Obudziłam się i zerknęłam w bok, żeby zobaczyć, czy jest tu jeszcze Alice. Ku mojemu zdziwieniu nie było jej. Wstałam, rozczesałam włosy, ubrałam się w to i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam Susan, przygotowującą śniadanie i bawiącą się w salonie Ali.
-Cześć !-krzyknęłam głośno, żeby każdy mnie usłyszał.
-Hej-odpowiedziały chórem. Poszłam do kuchni.
-Co gotujesz ?-zaciekawiłam się
-Nie gotuję. Smażę, czy jak to tam się mówi, gofry.-wyszczerzyła się. Poklepałam ją po głowie. i weszłam do salonu.
-Hej, mała.
-Cześć, Sami.-przywitała się.
-Co robisz ?
-Bawię się lalkami.
-Dobra, to ty się baw, a ja pójdę na górę. Ja coś będziesz chciała to krzycz.-powiedziałam, a ona skinęła głową. Weszłam i włączyłam twittera. Od razu zauważyłam nowy wpis Eleanor. "Tak długo czekałam na ten moment, w którym Louis poprosi mnie o rękę. I stało się. Zdecydowanie najlepsze co mnie w życiu spotkało ". Wytrzeszczyłam oczy, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to zrobił. Usłyszałam klakson samochodu. W ogóle nie zwracałam uwagi, na to co się w okół mnie działo. Liczyły się tylko te dwa zdania, o których chyba nigdy nie zapomnę.
-Mogę ?-usłyszałam męski głos. Nic nie odpowiedziałam, tylko dalej wpatrywałam się tępo w okno. Kątem oka zauważyłam, że ktoś koło mnie siada, a dokładniej Zayn. Przytuliłam się mocno do niego, a łzy lały się ze mnie potokami.
-Posłuchaj, to najgorsze co mógł zrobić, jednak pamiętaj, że nie możesz się tym przejmować, bo Eleanor jest w stanie zrobić wszystko, żeby się ciebie pozbyć. Musisz żyć dalej i o tym zapomnieć, bo...martwię się o ciebie.-powiedział, a samotna łza spłynęła po jego policzku. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-To..wcale nie..jest...takie łatwe, jak...się..wydaję.Nie potrafię zapomnieć..i żyć jakby ten związek nie miał miejsca.-wydukałam.
-Co ty tu właściwie robisz ?-przypomniało mi się, że powinien być teraz na trasie koncertowej.
-No więc, postanowiliśmy rozwalić zespół. Myśleliśmy już o tym od dawna, a jeszcze błędna decyzja Louis'a nas w tym utwierdziła.-odpowiedział smutno.
-Przepraszam, że to zrobię.-powiedziałam i pocałowałam go lekko, na co się uśmiechnął.
-Za co ?
-Tak na pożegnanie, bo już nigdy więcej się nie zobaczymy.-odparłam i wybiegłam z domu, zanim ktokolwiek zdążył mnie zatrzymać. Miejsce, w którym się obecnie znajdowałam to szopa, która śniła mi się przez długi czas. Usiadłam przy wielkich skrzyniach i wyjęłam z kieszeni żyletkę. Jedyny sposób na pozbycie się wszystkich problemów...na zawsze. Przyłożyłam ją delikatnie do zgięcia i przejechałam. Syknęłam z bólu, który teraz sprawiał mi przyjemność. Znowu to zrobiłam, tym razem dużo mocniej. Na mojej ręce pojawiła się stróżka krwi, której w każdej minucie było coraz więcej. Ostatnie co poczułam, to zimna ziemia, na której leżałam i silny ból w lewej ręce.
*2 lata później ....Oczami Louis'a *
Dzisiaj mijają równo 2 lata odkąd umarła i to na dodatek przeze mnie. Już nic nie jest tak jak dawniej. Nie słychać tego głośnego przekomarzania się Sam i Harre'go, który po tym drastycznym wydarzeniu gdzieś zniknął. Nikt nie ma pojęcia czy w ogóle żyje. Jedzenie nie znika już w takim tempie z lodówki, bo Niall'a prawie nie ma w domu. Perrie i Nina przez całe dnie siedzą w pokojach. Liam przeprowadził się do Lottie, z którą jakiś czas temu się zaręczył. Zayn, nawet nie wiem gdzie jest. Victoria wyjechała i zamieszkała z Chris'em. Nawiasem mówiąc, wszystko się spieprzyło. A najgorsze jest to, że Eleanor chyba się ucieszyła ze śmierci Sami powoli zaczyna mnie denerwować.
-Louis, kup mi nową torebkę.-poprosiła, patrząc się w ekran telefonu.
-Potem.-odpowiedziałem przygnębiony. Wstała i poszła do łazienki. W tym czasie zabrałem jej telefon, do którego całe dnie się uśmiechała. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wszystkie wiadomości były od jakiegoś " Filip, kochanie <3 ", i to jeszcze z jaką treścią. Odłożyłem wściekły jej komórkę, akurat wchodziła do pokoju.
-Masz 15 minut na spakowanie się i wyjście z domu.-odparłem, po czym sam z niego wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem przed siebie. Moja droga nie miała końca. Zamknąłem na chwilę oczy, jednak kiedy je otworzyłem ujrzałem wielkie auto, które jechało prosto na mnie. Potem tylko ciemność...
**************************************************
I na tym kończę moje opowiadanie. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, za to co z nimi wszystkimi zrobiłam. Bez skojarzeń XD Wszystkie te rozdziały dedykuję Forever Young ;3. I jeszcze raz zapraszam na http://it-really-you.blogspot.com/. Enjoy. ♥
piątek, 2 listopada 2012
środa, 31 października 2012
Bardzo ważne !
Wiem, że pewnie czekacie na nowy rozdział, który nie wiem kiedy się ukaże, ale jest coś dużo ważniejszego . Na pewno każda Directioners marzy o koncercie One Direction w Polsce. Jest grupa osób na Fb, która założyła konto, w którym zbierają się ludzie, by zorganizować koncert. Nic was to nie kosztuje, a można spełnić swoje marzenia !. Wejdź tylko tu i kliknij " dołącz do grupy ".
sobota, 27 października 2012
Informacja.
Chciałabym tylko poinformować wszystkich czytelników tego bloga, że rozdział 20, będzie ostatnim, który napiszę, ale jeżeli podoba wam się blog mojego autorstwa, to zapraszam także na
* http://it-really-you.blogspot.com/
* http://it-really-you.blogspot.com/
wtorek, 23 października 2012
Rozdział 19
Obudziłam się znowu w tym białym pomieszczeniu, które nie wiedząc czemu nazwano szpitalem. Rozejrzałam się i zobaczyłam Perrie, płacząca na krzesełku obok.
-Co się stało ?-zapytałam zachrypniętym głosem. Otworzyła oczy i rzuciła się na mnie.
-Matko ! Wybudziłaś się -krzyknęła szczęśliwa. Za chwilę do pokoju wleciała Susan z kawą w ręku i o wiele mniejszą ilością makijażu.
-Sam, ty żyjesz !-przytuliła mnie z całej siły. Uśmiechnęłam się delikatnie .
- A co ? Miałam umrzeć ?-zapytałam z rozbawieniem. Pokiwały przecząco głowami.
-Susan, jak ty ładnie wyglądasz. -pochwaliłam przyjaciółkę, która uśmiechnęła się czarująco.
-Dzisiaj jeszcze zmieniam kolor włosów, maluję się mniej i idziesz ze mną na zakupy, bo zmieniam styl.-wyszczerzyła ząbki. Zaśmiałam się.
-Kiedy z tond wychodzę ?-zapytałam.
-Możliwe, że nawet dzisiaj wyjdziesz, jeżeli będziesz dobrze się czuła i będą dobre wyniki badań-wytłumaczyła Per. Pokiwałam głową.
-A, co się tak właściwie stało ?
-No, skakałyśmy sobie trochę i w pewnym momencie weszłaś na szafkę, z której spadłaś.-odpowiedziała.
-No, ale mamy drugie miejsce na youtube !-wrzasnęłam.
-Ciszej .-zaśmiała się. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wyniki.-powiedział.
-Może pani już dzisiaj wyjść.-uśmiechnął się
-O której ?
-Może się pani już pakować.-oznajmił i wyszedł.
-No to dawaj walizkę.-ponagliłam Per, która szybko wyciągnęła ją z pod łóżka. Wrzucałyśmy wszystkie rzeczy, które wczoraj przyniosły mi dziewczyny. Po godzinie, byłyśmy już gotowe do wyjścia. Zamówiłyśmy taksówkę i po jakimś czasie zatrzymałyśmy się przed naszym domem.
-Ej, dziewczyny, ja jeszcze pojadę po Alice. Ona jest u cioci, kilka ulic dalej.-wytłumaczyłam. Wsiadłam do mojego samochodu (klik) i ruszyłam po moją młodszą siostrę. Po dwudziestu minutach, byłam już na miejscu.
