaczyłam, że miałyśmy drugie miejsce. Zaczęłam piszczeć i skakać na łóżku.
-Co się tak drzesz ?-do pokoju wpadła przestraszona Per. Pokazałam jej komputer i ona także dostała ataku. Wskoczyłam na szafkę i poczułam mocny ból głowy...
*******************************
Witam państwa ! Macie już kolejny rozdział. Następny prawdopodobnie jak zawsze, jutro.
www.sayitandgo.blogspot.com
wtorek, 16 października 2012
Rozdział 17
Obudziłam się, leżąc na podłodze. Fajnie. Wstałam i zerknęłam na telefon. 09.21. Coś wcześnie wstaję. Weszłam do łazienki. Ubrałam się w to, rozczesałam moje niebieskie włosy, zrobiłam mocniejszy makijaż i poszłam do pokoju nr 318. Zapukałam.
-Perrie !-zawołał mulat. Do drzwi przybiegła blondynka., uśmiechając się do mnie.
-Gotowa ?-zapytałam.
-No.
-To idziemy.-powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z hotelu.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprezę, a ja muszę jeszcze iść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiłam.
-Ja też muszę iść zrobić sobie jakiś makijaż.-odpowiedziała i zamówiłyśmy taksówkę.
-Do najbliższego centrum handlowego.-kierowca pokiwał głową i ruszył. Po kilu minutach byłyśmy przed sklepami. Po długich godzinach ja kupiłam to., to, to, to, to i to . Perrie wybrała to, to, to i to. Następnie pojechałyśmy do fryzjera. Czekałyśmy jakieś pół godziny i mogłam usiąść na fotel. Po zejściu wyglądałam zupełnie inaczej. Miałam włosy obcięte za ramiona, kręcone i naturalny kolor włosów. Czyli jasny blond, jak Niall, tylko on ma farbowane. Dalej czekała nas makijażystka. Ja chciałam mocno czerwone usta, pomalować oczy czarną kredką i beżowe cienie do powiek. Perrie miała podobny, tylko ona miała różowy kolor szminki. Wróciłyśmy do hotelu. Była 12. 31, a dziewczyny jeszcze spały. Na 14.00 jesteśmy umówione w studiu. Weszłam do łazienki i przebrałam się w to i to. Makijaż i fryzurę miałam gotową. Kiedy już chciałam wychodzić usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głośny śmiech chłopaków. Wyszłam z łazienki.
-Hej.-przywitałam się.
-Czee..O matko !-krzyknął Niall. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Mieli miny jakby zobaczyli prezydenta.
-Ogarnijcie się.-przywróciłam ich do porządku.
-Sam ! Wróciłaś do naturalnego koloru włosów !.-ucieszył się Harry. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.
-Ona ma taki naturalny kolor ?-pisnął Niall.
-Ale, ale..to niemożliwe ! Ona wygląda jak anioł, ma figurę jak anioł, śpiewa jak anioł i jeszcze do tego ma takie włosy ? Co to za sprawiedliwość ?-oburzył się. Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie. Zwaliłam dziewczyny z łóżka.
-Woke up, woke up, baby !-krzyknęłam Susan do ucha. Popatrzyła na mnie zaspanym wzrokiem.
-Zmieniłaś się. Tylko nie wiem co.-zamyśliła się. No tak, cała Su, zresztą w myśleniu to ja też nie jestem mistrzem.
-Może zmieniła kolor włosów ?-zapytała ironicznie Lot.
-Nie to nie to.-odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
-Jedziecie z nami do studia ?-zapytałam.
-Nie możemy, mamy wywiad, ale jak będziemy mieli chwile czasu, to wpadniemy.-wyjaśnił Liam. Spojrzałam na zegarek. 13.28 .
-Dziewczyny, jedziemy !-wrzasnęła Victoria. Po pół godzinie byłyśmy już na miejscu.
-Cześć, dziewczyny. Wchodźcie, a ty Su do mnie.-zarządził. Weszłyśmy i założyłyśmy słuchawki.