-Cześć ciociu !-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Cześć skarbie.-przytuliła mnie.
-Ale żeś wyrosła.-omiotła mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej.
-Ja przyjechałam zabrać Alice, ciociu-powiedziałam. Skinęła głową i zniknęła w pokoju na przeciwko. Po kilku minutach wyszła z małą dziewczynką na rękach, która ucieszyła się gdy tylko mnie ujrzała.
-Sam !-krzyknęła szczęśliwa i przytuliła się do moich nóg.
-Też za tobą tęskniłam.-szepnęłam i wzięłam ją na ręce.
-Wracasz ze mną ?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziała. Ciocia ostatni raz przytuliła Ali i ruszyłyśmy do domu. Wprowadziłam ją do salonu.
-Alice !-krzyknęła Susan i podbiegła do nas. Po chwili z kuchni wyszła także Per.
-Cześć, mała.-przywitała si.e
-Cześć.-odpowiedziała nieśmiało.
-Jestem Perrie, a ty ?
-Alice.-uśmiechnęła się słodko.
-Chodź, widzę, że jesteś zmęczona.-powiedziałam i zaprowadziłam ją do mojego pokoju, w którym od razu położyła się spać. Przykryłam ja kocem i wyszłam po cichu. Na dole wybrałam numer Herre'go.
-Halo.-odebrał po chwili.
-Słuchaj, zamieszkała z nami Alice.
-Naprawdę ? -ucieszył się.
-No. Co robicie ?-zapytałam.
-Siedzimy sobie i gadamy o waszym teledysku, a Louis siedzi i przez trzy dni nie wychodzi z pokoju.-odpowiedział.
-No, to gadajcie. Pozdrów chłopaków. Cześć.-pożegnałam się. Usiadłam w kuchni obok Sus.
-Idziemy zaraz ? Muszę iść do fryzjera i na zakupy.-zaproponowała. Kiwnęłam głową. Weszłam po cichu na górę i przebrałam się w to i to,moje loki zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie siedziała już gotowa Susan. Ubrana była w to, lekko pomalowana, a jej włosy spięte były w kucyka. Wyszłyśmy z domu, zostawiając karteczkę Perrie. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy do naszego ulubionego centrum handlowego. Po jakimś czasie, byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy i zaczęłyśmy " shopping ". Po dwóch godzinach kupiłam to, a Susan była obkupiona chyba na najbliższe pięć lat. Potem pojechałyśmy do fryzjera. Su zdecydowała się na kolor czerwony. Usiadła na fotelu i fryzjerka zaczęła swoją pracę. Następnie byłyśmy u makijażystki. Su miała teraz tylko trochę pudru, podkreślone czy i usta, pomalowane błyszczykiem. Wróciłyśmy do domu i zobaczyłyśmy jakiś samochód, stojący przed domem. Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy jakiegoś mężczyznę, który siedział na fotelu i pił herbatę.
-Dzień Dobry-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałyśmy.
-Jestem John, Jerry nic wam o mnie nie mówił ?-przedstawił się.
-Mówił o panu. Będziemy z panem nagrywać pod jego nieobecność.-powiedziałam. Skinął głową.
-Niestety, ale musimy sprowadzić tutaj pozostałą trójkę, chyba, że wy chcecie wrócić tam.-wyjaśnił.
-Ja tam nie wracam.-sprostowałam.
-W takim razie, dzwoń do którejś.-zarządził. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Vicki.
-Halo.-odebrała.
-Musicie przyjechać do nas, bo trzeba dalej nagrywać-powiedziałam na jednym tchu.
-Spoko, zaraz kupimy bilety i na jutro będziemy. -odpowiedziała. Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-Ok, to do zobaczenia jutro. -pożegnałam się i schowałam komórkę do torby.
-Przylecą jutro.-uśmiechnęłam się.
-A właśnie Susan, ślicznie wyglądasz. Tysiąc razy lepiej. Jak Harry cię zobaczy, to cię nie pozna. -pochwaliła Per i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki.-usłyszałam tupot stóp i momentalnie się odwróciłam.
-Cześć, słońce.-zobaczyłam Alice.
-Hej.-odpowiedziała i usiadła na kanapie.Matko jaką ja mam boską siostrę. Podeszłam do niej.
-Co chcesz robić ?-zapytałam.
-Bajki.-odpowiedziała. Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na " Disney Junior ". Odwróciłam się i dostrzegłam Perrie, rozmawiającą z John'em. No tak, to ona jest tą najodpowiedzialniejszą z nas wszystkich. No może jeszcze Victoria i Lot. Ja, Susan i Nina, raczej do tych najpoważniejszych nie należymy. Zerknęłam na zegarek. 21.55.
-No mała, idziemy spać.-powiedziałam. Zaprowadziłam ją do pokoju i wyjęłam z jej torby piżamkę. Weszłyśmy do łazienki i musiałam ją umyć, bo przecież sama tego nie zrobi. Po wszystkich wykonanych czynnościach, położyłyśmy się i momentalnie zasnęłyśmy.
-Co się stało ?-zapytałam zachrypniętym głosem. Otworzyła oczy i rzuciła się na mnie.
-Matko ! Wybudziłaś się -krzyknęła szczęśliwa. Za chwilę do pokoju wleciała Susan z kawą w ręku i o wiele mniejszą ilością makijażu.
-Sam, ty żyjesz !-przytuliła mnie z całej siły. Uśmiechnęłam się delikatnie .
- A co ? Miałam umrzeć ?-zapytałam z rozbawieniem. Pokiwały przecząco głowami.
-Susan, jak ty ładnie wyglądasz. -pochwaliłam przyjaciółkę, która uśmiechnęła się czarująco.
-Dzisiaj jeszcze zmieniam kolor włosów, maluję się mniej i idziesz ze mną na zakupy, bo zmieniam styl.-wyszczerzyła ząbki. Zaśmiałam się.
-Kiedy z tond wychodzę ?-zapytałam.
-Możliwe, że nawet dzisiaj wyjdziesz, jeżeli będziesz dobrze się czuła i będą dobre wyniki badań-wytłumaczyła Per. Pokiwałam głową.
-A, co się tak właściwie stało ?
-No, skakałyśmy sobie trochę i w pewnym momencie weszłaś na szafkę, z której spadłaś.-odpowiedziała.
-No, ale mamy drugie miejsce na youtube !-wrzasnęłam.
-Ciszej .-zaśmiała się. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wyniki.-powiedział.
-Może pani już dzisiaj wyjść.-uśmiechnął się
-O której ?
-Może się pani już pakować.-oznajmił i wyszedł.
-No to dawaj walizkę.-ponagliłam Per, która szybko wyciągnęła ją z pod łóżka. Wrzucałyśmy wszystkie rzeczy, które wczoraj przyniosły mi dziewczyny. Po godzinie, byłyśmy już gotowe do wyjścia. Zamówiłyśmy taksówkę i po jakimś czasie zatrzymałyśmy się przed naszym domem.
-Ej, dziewczyny, ja jeszcze pojadę po Alice. Ona jest u cioci, kilka ulic dalej.-wytłumaczyłam. Wsiadłam do mojego samochodu (klik) i ruszyłam po moją młodszą siostrę. Po dwudziestu minutach, byłam już na miejscu.
-Cześć ciociu !-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Cześć skarbie.-przytuliła mnie.
-Ale żeś wyrosła.-omiotła mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej.
-Ja przyjechałam zabrać Alice, ciociu-powiedziałam. Skinęła głową i zniknęła w pokoju na przeciwko. Po kilku minutach wyszła z małą dziewczynką na rękach, która ucieszyła się gdy tylko mnie ujrzała.
-Sam !-krzyknęła szczęśliwa i przytuliła się do moich nóg.
-Też za tobą tęskniłam.-szepnęłam i wzięłam ją na ręce.
-Wracasz ze mną ?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziała. Ciocia ostatni raz przytuliła Ali i ruszyłyśmy do domu. Wprowadziłam ją do salonu.
-Alice !-krzyknęła Susan i podbiegła do nas. Po chwili z kuchni wyszła także Per.
-Cześć, mała.-przywitała si.e
-Cześć.-odpowiedziała nieśmiało.
-Jestem Perrie, a ty ?
-Alice.-uśmiechnęła się słodko.
-Chodź, widzę, że jesteś zmęczona.-powiedziałam i zaprowadziłam ją do mojego pokoju, w którym od razu położyła się spać. Przykryłam ja kocem i wyszłam po cichu. Na dole wybrałam numer Herre'go.
-Halo.-odebrał po chwili.
-Słuchaj, zamieszkała z nami Alice.
-Naprawdę ? -ucieszył się.
-No. Co robicie ?-zapytałam.
-Siedzimy sobie i gadamy o waszym teledysku, a Louis siedzi i przez trzy dni nie wychodzi z pokoju.-odpowiedział.
-No, to gadajcie. Pozdrów chłopaków. Cześć.-pożegnałam się. Usiadłam w kuchni obok Sus.
-Idziemy zaraz ? Muszę iść do fryzjera i na zakupy.-zaproponowała. Kiwnęłam głową. Weszłam po cichu na górę i przebrałam się w to i to,moje loki zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie siedziała już gotowa Susan. Ubrana była w to, lekko pomalowana, a jej włosy spięte były w kucyka. Wyszłyśmy z domu, zostawiając karteczkę Perrie. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy do naszego ulubionego centrum handlowego. Po jakimś czasie, byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy i zaczęłyśmy " shopping ". Po dwóch godzinach kupiłam to, a Susan była obkupiona chyba na najbliższe pięć lat. Potem pojechałyśmy do fryzjera. Su zdecydowała się na kolor czerwony. Usiadła na fotelu i fryzjerka zaczęła swoją pracę. Następnie byłyśmy u makijażystki. Su miała teraz tylko trochę pudru, podkreślone czy i usta, pomalowane błyszczykiem. Wróciłyśmy do domu i zobaczyłyśmy jakiś samochód, stojący przed domem. Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy jakiegoś mężczyznę, który siedział na fotelu i pił herbatę.
-Dzień Dobry-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałyśmy.
-Jestem John, Jerry nic wam o mnie nie mówił ?-przedstawił się.
-Mówił o panu. Będziemy z panem nagrywać pod jego nieobecność.-powiedziałam. Skinął głową.
-Niestety, ale musimy sprowadzić tutaj pozostałą trójkę, chyba, że wy chcecie wrócić tam.-wyjaśnił.
-Ja tam nie wracam.-sprostowałam.
-W takim razie, dzwoń do którejś.-zarządził. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Vicki.
-Halo.-odebrała.
-Musicie przyjechać do nas, bo trzeba dalej nagrywać-powiedziałam na jednym tchu.
-Spoko, zaraz kupimy bilety i na jutro będziemy. -odpowiedziała. Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-Ok, to do zobaczenia jutro. -pożegnałam się i schowałam komórkę do torby.
-Przylecą jutro.-uśmiechnęłam się.
-A właśnie Susan, ślicznie wyglądasz. Tysiąc razy lepiej. Jak Harry cię zobaczy, to cię nie pozna. -pochwaliła Per i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki.-usłyszałam tupot stóp i momentalnie się odwróciłam.
-Cześć, słońce.-zobaczyłam Alice.
-Hej.-odpowiedziała i usiadła na kanapie.Matko jaką ja mam boską siostrę. Podeszłam do niej.
-Co chcesz robić ?-zapytałam.
-Bajki.-odpowiedziała. Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na " Disney Junior ". Odwróciłam się i dostrzegłam Perrie, rozmawiającą z John'em. No tak, to ona jest tą najodpowiedzialniejszą z nas wszystkich. No może jeszcze Victoria i Lot. Ja, Susan i Nina, raczej do tych najpoważniejszych nie należymy. Zerknęłam na zegarek. 21.55.
-No mała, idziemy spać.-powiedziałam. Zaprowadziłam ją do pokoju i wyjęłam z jej torby piżamkę. Weszłyśmy do łazienki i musiałam ją umyć, bo przecież sama tego nie zrobi. Po wszystkich wykonanych czynnościach, położyłyśmy się i momentalnie zasnęłyśmy.
środa, 17 października 2012
Rozdział 18
Obudziłam się o 11.02. No to w końcu wstaję normalnie. Weszłam do łazienki, ubrałam się w to i to, rozczesałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Poszłam na górę i zapukałam.
-Hej, misiek.-przywitała się Perrie, przytulając mnie mocno.
-Cześć, słuchaj. Ja wyjeżdżam już dzisiaj.-oznajmiłam smutno.
-No, to jadę z tobą.-uśmiechnęła się.
-Naprawdę ?-nie mogłam uwierzyć, że to dla mnie robi.
-Pewnie. To leć się pakuj.-zarządziła. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam wkładać do walizek wszystkie moje rzeczy. Kiedy tak siedziałam przyszła Su.
-Jadę z tobą, gdziekolwiek jedziesz.-krzyknęła. Zaśmiałam się. Ale ona jest postrzelona. Po dwóch godzinach byłyśmy gotowe.Jeszcze wszyscy spali, więc zostawiłam karteczkę i ruszyłyśmy taksówką na lotnisko. Po godzinie jazdy, byłyśmy na miejscu. Wysiadłyśmy i kupiłyśmy bilety do Londynu. Chwilę później, siedziałyśmy już w samolocie. Usiadłyśmy na potrójnych siedzeniach, żeby żadna nie musiała siedzieć sama.
-Dziewczyny, jak przyjedziemy, to zamieszka z nami Alice, okey ?-zapytałam.
-Ten słodziutki misiek ?-pisnęła Susan.
-Kto to Alice ?-zagubiła się Per.
-Moja 2-letnia siostra.-wyjaśniłam.
-Spoko.-odpowiedziała. Przegadałyśmy cały lot, bo już wylądowałyśmy. Wysiadłyśmy i zamówiłyśmy taxi, żeby podwiozła nas do domu.
*Oczami Charlotte*
Obudziłam się i zerknęłam na zegarek. 13.59. No to trochę pospałam. Obejrzałam się i doszłam do wniosku, że Susan i Sam gdzieś poszły. Wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, moje blond włosy splotłam w warkocza, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam małą karteczkę, leżącą na łóżku. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
" Droga Charlotte.
Cześć Lot ! Słuchaj wiem, że miałyśmy jechać za 2 tygodnie, jednak moje życie trochę bardziej się skomplikowało, niż to przewidziałam i postanowiłam wyjechać już teraz. Pojechałam z Per i Susan. Powiadom wszystkich o naszym powrocie i pozdrów ode mnie dziewczyny i chłopaków, oprócz Louis'a. Do zobaczenia 1 września.
Sam. "
Po ostatnich zdaniach wiedziałam, że wyjechała przez Louis'a. Pobiegłam szybko do niego, nawet nie pukając. Wpadłam jak torpeda.
-Cześć Lottie.-przywitał się wesoło Harry. Uśmiechnęłam się do niego, a na Louis'a spojrzałam groźnie.
-Przez ciebie to zrobiła !-krzyknęłam.
-Ale co ?-zagubił się.
-Wyjechała. Nie wiem, co jej zrobiłeś, ale wiem, że to przez ciebie.-powiedziałam.
-Gdzie wyjechała ?-zapytał przestraszony Hazza.
-Wróciła do Londynu z Perrie i Susan. -odpowiedziałam. Wytrzeszczyli oczy.
-Widział ktoś Perrie ?-wpadł do pokoju Malik.
-Wróciła do Londynu z Sam i Susan. -wyjaśniłam. Popatrzył na mnie zszokowany.
-Podziękuj mu-wskazałam palcem na Louis'a.
-Co zrobiłeś Sam ?-podniósł głos. Harry też spojrzał na niego groźnie.
-Zdradziłem ją.-opadł na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
-Coo ?-krzyknęliśmy jednocześnie.
-Z kim ?-zapytałam. Teraz już chyba nic nie mogło być gorsze, od tego co przed chwilą powiedział.
-Z Eleanor.-odpowiedział. Jednak mogło być jeszcze gorzej.
-Jesteś skończonym idiotą.-warknął Harry wychodząc z pokoju i trzaskając drzwiami.
-Zgodzę się z tym.-odpowiedzieliśmy równo z Zayn'em wściekli i także wyszliśmy, zostawiając go samego. Teraz poszłam do dziewczyn, żeby powiedzieć im o wyjeździe.
-Cześć Lot.-przywitały się.
-Hej, przyszłam żeby powiadomić was o powrocie Sam, Per i Susan do Londynu. -powiedziałam smutna i przytuliłam się mocno do Victorii.
-Czemu ?-zapytała Nina.
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-odpowiedziałam i wyszłam do mnie.
* Oczami Niny *
Nie wiedziałam, o co jej chodzi, więc poszłam do Lou, tak jak powiedziała. Zapukałam i weszłam.
-Powiesz mi o co chodzi ?-usidłam obok niego. Odsłonił twarz. Miał czerwoną twarz i podpuchnięte oczy, co było oznaką, że płakał.
-Naprawdę chcesz wiedzieć ?-zapytał drżącym głosem. Pokiwałam głową.
-Dobrze. Zdradziłem Sam z Eleanor.-odpowiedział. Nic nie powiedziałam, tylko wyszłam. Rzuciłam się na łóżko, płacząc. Dlaczego ? Nie ma pojęcia. Może dlatego, że od zawsze podobał mi się Harry. Starałam się tego nie pokazywać, co jak widać mi się udawało, bo znalazł sobie taką Susan, która na dodatek jest przyjaciółką Sam. Rozpłakałam się jeszcze mocniej, kiedy poczułam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam głowę i zobaczyłam Liam'a.
-Co się stało ?-zapytał.