-Posłuchajcie, jak wiecie nagrywam z chłopakami, więc mieszkam w Londynie. Harry powiedział mi, że za za 2 tygodnie wyjeżdżacie. Mój przyjaciel John został, więc przez trasę będziecie nagrywać z nim i prawdopodobnie z nim wydacie pierwszą płytę. -wyjaśnił.
-A teraz do pracy !-stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę z tych, które napisałam. ( Taylor Swift. Today was a Fairytale. Znajdźcie na górze ). Łącznie dzisiaj nagrałyśmy.
*Love Story
*Safe and Sound
*If this was a movie
*Today was a Fairytale
-Do piosenki " Love Story " jutro będziemy nagrywać teledysk. Więc bądźcie o 05.00. przy zamku królewskim. Zapytajcie chłopaków, na pewno was podwiozą. Do zobaczenia, jutro !-pożegnał się. Wyszłyśmy szczęśliwe. Szłyśmy i szłyśmy, myślałam o tym co powiem Louis'owi. Oczywiście o teledysk mi chodzi. Zaszłyśmy jeszcze do Milk Shake City na shak'a. Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Ja, Per i Su wzięłyśmy czekoladowe, Nina waniliowego, Victoria truskawkowego, a Lot 1D. Piłyśmy sobie spokojnie, aż nie dostrzegłam pary całującej się w koncie. Poznałam tą dziewczynę. To była ta..Eleanor. A ten chłopak tez wydawał mi się znajomy. Przyjrzałam mu się dokładniej i po raz drugi w życiu poczułam uczucie zdrady. W moich oczach zbierały się łzy, kiedy zobaczyłam, że skończyli sobie dotychczasowe zajęcie. Louis rozejrzał się po pomieszczeniu i wytrzeszczył oczy, widząc mnie. Teraz łzy lały mi się strumieniami. Jak gdyby nigdy nic siedziałam, becząc i patrząc się w napój, który przed chwilą był taki pyszny, już mi nie smakował. Wstałam od stołu i wyszłam, biegnąc przed siebie. Dotarłam nad jakieś jeziorko. Podniosłam kamyk i wrzuciłam go do wody.
-Jak mogłeś ?-wyszeptałam rzucając dookoła kamienie. Usiadłam zrozpaczona na trawie, szlochając. Wzięłam do ręki mój telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a, 2 od Perrie, 5 od Susan, 12 od Zayn'a, 3 od Harre'go i 4 od Niall'a. Łącznie 36. Będę dobroduszna i oddzwonię do Su. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Matko ! Sam, gdzie ty jesteś ?-wrzeszczała do słuchawki.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Dlaczego tak nagle wybiegłaś ?
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-powiedziałam i rozłączyłam się. Postanowiłam napisać do niego sms'a.
"To koniec. Jeżeli to co było, nic dla ciebie nie znaczyło, to współczuję twoim kolejnym dziewczynom ".-tak brzmiała jego treść. Nacisnęłam przycisk " wyślij "i poszło. Ruszyłam przed siebie. Powoli robiło się ciemno. Wracałam do domu i dostrzegłam w oddali jakiegoś chłopaka, który siedział smutny, na ławce. Usiadłam obok niego.
-Dziewczyna ?-zapytałam.
-Taa, ale to już dawno. Oświadczyłem się jej, a potem zdradziłem. Mądrze nie ?
-Mój narzeczony postąpił tak samo.
-A ty co ? Chłopak ?-pokiwałam głową. Jednak wątpię żeby to dostrzegł, bo było ciemno. Nie widziałam też jego twarzy.
-Zdradził mnie.-odpowiedziałam, powstrzymują łzy.
-Powiesz chociaż, jak masz na imię ?
-Sam.-uśmiechnął się.
-Max.-przedstawił się.
-Mój narzeczony się tak nazywał.-odwrócił głowę.
-Sam ?-krzyknął.
-Louis cię zdradził ?-Teraz uświadomiłam sobie. Jak bardzo go kochałam, właśnie " kochałam ". Podeszłam bliżej i przyłożyłam mu w twarz.