-Nic.-przetarłam oczy.
-Nina, wciskaj to Sam, ja nie uwierzę.-odpowiedział.
-Nie, nic się nie stało.-nie chciałam tego nikomu mówić, jednak Liam wydawał się być ufnym przyjacielem. Odetchnęłam głęboko.
-No dobra. Podoba mi się Harry, ale Susan już z nim jest,a wiem, że on ja kocha.-wytłumaczyłam przez łzy. Uśmiechnął się współczująco i ukucnął na przeciw mnie.
-Porozmawiaj z nim, na pewno coś to da. Przynajmniej dowiesz się czy on coś do ciebie czuje, a jeżeli, to myślę, że przestanie ci zależeć.-powiedział i uśmiechnął się miło. Przytuliłam go mocno.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedział i wyszedł. Puściłam sobie na full'a muzykę, bo Victoria gdzieś poszła. Weszłam jeszcze na youtube i obejrzałam nasz nowy teledysk.
*Oczami Louis'a*
Tak. Najlepiej niech wszyscy przychodzą, zapytają co zrobiłem i wychodzą, trzaskając drzwiami. Wcale nie jest mi lepiej, a raczej robi mi się coraz gorzej. Ale mają rację, zasłużyłem na takie traktowanie. Jak ja mogłem stracić taką wspaniałą dziewczynę, dla której zrobiłbym wszystko. Włączyłem komputer, po internecie już krążył teledysk zespołu One World. O matko ! Przecież to dziewczyny. Kliknąłem " odtwórz " i moim oczom ukazała się Sam i te jej piękne blond loki. Miało sporo wejść, bo zajęło drugie miejsce na youtube, zaraz po Gangnm Style. Były jedne miejsce przed nami. Napisałem do wszystkich sms'y z tą informacją. Po kilku sekundach usłyszałem piski, wrzaski i puszczanie ich nowej piosenki.
*Oczami Sam*
Nakręciłyśmy teledysk dzisiaj rano. Akurat dobrze się złożyło, bo wczoraj już miałam podjętą decyzję. Oczywiście wiedziałam o niej tylko ja. Zaczęłyśmy o piątej rano, pewnie dlatego dziewczyny tak długo spały. Włączyłam komputer i zobaczyłam, że miałyśmy drugie miejsce. Zaczęłam piszczeć i skakać na łóżku.
-Co się tak drzesz ?-do pokoju wpadła przestraszona Per. Pokazałam jej komputer i ona także dostała ataku. Wskoczyłam na szafkę i poczułam mocny ból głowy...
*******************************
Witam państwa ! Macie już kolejny rozdział. Następny prawdopodobnie jak zawsze, jutro.
www.sayitandgo.blogspot.com
-Hej, misiek.-przywitała się Perrie, przytulając mnie mocno.
-Cześć, słuchaj. Ja wyjeżdżam już dzisiaj.-oznajmiłam smutno.
-No, to jadę z tobą.-uśmiechnęła się.
-Naprawdę ?-nie mogłam uwierzyć, że to dla mnie robi.
-Pewnie. To leć się pakuj.-zarządziła. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam wkładać do walizek wszystkie moje rzeczy. Kiedy tak siedziałam przyszła Su.
-Jadę z tobą, gdziekolwiek jedziesz.-krzyknęła. Zaśmiałam się. Ale ona jest postrzelona. Po dwóch godzinach byłyśmy gotowe.Jeszcze wszyscy spali, więc zostawiłam karteczkę i ruszyłyśmy taksówką na lotnisko. Po godzinie jazdy, byłyśmy na miejscu. Wysiadłyśmy i kupiłyśmy bilety do Londynu. Chwilę później, siedziałyśmy już w samolocie. Usiadłyśmy na potrójnych siedzeniach, żeby żadna nie musiała siedzieć sama.
-Dziewczyny, jak przyjedziemy, to zamieszka z nami Alice, okey ?-zapytałam.
-Ten słodziutki misiek ?-pisnęła Susan.
-Kto to Alice ?-zagubiła się Per.
-Moja 2-letnia siostra.-wyjaśniłam.
-Spoko.-odpowiedziała. Przegadałyśmy cały lot, bo już wylądowałyśmy. Wysiadłyśmy i zamówiłyśmy taxi, żeby podwiozła nas do domu.
*Oczami Charlotte*
Obudziłam się i zerknęłam na zegarek. 13.59. No to trochę pospałam. Obejrzałam się i doszłam do wniosku, że Susan i Sam gdzieś poszły. Wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, moje blond włosy splotłam w warkocza, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam małą karteczkę, leżącą na łóżku. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
" Droga Charlotte.
Cześć Lot ! Słuchaj wiem, że miałyśmy jechać za 2 tygodnie, jednak moje życie trochę bardziej się skomplikowało, niż to przewidziałam i postanowiłam wyjechać już teraz. Pojechałam z Per i Susan. Powiadom wszystkich o naszym powrocie i pozdrów ode mnie dziewczyny i chłopaków, oprócz Louis'a. Do zobaczenia 1 września.
Sam. "
Po ostatnich zdaniach wiedziałam, że wyjechała przez Louis'a. Pobiegłam szybko do niego, nawet nie pukając. Wpadłam jak torpeda.
-Cześć Lottie.-przywitał się wesoło Harry. Uśmiechnęłam się do niego, a na Louis'a spojrzałam groźnie.
-Przez ciebie to zrobiła !-krzyknęłam.
-Ale co ?-zagubił się.
-Wyjechała. Nie wiem, co jej zrobiłeś, ale wiem, że to przez ciebie.-powiedziałam.
-Gdzie wyjechała ?-zapytał przestraszony Hazza.
-Wróciła do Londynu z Perrie i Susan. -odpowiedziałam. Wytrzeszczyli oczy.
-Widział ktoś Perrie ?-wpadł do pokoju Malik.
-Wróciła do Londynu z Sam i Susan. -wyjaśniłam. Popatrzył na mnie zszokowany.
-Podziękuj mu-wskazałam palcem na Louis'a.
-Co zrobiłeś Sam ?-podniósł głos. Harry też spojrzał na niego groźnie.
-Zdradziłem ją.-opadł na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
-Coo ?-krzyknęliśmy jednocześnie.
-Z kim ?-zapytałam. Teraz już chyba nic nie mogło być gorsze, od tego co przed chwilą powiedział.
-Z Eleanor.-odpowiedział. Jednak mogło być jeszcze gorzej.
-Jesteś skończonym idiotą.-warknął Harry wychodząc z pokoju i trzaskając drzwiami.
-Zgodzę się z tym.-odpowiedzieliśmy równo z Zayn'em wściekli i także wyszliśmy, zostawiając go samego. Teraz poszłam do dziewczyn, żeby powiedzieć im o wyjeździe.
-Cześć Lot.-przywitały się.
-Hej, przyszłam żeby powiadomić was o powrocie Sam, Per i Susan do Londynu. -powiedziałam smutna i przytuliłam się mocno do Victorii.
-Czemu ?-zapytała Nina.
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-odpowiedziałam i wyszłam do mnie.
* Oczami Niny *
Nie wiedziałam, o co jej chodzi, więc poszłam do Lou, tak jak powiedziała. Zapukałam i weszłam.
-Powiesz mi o co chodzi ?-usidłam obok niego. Odsłonił twarz. Miał czerwoną twarz i podpuchnięte oczy, co było oznaką, że płakał.
-Naprawdę chcesz wiedzieć ?-zapytał drżącym głosem. Pokiwałam głową.
-Dobrze. Zdradziłem Sam z Eleanor.-odpowiedział. Nic nie powiedziałam, tylko wyszłam. Rzuciłam się na łóżko, płacząc. Dlaczego ? Nie ma pojęcia. Może dlatego, że od zawsze podobał mi się Harry. Starałam się tego nie pokazywać, co jak widać mi się udawało, bo znalazł sobie taką Susan, która na dodatek jest przyjaciółką Sam. Rozpłakałam się jeszcze mocniej, kiedy poczułam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam głowę i zobaczyłam Liam'a.
-Co się stało ?-zapytał.
-Nic.-przetarłam oczy.
-Nina, wciskaj to Sam, ja nie uwierzę.-odpowiedział.
-Nie, nic się nie stało.-nie chciałam tego nikomu mówić, jednak Liam wydawał się być ufnym przyjacielem. Odetchnęłam głęboko.
-No dobra. Podoba mi się Harry, ale Susan już z nim jest,a wiem, że on ja kocha.-wytłumaczyłam przez łzy. Uśmiechnął się współczująco i ukucnął na przeciw mnie.
-Porozmawiaj z nim, na pewno coś to da. Przynajmniej dowiesz się czy on coś do ciebie czuje, a jeżeli, to myślę, że przestanie ci zależeć.-powiedział i uśmiechnął się miło. Przytuliłam go mocno.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedział i wyszedł. Puściłam sobie na full'a muzykę, bo Victoria gdzieś poszła. Weszłam jeszcze na youtube i obejrzałam nasz nowy teledysk.
*Oczami Louis'a*
Tak. Najlepiej niech wszyscy przychodzą, zapytają co zrobiłem i wychodzą, trzaskając drzwiami. Wcale nie jest mi lepiej, a raczej robi mi się coraz gorzej. Ale mają rację, zasłużyłem na takie traktowanie. Jak ja mogłem stracić taką wspaniałą dziewczynę, dla której zrobiłbym wszystko. Włączyłem komputer, po internecie już krążył teledysk zespołu One World. O matko ! Przecież to dziewczyny. Kliknąłem " odtwórz " i moim oczom ukazała się Sam i te jej piękne blond loki. Miało sporo wejść, bo zajęło drugie miejsce na youtube, zaraz po Gangnm Style. Były jedne miejsce przed nami. Napisałem do wszystkich sms'y z tą informacją. Po kilku sekundach usłyszałem piski, wrzaski i puszczanie ich nowej piosenki.
*Oczami Sam*
Nakręciłyśmy teledysk dzisiaj rano. Akurat dobrze się złożyło, bo wczoraj już miałam podjętą decyzję. Oczywiście wiedziałam o niej tylko ja. Zaczęłyśmy o piątej rano, pewnie dlatego dziewczyny tak długo spały. Włączyłam komputer i zobaczyłam, że miałyśmy drugie miejsce. Zaczęłam piszczeć i skakać na łóżku.
-Co się tak drzesz ?-do pokoju wpadła przestraszona Per. Pokazałam jej komputer i ona także dostała ataku. Wskoczyłam na szafkę i poczułam mocny ból głowy...
*******************************
Witam państwa ! Macie już kolejny rozdział. Następny prawdopodobnie jak zawsze, jutro.
www.sayitandgo.blogspot.com
wtorek, 16 października 2012
Rozdział 17
Obudziłam się, leżąc na podłodze. Fajnie. Wstałam i zerknęłam na telefon. 09.21. Coś wcześnie wstaję. Weszłam do łazienki. Ubrałam się w to, rozczesałam moje niebieskie włosy, zrobiłam mocniejszy makijaż i poszłam do pokoju nr 318. Zapukałam.
-Perrie !-zawołał mulat. Do drzwi przybiegła blondynka., uśmiechając się do mnie.
-Gotowa ?-zapytałam.
-No.
-To idziemy.-powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z hotelu.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprezę, a ja muszę jeszcze iść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiłam.
-Ja też muszę iść zrobić sobie jakiś makijaż.-odpowiedziała i zamówiłyśmy taksówkę.
-Do najbliższego centrum handlowego.-kierowca pokiwał głową i ruszył. Po kilu minutach byłyśmy przed sklepami. Po długich godzinach ja kupiłam to., to, to, to, to i to . Perrie wybrała to, to, to i to. Następnie pojechałyśmy do fryzjera. Czekałyśmy jakieś pół godziny i mogłam usiąść na fotel. Po zejściu wyglądałam zupełnie inaczej. Miałam włosy obcięte za ramiona, kręcone i naturalny kolor włosów. Czyli jasny blond, jak Niall, tylko on ma farbowane. Dalej czekała nas makijażystka. Ja chciałam mocno czerwone usta, pomalować oczy czarną kredką i beżowe cienie do powiek. Perrie miała podobny, tylko ona miała różowy kolor szminki. Wróciłyśmy do hotelu. Była 12. 31, a dziewczyny jeszcze spały. Na 14.00 jesteśmy umówione w studiu. Weszłam do łazienki i przebrałam się w to i to. Makijaż i fryzurę miałam gotową. Kiedy już chciałam wychodzić usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głośny śmiech chłopaków. Wyszłam z łazienki.
-Hej.-przywitałam się.
-Czee..O matko !-krzyknął Niall. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Mieli miny jakby zobaczyli prezydenta.
-Ogarnijcie się.-przywróciłam ich do porządku.
-Sam ! Wróciłaś do naturalnego koloru włosów !.-ucieszył się Harry. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.
-Ona ma taki naturalny kolor ?-pisnął Niall.
-Ale, ale..to niemożliwe ! Ona wygląda jak anioł, ma figurę jak anioł, śpiewa jak anioł i jeszcze do tego ma takie włosy ? Co to za sprawiedliwość ?-oburzył się. Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie. Zwaliłam dziewczyny z łóżka.
-Woke up, woke up, baby !-krzyknęłam Susan do ucha. Popatrzyła na mnie zaspanym wzrokiem.
-Zmieniłaś się. Tylko nie wiem co.-zamyśliła się. No tak, cała Su, zresztą w myśleniu to ja też nie jestem mistrzem.
-Może zmieniła kolor włosów ?-zapytała ironicznie Lot.
-Nie to nie to.-odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
-Jedziecie z nami do studia ?-zapytałam.
-Nie możemy, mamy wywiad, ale jak będziemy mieli chwile czasu, to wpadniemy.-wyjaśnił Liam. Spojrzałam na zegarek. 13.28 .
-Dziewczyny, jedziemy !-wrzasnęła Victoria. Po pół godzinie byłyśmy już na miejscu.
-Cześć, dziewczyny. Wchodźcie, a ty Su do mnie.-zarządził. Weszłyśmy i założyłyśmy słuchawki.
-Posłuchajcie, jak wiecie nagrywam z chłopakami, więc mieszkam w Londynie. Harry powiedział mi, że za za 2 tygodnie wyjeżdżacie. Mój przyjaciel John został, więc przez trasę będziecie nagrywać z nim i prawdopodobnie z nim wydacie pierwszą płytę. -wyjaśnił.
-A teraz do pracy !-stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę z tych, które napisałam. ( Taylor Swift. Today was a Fairytale. Znajdźcie na górze ). Łącznie dzisiaj nagrałyśmy.
*Love Story
*Safe and Sound
*If this was a movie
*Today was a Fairytale
-Do piosenki " Love Story " jutro będziemy nagrywać teledysk. Więc bądźcie o 05.00. przy zamku królewskim. Zapytajcie chłopaków, na pewno was podwiozą. Do zobaczenia, jutro !-pożegnał się. Wyszłyśmy szczęśliwe. Szłyśmy i szłyśmy, myślałam o tym co powiem Louis'owi. Oczywiście o teledysk mi chodzi. Zaszłyśmy jeszcze do Milk Shake City na shak'a. Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Ja, Per i Su wzięłyśmy czekoladowe, Nina waniliowego, Victoria truskawkowego, a Lot 1D. Piłyśmy sobie spokojnie, aż nie dostrzegłam pary całującej się w koncie. Poznałam tą dziewczynę. To była ta..Eleanor. A ten chłopak tez wydawał mi się znajomy. Przyjrzałam mu się dokładniej i po raz drugi w życiu poczułam uczucie zdrady. W moich oczach zbierały się łzy, kiedy zobaczyłam, że skończyli sobie dotychczasowe zajęcie. Louis rozejrzał się po pomieszczeniu i wytrzeszczył oczy, widząc mnie. Teraz łzy lały mi się strumieniami. Jak gdyby nigdy nic siedziałam, becząc i patrząc się w napój, który przed chwilą był taki pyszny, już mi nie smakował. Wstałam od stołu i wyszłam, biegnąc przed siebie. Dotarłam nad jakieś jeziorko. Podniosłam kamyk i wrzuciłam go do wody.
-Jak mogłeś ?-wyszeptałam rzucając dookoła kamienie. Usiadłam zrozpaczona na trawie, szlochając. Wzięłam do ręki mój telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a, 2 od Perrie, 5 od Susan, 12 od Zayn'a, 3 od Harre'go i 4 od Niall'a. Łącznie 36. Będę dobroduszna i oddzwonię do Su. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Matko ! Sam, gdzie ty jesteś ?-wrzeszczała do słuchawki.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Dlaczego tak nagle wybiegłaś ?
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-powiedziałam i rozłączyłam się. Postanowiłam napisać do niego sms'a.
"To koniec. Jeżeli to co było, nic dla ciebie nie znaczyło, to współczuję twoim kolejnym dziewczynom ".-tak brzmiała jego treść. Nacisnęłam przycisk " wyślij "i poszło. Ruszyłam przed siebie. Powoli robiło się ciemno. Wracałam do domu i dostrzegłam w oddali jakiegoś chłopaka, który siedział smutny, na ławce. Usiadłam obok niego.
-Dziewczyna ?-zapytałam.
-Taa, ale to już dawno. Oświadczyłem się jej, a potem zdradziłem. Mądrze nie ?
-Mój narzeczony postąpił tak samo.
-A ty co ? Chłopak ?-pokiwałam głową. Jednak wątpię żeby to dostrzegł, bo było ciemno. Nie widziałam też jego twarzy.
-Zdradził mnie.-odpowiedziałam, powstrzymują łzy.
-Powiesz chociaż, jak masz na imię ?
-Sam.-uśmiechnął się.