-Masz za to, co mi zrobiłeś.-powiedziałam i odeszłam do hotelu. Po drodze oczywiście spotkałam Louis'a.
-Sam ja..-zaczął.
-Daruj sobie.-warknęłam i pobiegłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
****************************
Kurde, już jest 17. Coś szybko idzie. Mam nadzieję, że nie jest najgorszy.
-Perrie !-zawołał mulat. Do drzwi przybiegła blondynka., uśmiechając się do mnie.
-Gotowa ?-zapytałam.
-No.
-To idziemy.-powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z hotelu.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprezę, a ja muszę jeszcze iść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiłam.
-Ja też muszę iść zrobić sobie jakiś makijaż.-odpowiedziała i zamówiłyśmy taksówkę.
-Do najbliższego centrum handlowego.-kierowca pokiwał głową i ruszył. Po kilu minutach byłyśmy przed sklepami. Po długich godzinach ja kupiłam to., to, to, to, to i to . Perrie wybrała to, to, to i to. Następnie pojechałyśmy do fryzjera. Czekałyśmy jakieś pół godziny i mogłam usiąść na fotel. Po zejściu wyglądałam zupełnie inaczej. Miałam włosy obcięte za ramiona, kręcone i naturalny kolor włosów. Czyli jasny blond, jak Niall, tylko on ma farbowane. Dalej czekała nas makijażystka. Ja chciałam mocno czerwone usta, pomalować oczy czarną kredką i beżowe cienie do powiek. Perrie miała podobny, tylko ona miała różowy kolor szminki. Wróciłyśmy do hotelu. Była 12. 31, a dziewczyny jeszcze spały. Na 14.00 jesteśmy umówione w studiu. Weszłam do łazienki i przebrałam się w to i to. Makijaż i fryzurę miałam gotową. Kiedy już chciałam wychodzić usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głośny śmiech chłopaków. Wyszłam z łazienki.
-Hej.-przywitałam się.
-Czee..O matko !-krzyknął Niall. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Mieli miny jakby zobaczyli prezydenta.
-Ogarnijcie się.-przywróciłam ich do porządku.
-Sam ! Wróciłaś do naturalnego koloru włosów !.-ucieszył się Harry. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.
-Ona ma taki naturalny kolor ?-pisnął Niall.
-Ale, ale..to niemożliwe ! Ona wygląda jak anioł, ma figurę jak anioł, śpiewa jak anioł i jeszcze do tego ma takie włosy ? Co to za sprawiedliwość ?-oburzył się. Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie. Zwaliłam dziewczyny z łóżka.
-Woke up, woke up, baby !-krzyknęłam Susan do ucha. Popatrzyła na mnie zaspanym wzrokiem.
-Zmieniłaś się. Tylko nie wiem co.-zamyśliła się. No tak, cała Su, zresztą w myśleniu to ja też nie jestem mistrzem.
-Może zmieniła kolor włosów ?-zapytała ironicznie Lot.
-Nie to nie to.-odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
-Jedziecie z nami do studia ?-zapytałam.
-Nie możemy, mamy wywiad, ale jak będziemy mieli chwile czasu, to wpadniemy.-wyjaśnił Liam. Spojrzałam na zegarek. 13.28 .
-Dziewczyny, jedziemy !-wrzasnęła Victoria. Po pół godzinie byłyśmy już na miejscu.
-Cześć, dziewczyny. Wchodźcie, a ty Su do mnie.-zarządził. Weszłyśmy i założyłyśmy słuchawki.
-Posłuchajcie, jak wiecie nagrywam z chłopakami, więc mieszkam w Londynie. Harry powiedział mi, że za za 2 tygodnie wyjeżdżacie. Mój przyjaciel John został, więc przez trasę będziecie nagrywać z nim i prawdopodobnie z nim wydacie pierwszą płytę. -wyjaśnił.