-Max.-przedstawił się.
-Mój narzeczony się tak nazywał.-odwrócił głowę.
-Sam ?-krzyknął.
-Louis cię zdradził ?-Teraz uświadomiłam sobie. Jak bardzo go kochałam, właśnie " kochałam ". Podeszłam bliżej i przyłożyłam mu w twarz.
-Masz za to, co mi zrobiłeś.-powiedziałam i odeszłam do hotelu. Po drodze oczywiście spotkałam Louis'a.
-Sam ja..-zaczął.
-Daruj sobie.-warknęłam i pobiegłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
****************************
Kurde, już jest 17. Coś szybko idzie. Mam nadzieję, że nie jest najgorszy.
-Perrie !-zawołał mulat. Do drzwi przybiegła blondynka., uśmiechając się do mnie.
-Gotowa ?-zapytałam.
-No.
-To idziemy.-powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z hotelu.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprezę, a ja muszę jeszcze iść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiłam.
-Ja też muszę iść zrobić sobie jakiś makijaż.-odpowiedziała i zamówiłyśmy taksówkę.
-Do najbliższego centrum handlowego.-kierowca pokiwał głową i ruszył. Po kilu minutach byłyśmy przed sklepami. Po długich godzinach ja kupiłam to., to, to, to, to i to . Perrie wybrała to, to, to i to. Następnie pojechałyśmy do fryzjera. Czekałyśmy jakieś pół godziny i mogłam usiąść na fotel. Po zejściu wyglądałam zupełnie inaczej. Miałam włosy obcięte za ramiona, kręcone i naturalny kolor włosów. Czyli jasny blond, jak Niall, tylko on ma farbowane. Dalej czekała nas makijażystka. Ja chciałam mocno czerwone usta, pomalować oczy czarną kredką i beżowe cienie do powiek. Perrie miała podobny, tylko ona miała różowy kolor szminki. Wróciłyśmy do hotelu. Była 12. 31, a dziewczyny jeszcze spały. Na 14.00 jesteśmy umówione w studiu. Weszłam do łazienki i przebrałam się w to i to. Makijaż i fryzurę miałam gotową. Kiedy już chciałam wychodzić usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głośny śmiech chłopaków. Wyszłam z łazienki.
-Hej.-przywitałam się.
-Czee..O matko !-krzyknął Niall. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Mieli miny jakby zobaczyli prezydenta.
-Ogarnijcie się.-przywróciłam ich do porządku.
-Sam ! Wróciłaś do naturalnego koloru włosów !.-ucieszył się Harry. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.
-Ona ma taki naturalny kolor ?-pisnął Niall.
-Ale, ale..to niemożliwe ! Ona wygląda jak anioł, ma figurę jak anioł, śpiewa jak anioł i jeszcze do tego ma takie włosy ? Co to za sprawiedliwość ?-oburzył się. Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie. Zwaliłam dziewczyny z łóżka.
-Woke up, woke up, baby !-krzyknęłam Susan do ucha. Popatrzyła na mnie zaspanym wzrokiem.
-Zmieniłaś się. Tylko nie wiem co.-zamyśliła się. No tak, cała Su, zresztą w myśleniu to ja też nie jestem mistrzem.
-Może zmieniła kolor włosów ?-zapytała ironicznie Lot.
-Nie to nie to.-odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
-Jedziecie z nami do studia ?-zapytałam.
-Nie możemy, mamy wywiad, ale jak będziemy mieli chwile czasu, to wpadniemy.-wyjaśnił Liam. Spojrzałam na zegarek. 13.28 .
-Dziewczyny, jedziemy !-wrzasnęła Victoria. Po pół godzinie byłyśmy już na miejscu.
-Cześć, dziewczyny. Wchodźcie, a ty Su do mnie.-zarządził. Weszłyśmy i założyłyśmy słuchawki.
-Posłuchajcie, jak wiecie nagrywam z chłopakami, więc mieszkam w Londynie. Harry powiedział mi, że za za 2 tygodnie wyjeżdżacie. Mój przyjaciel John został, więc przez trasę będziecie nagrywać z nim i prawdopodobnie z nim wydacie pierwszą płytę. -wyjaśnił.
-A teraz do pracy !-stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę z tych, które napisałam. ( Taylor Swift. Today was a Fairytale. Znajdźcie na górze ). Łącznie dzisiaj nagrałyśmy.
*Love Story
*Safe and Sound
*If this was a movie
*Today was a Fairytale
-Do piosenki " Love Story " jutro będziemy nagrywać teledysk. Więc bądźcie o 05.00. przy zamku królewskim. Zapytajcie chłopaków, na pewno was podwiozą. Do zobaczenia, jutro !-pożegnał się. Wyszłyśmy szczęśliwe. Szłyśmy i szłyśmy, myślałam o tym co powiem Louis'owi. Oczywiście o teledysk mi chodzi. Zaszłyśmy jeszcze do Milk Shake City na shak'a. Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Ja, Per i Su wzięłyśmy czekoladowe, Nina waniliowego, Victoria truskawkowego, a Lot 1D. Piłyśmy sobie spokojnie, aż nie dostrzegłam pary całującej się w koncie. Poznałam tą dziewczynę. To była ta..Eleanor. A ten chłopak tez wydawał mi się znajomy. Przyjrzałam mu się dokładniej i po raz drugi w życiu poczułam uczucie zdrady. W moich oczach zbierały się łzy, kiedy zobaczyłam, że skończyli sobie dotychczasowe zajęcie. Louis rozejrzał się po pomieszczeniu i wytrzeszczył oczy, widząc mnie. Teraz łzy lały mi się strumieniami. Jak gdyby nigdy nic siedziałam, becząc i patrząc się w napój, który przed chwilą był taki pyszny, już mi nie smakował. Wstałam od stołu i wyszłam, biegnąc przed siebie. Dotarłam nad jakieś jeziorko. Podniosłam kamyk i wrzuciłam go do wody.
-Jak mogłeś ?-wyszeptałam rzucając dookoła kamienie. Usiadłam zrozpaczona na trawie, szlochając. Wzięłam do ręki mój telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a, 2 od Perrie, 5 od Susan, 12 od Zayn'a, 3 od Harre'go i 4 od Niall'a. Łącznie 36. Będę dobroduszna i oddzwonię do Su. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Matko ! Sam, gdzie ty jesteś ?-wrzeszczała do słuchawki.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Dlaczego tak nagle wybiegłaś ?
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-powiedziałam i rozłączyłam się. Postanowiłam napisać do niego sms'a.
"To koniec. Jeżeli to co było, nic dla ciebie nie znaczyło, to współczuję twoim kolejnym dziewczynom ".-tak brzmiała jego treść. Nacisnęłam przycisk " wyślij "i poszło. Ruszyłam przed siebie. Powoli robiło się ciemno. Wracałam do domu i dostrzegłam w oddali jakiegoś chłopaka, który siedział smutny, na ławce. Usiadłam obok niego.
-Dziewczyna ?-zapytałam.
-Taa, ale to już dawno. Oświadczyłem się jej, a potem zdradziłem. Mądrze nie ?
-Mój narzeczony postąpił tak samo.
-A ty co ? Chłopak ?-pokiwałam głową. Jednak wątpię żeby to dostrzegł, bo było ciemno. Nie widziałam też jego twarzy.
-Zdradził mnie.-odpowiedziałam, powstrzymują łzy.
-Powiesz chociaż, jak masz na imię ?
-Sam.-uśmiechnął się.
-Max.-przedstawił się.
-Mój narzeczony się tak nazywał.-odwrócił głowę.
-Sam ?-krzyknął.
-Louis cię zdradził ?-Teraz uświadomiłam sobie. Jak bardzo go kochałam, właśnie " kochałam ". Podeszłam bliżej i przyłożyłam mu w twarz.
-Masz za to, co mi zrobiłeś.-powiedziałam i odeszłam do hotelu. Po drodze oczywiście spotkałam Louis'a.
-Sam ja..-zaczął.
-Daruj sobie.-warknęłam i pobiegłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
****************************
Kurde, już jest 17. Coś szybko idzie. Mam nadzieję, że nie jest najgorszy.
poniedziałek, 15 października 2012
Rozdział 16
Obudziłam się wtulona w Lou. Wstałam ostrożnie, żeby go nie obudzić. Rozejrzałam się po pokoju i dostrzegłam śpiącego w koncie pokoju Harre'go. Podeszłam do niego i delikatnie nim potrząsnęłam
-Jeszcze 5 minut, mamo.-powiedział nie otwierając oczu. Zaśmiałam się.
-Harry, posłuchaj. Wejdź chociaż na łóżko.
-Dobra.-wstał i położył się. Odeszłam od nich, do swojego pokoju. Uświadomiłam sobie, że strasznie tęsknię za Alice. Moją młodszą siostrzyczką, która za 3 tygodnie kończy 2 lata. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Położyłam się delikatnie na łóżko i włączyłam laptopa. Weszłam na strony obowiązkowe( czyt. Facebook, Twitter ) . Po jakiś dwóch godzinach postanowiłam obudzić resztę. Podeszłam do Lot.
-Charlotte, wstawaj !-krzyknęłam i zepchnęłam ją z łóżka. Momentalnie otworzyła oczy i spojrzała na mnie groźnie. Powtórzyłam czynność z Susan i wybiegłam do Niny i Vic. Zrobiłam to samo co z poprzednimi dwoma i pognałam do Lou. Rzuciłam się szybko na niego, przytulają go mocno.
-Pomocy.-szepnęłam.
-Ale w czy..-nie dokończył, bo w drzwiach pojawiły się cztery dziewczyny, z groźnymi minami. Spojrzał na mnie z rozbawieniem. Uśmiechnęłam się niewinnie.
-Sorki.-przeprosiłam i przytuliłam je z całej siły.
-Wiecie, że was kocham.
-Mnie tez kochasz ?-pisnęła Susan.
-Denerwujesz mnie, ale teoretycznie jesteś moją przyjaciółką, więc tak.-powiedziałam, a Nina popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Ale przecież ona zabrała mi Harre'go !-krzyknęła. opatrzyłyśmy na nią zszokowane, a ona w jednej chwili zrobiła się cała czerwona.
-Mojego..misia.-wydukała.
-Tsa, jasne. Żebyś ty chociaż takiego miała.-odpowiedziałam i ruszyłam do pokoju Lou. Weszłam bez pukania.
-To jakie plany, na dzisiaj ?-zapytałam wesoło, siadając na podłodze.
-A co panienka chce robić ?-zainteresował się Harry.
-Hmm...Może..Wesołe miasteczko ?-zaproponowałam.
-Zapomniałem, że my mamy próbę.-wytłumaczył Louis.
-Dobra, no to powodzenia.-wyszłam i poszłam do mojego pokoju.
-O hej dziewczyny.-przywitałam się z Perrie, Vic i Niną, które jakimś cudem się u nas znalazły. Usiadłam obok nich. Nudziło mi się, więc pisałam dalszą część piosenki.
-Co tam piszesz ?-zaciekawiła się Nina.
-Dokańczam piosenkę.-odpowiedziałam.
-Długo jeszcze ?
-Już skończyłam
-To dawaj. Śpiewaj.-zachęcała Perrie, która przez ten czas stała się bardzo bliską mi osobą(chodzi o przyjaciółkę, oczywiście XD ).
-Potrzebuję muzyki.-odpowiedziałam.
-Umiesz śpiewać ?-zapytała Lot. Pokiwałam przecząco głową.
-Umie.-odpowiedziały za mnie dziewczyny. Popatrzyłam na nie groźnie.
-Więc w takim razie jedziemy do studia, ale musisz mieć trochę więcej piosenek.-wytłumaczyła. Rzuciłam jej zeszyt z moimi bazgrołami ( piosenkami ).
-No, to w drogę.-krzyknęła Vic, i ruszyłyśmy do studia nagraniowego. Jechałyśmy z pół godziny. Wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy do wielkiego budynku.
-A tutaj nie trzeba mieć umówionej wizyty ?-zapytałam, mrużąc oczy.
-Ja już wszystko załatwiłam. -odpowiedziała, uśmiechając się. i ruszając przed siebie. Patrzyłam jeszcze chwilę, jak się oddala i pobiegłam za nią do pokoju, w którym siedział jakiś facet po czterdziestce.
-Dzień Dobry, dziewczyny.-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałam równo z Perrie.
-Więc, jak się nazywa wasz zespół ?-zapytał. Popatrzyłam zszokowana na resztę.
-One World, składający się z pięciu dziewczyn.-odpowiedziałam po krótkim namyśle. Bardzo twórcze, nie ma co.
-Ale jest was 6.
-No tak, ale ja nie występuję. Ja będę ich makijażystką. -odpowiedziała. Uśmiechnęłam się do niej. teraz śmiało mogę nazwać ją, moją przyjaciółką.
-Dobra, ty siadaj tu, a wy wejdźcie tam.-pokazał szklane pomieszczenie, ze wszystkimi potrzebnymi instrumentami. Dałam każdej nuty i zaczęłam śpiewać. ( Taylor Swift- Fifteen. Masz na górze w playliście. Musisz wybrać. :3 ). Kiedy skończyłyśmy w pomieszczeniu rozległy się brawa. Odwróciłam się i co ujrzałam ? Oczywiście naszą kochaną piątkę przygłupów. Chyba miałam dość zakłopotaną minę, bo zaczęli się śmiać.
-Co wy tu robicie ?-zapytałam.
-Przyszliśmy zobaczyć, co robi nasz kochany Jerry, który nagrywa z nami płytę. Weszliśmy i zobaczyliśmy nasze piękne dziewczynki, które sobie śpiewają.-odpowiedział Zayn.
-Przykro mi chłopaki, ale możecie jechać do domu, bo my trochę jeszcze ponagrywamy.-uśmiechnął się do nas Jer. Zaczęłyśmy skakać ze szczęścia.
-To znaczy, że nagramy płytę i nas przyjmujesz ?-zapytała z nadzieją Victoria. Pokiwał twierdząco głową, a nas znowu ogarnęło przerażające szczęście, tylko tym razem z chłopakami.
-Dobra, koniec tego. Zabieramy się do pracy, bo jeszcze trochę trzeba zrobić.-oznajmił. Ogarnęłyśmy się i ustawiłyśmy się przy naszych instrumentach.
-Zaraz, chłopaki zostajecie, czy jedziecie ?-zapytał Jerry.
-Zostajemy.-odpowiedzieli chórem.
-Dobra, dawaj teksty piosenek, które mają być na płycie.-powiedział. Podałam mu mój zeszyt. Dalej śpiewałam :
*Back to December.
*Mean
*Mine
( Wszystkie piosenki są na playliście, u góry. Tylko musicie je znaleźć :* ) Nagrałyśmy je i umówiłyśmy się na jutro. Jeszcze tylko podpisałyśmy kontrakt i mogłyśmy iść. Po godzinnej drodze, która przebiegła na śmianiu się, popychaniu, żartowaniu z Perrie i zajściu na lody, byłyśmy w domu. Pobiegłyśmy do mnie, Lot i Susan pokoju. Przekroczyłam próg pomieszczenia i opadłam zmęczona na łóżko. Obok mnie usiadła Per. Rzuciłam się ze śmiechem na nią.
-Idziemy jutro na zakupy ?-zaproponowała.
-Spoczko.-odpowiedziałam.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprę ? W końcu trzeba się gdzieś wybrać.-zgodziłam się.
-Ale idziemy same ?-zapytała. Pokiwałam twierdząco głową.
-Musimy zajść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiła. Popatrzyłam na nią pytająco. Mrugnęła do mnie i uśmiechnęła się tajemniczo. Po kilku minutach przyszli chłopcy. Przebrałam się, umyłam i położyłam do łóżka.
*************************************
Heej ! Macie 16. Miał być już rano, ale okazało się, że go nie opublikowałam. Tak więc muszę wam powiedzieć, że główna bohaterka w następnym rozdziale będzie wyglądała jak Taylor Swift, bo wróci d swojego naturalnego koloru. No i oczywiście piosenki, które są zamieszczone w rozdziałach, są na playliście u góry, na tym różowym pasku, tylko po prostu musicie znaleźć tą, której szukacie. Sam śpiewa, wygląda i jest taka jak ona :3 Bay.
-Jeszcze 5 minut, mamo.-powiedział nie otwierając oczu. Zaśmiałam się.
-Harry, posłuchaj. Wejdź chociaż na łóżko.
-Dobra.-wstał i położył się. Odeszłam od nich, do swojego pokoju. Uświadomiłam sobie, że strasznie tęsknię za Alice. Moją młodszą siostrzyczką, która za 3 tygodnie kończy 2 lata. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Położyłam się delikatnie na łóżko i włączyłam laptopa. Weszłam na strony obowiązkowe( czyt. Facebook, Twitter ) . Po jakiś dwóch godzinach postanowiłam obudzić resztę. Podeszłam do Lot.
-Charlotte, wstawaj !-krzyknęłam i zepchnęłam ją z łóżka. Momentalnie otworzyła oczy i spojrzała na mnie groźnie. Powtórzyłam czynność z Susan i wybiegłam do Niny i Vic. Zrobiłam to samo co z poprzednimi dwoma i pognałam do Lou. Rzuciłam się szybko na niego, przytulają go mocno.
-Pomocy.-szepnęłam.
-Ale w czy..-nie dokończył, bo w drzwiach pojawiły się cztery dziewczyny, z groźnymi minami. Spojrzał na mnie z rozbawieniem. Uśmiechnęłam się niewinnie.
-Sorki.-przeprosiłam i przytuliłam je z całej siły.
-Wiecie, że was kocham.