-A teraz do pracy !-stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę z tych, które napisałam. ( Taylor Swift. Today was a Fairytale. Znajdźcie na górze ). Łącznie dzisiaj nagrałyśmy.
*Love Story
*Safe and Sound
*If this was a movie
*Today was a Fairytale
-Do piosenki " Love Story " jutro będziemy nagrywać teledysk. Więc bądźcie o 05.00. przy zamku królewskim. Zapytajcie chłopaków, na pewno was podwiozą. Do zobaczenia, jutro !-pożegnał się. Wyszłyśmy szczęśliwe. Szłyśmy i szłyśmy, myślałam o tym co powiem Louis'owi. Oczywiście o teledysk mi chodzi. Zaszłyśmy jeszcze do Milk Shake City na shak'a. Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Ja, Per i Su wzięłyśmy czekoladowe, Nina waniliowego, Victoria truskawkowego, a Lot 1D. Piłyśmy sobie spokojnie, aż nie dostrzegłam pary całującej się w koncie. Poznałam tą dziewczynę. To była ta..Eleanor. A ten chłopak tez wydawał mi się znajomy. Przyjrzałam mu się dokładniej i po raz drugi w życiu poczułam uczucie zdrady. W moich oczach zbierały się łzy, kiedy zobaczyłam, że skończyli sobie dotychczasowe zajęcie. Louis rozejrzał się po pomieszczeniu i wytrzeszczył oczy, widząc mnie. Teraz łzy lały mi się strumieniami. Jak gdyby nigdy nic siedziałam, becząc i patrząc się w napój, który przed chwilą był taki pyszny, już mi nie smakował. Wstałam od stołu i wyszłam, biegnąc przed siebie. Dotarłam nad jakieś jeziorko. Podniosłam kamyk i wrzuciłam go do wody.
-Jak mogłeś ?-wyszeptałam rzucając dookoła kamienie. Usiadłam zrozpaczona na trawie, szlochając. Wzięłam do ręki mój telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a, 2 od Perrie, 5 od Susan, 12 od Zayn'a, 3 od Harre'go i 4 od Niall'a. Łącznie 36. Będę dobroduszna i oddzwonię do Su. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Matko ! Sam, gdzie ty jesteś ?-wrzeszczała do słuchawki.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Dlaczego tak nagle wybiegłaś ?
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-powiedziałam i rozłączyłam się. Postanowiłam napisać do niego sms'a.
"To koniec. Jeżeli to co było, nic dla ciebie nie znaczyło, to współczuję twoim kolejnym dziewczynom ".-tak brzmiała jego treść. Nacisnęłam przycisk " wyślij "i poszło. Ruszyłam przed siebie. Powoli robiło się ciemno. Wracałam do domu i dostrzegłam w oddali jakiegoś chłopaka, który siedział smutny, na ławce. Usiadłam obok niego.
-Dziewczyna ?-zapytałam.
-Taa, ale to już dawno. Oświadczyłem się jej, a potem zdradziłem. Mądrze nie ?
-Mój narzeczony postąpił tak samo.
-A ty co ? Chłopak ?-pokiwałam głową. Jednak wątpię żeby to dostrzegł, bo było ciemno. Nie widziałam też jego twarzy.
-Zdradził mnie.-odpowiedziałam, powstrzymują łzy.
-Powiesz chociaż, jak masz na imię ?
-Sam.-uśmiechnął się.
-Max.-przedstawił się.
-Mój narzeczony się tak nazywał.-odwrócił głowę.
-Sam ?-krzyknął.
-Louis cię zdradził ?-Teraz uświadomiłam sobie. Jak bardzo go kochałam, właśnie " kochałam ". Podeszłam bliżej i przyłożyłam mu w twarz.
-Masz za to, co mi zrobiłeś.-powiedziałam i odeszłam do hotelu. Po drodze oczywiście spotkałam Louis'a.
-Sam ja..-zaczął.
-Daruj sobie.-warknęłam i pobiegłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
****************************
Kurde, już jest 17. Coś szybko idzie. Mam nadzieję, że nie jest najgorszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)