-Mnie tez kochasz ?-pisnęła Susan.
-Denerwujesz mnie, ale teoretycznie jesteś moją przyjaciółką, więc tak.-powiedziałam, a Nina popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Ale przecież ona zabrała mi Harre'go !-krzyknęła. opatrzyłyśmy na nią zszokowane, a ona w jednej chwili zrobiła się cała czerwona.
-Mojego..misia.-wydukała.
-Tsa, jasne. Żebyś ty chociaż takiego miała.-odpowiedziałam i ruszyłam do pokoju Lou. Weszłam bez pukania.
-To jakie plany, na dzisiaj ?-zapytałam wesoło, siadając na podłodze.
-A co panienka chce robić ?-zainteresował się Harry.
-Hmm...Może..Wesołe miasteczko ?-zaproponowałam.
-Zapomniałem, że my mamy próbę.-wytłumaczył Louis.
-Dobra, no to powodzenia.-wyszłam i poszłam do mojego pokoju.
-O hej dziewczyny.-przywitałam się z Perrie, Vic i Niną, które jakimś cudem się u nas znalazły. Usiadłam obok nich. Nudziło mi się, więc pisałam dalszą część piosenki.
-Co tam piszesz ?-zaciekawiła się Nina.
-Dokańczam piosenkę.-odpowiedziałam.
-Długo jeszcze ?
-Już skończyłam
-To dawaj. Śpiewaj.-zachęcała Perrie, która przez ten czas stała się bardzo bliską mi osobą(chodzi o przyjaciółkę, oczywiście XD ).
-Potrzebuję muzyki.-odpowiedziałam.
-Umiesz śpiewać ?-zapytała Lot. Pokiwałam przecząco głową.
-Umie.-odpowiedziały za mnie dziewczyny. Popatrzyłam na nie groźnie.
-Więc w takim razie jedziemy do studia, ale musisz mieć trochę więcej piosenek.-wytłumaczyła. Rzuciłam jej zeszyt z moimi bazgrołami ( piosenkami ).
-No, to w drogę.-krzyknęła Vic, i ruszyłyśmy do studia nagraniowego. Jechałyśmy z pół godziny. Wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy do wielkiego budynku.
-A tutaj nie trzeba mieć umówionej wizyty ?-zapytałam, mrużąc oczy.
-Ja już wszystko załatwiłam. -odpowiedziała, uśmiechając się. i ruszając przed siebie. Patrzyłam jeszcze chwilę, jak się oddala i pobiegłam za nią do pokoju, w którym siedział jakiś facet po czterdziestce.
-Dzień Dobry, dziewczyny.-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałam równo z Perrie.
-Więc, jak się nazywa wasz zespół ?-zapytał. Popatrzyłam zszokowana na resztę.
-One World, składający się z pięciu dziewczyn.-odpowiedziałam po krótkim namyśle. Bardzo twórcze, nie ma co.
-Ale jest was 6.
-No tak, ale ja nie występuję. Ja będę ich makijażystką. -odpowiedziała. Uśmiechnęłam się do niej. teraz śmiało mogę nazwać ją, moją przyjaciółką.
-Dobra, ty siadaj tu, a wy wejdźcie tam.-pokazał szklane pomieszczenie, ze wszystkimi potrzebnymi instrumentami. Dałam każdej nuty i zaczęłam śpiewać. ( Taylor Swift- Fifteen. Masz na górze w playliście. Musisz wybrać. :3 ). Kiedy skończyłyśmy w pomieszczeniu rozległy się brawa. Odwróciłam się i co ujrzałam ? Oczywiście naszą kochaną piątkę przygłupów. Chyba miałam dość zakłopotaną minę, bo zaczęli się śmiać.
-Co wy tu robicie ?-zapytałam.
-Przyszliśmy zobaczyć, co robi nasz kochany Jerry, który nagrywa z nami płytę. Weszliśmy i zobaczyliśmy nasze piękne dziewczynki, które sobie śpiewają.-odpowiedział Zayn.
-Przykro mi chłopaki, ale możecie jechać do domu, bo my trochę jeszcze ponagrywamy.-uśmiechnął się do nas Jer. Zaczęłyśmy skakać ze szczęścia.
-To znaczy, że nagramy płytę i nas przyjmujesz ?-zapytała z nadzieją Victoria. Pokiwał twierdząco głową, a nas znowu ogarnęło przerażające szczęście, tylko tym razem z chłopakami.
-Dobra, koniec tego. Zabieramy się do pracy, bo jeszcze trochę trzeba zrobić.-oznajmił. Ogarnęłyśmy się i ustawiłyśmy się przy naszych instrumentach.
-Zaraz, chłopaki zostajecie, czy jedziecie ?-zapytał Jerry.
-Zostajemy.-odpowiedzieli chórem.
-Dobra, dawaj teksty piosenek, które mają być na płycie.-powiedział. Podałam mu mój zeszyt. Dalej śpiewałam :
*Back to December.
*Mean
*Mine
( Wszystkie piosenki są na playliście, u góry. Tylko musicie je znaleźć :* ) Nagrałyśmy je i umówiłyśmy się na jutro. Jeszcze tylko podpisałyśmy kontrakt i mogłyśmy iść. Po godzinnej drodze, która przebiegła na śmianiu się, popychaniu, żartowaniu z Perrie i zajściu na lody, byłyśmy w domu. Pobiegłyśmy do mnie, Lot i Susan pokoju. Przekroczyłam próg pomieszczenia i opadłam zmęczona na łóżko. Obok mnie usiadła Per. Rzuciłam się ze śmiechem na nią.
-Idziemy jutro na zakupy ?-zaproponowała.
-Spoczko.-odpowiedziałam.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprę ? W końcu trzeba się gdzieś wybrać.-zgodziłam się.
-Ale idziemy same ?-zapytała. Pokiwałam twierdząco głową.
-Musimy zajść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiła. Popatrzyłam na nią pytająco. Mrugnęła do mnie i uśmiechnęła się tajemniczo. Po kilku minutach przyszli chłopcy. Przebrałam się, umyłam i położyłam do łóżka.
*************************************
Heej ! Macie 16. Miał być już rano, ale okazało się, że go nie opublikowałam. Tak więc muszę wam powiedzieć, że główna bohaterka w następnym rozdziale będzie wyglądała jak Taylor Swift, bo wróci d swojego naturalnego koloru. No i oczywiście piosenki, które są zamieszczone w rozdziałach, są na playliście u góry, na tym różowym pasku, tylko po prostu musicie znaleźć tą, której szukacie. Sam śpiewa, wygląda i jest taka jak ona :3 Bay.
niedziela, 14 października 2012
Rozdział 15.
Spałam sobie spokojnie, kiedy poczułam spływającą po mojej twarzy, lodowatą wodę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam stojącą nade mną Susan.
-Och, spadaj-warknęłam i ponownie zanurzyłam się we śnie.
-Wtaawaj !-usłyszałam jej piskliwy głosik nad moim uchem.
-Bo pójdę po Harre'go. -zagroziła. Zaśmiałam się w środku. Harry ? Co on mi może zrobić ? Odwróciłam się na drugi bok. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i ciężar przygniatający mnie zewnętrznie jak i wewnętrznie. Ponownie otworzyłam oczy i dostrzegłam uśmiechniętą twarz Hazzy.
-Ty brutalu.-szepnęłam. Nic nie powiedział, tylko przytulił mnie mocno.
-Oj, już wstaję.-powiedziałam wściekła.
-Nie smutaj -podbiegła do mnie Susan i przytuliła mnie. Patrzyłam na nią z miną typu " WTF ".
-Ogarnij się-powiedziałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, włosy związałam w wysokiego kucyka, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół, do bufetu. Wszyscy już siedzieli na miejscach.
-Czeeść !-zawołał wesoło Niall.
-Hej.-odburknęłam i usiadłam pomiędzy Niną i Louis'em.
-Wredna Sam wróciła.-uśmiechnął się Zayn. Zgromiłam go wzrokiem.
-Co podać ?-ni stąd, ni zowąd zjawiła się kelnerka z menu. Niall zamówił chyba pół restauracji. Zayn wziął trzy rogale z czekoladą, Louis i Harry płatki z mlekiem, a reszta dwie bułki z serem. Ja wzięłam tylko butelkę wody.
-Czemu nic nie jesz ?-zapytał troskliwie Harry.
-Jakoś nie mam apetytu.-odpowiedziałam i odeszłam od stołu. Wróciłam do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Od dwóch dni śni mi się ten przerażający sen.
"Biegłam przed siebie w podartej sukience i wysokich butach, które trzymałam w ręce. Uciekałam przed nim. Obejrzałam się za siebie i ujrzałam go, cały czas podążał za mną. Przyśpieszyłam. W oddali zobaczyłam jakąś opuszczoną szopę. Wbiegłam tam i ukryłam się za stosem skrzyń. Wiedziałam, że teraz już mnie nie znajdzie. Usiadłam wygodnie i odetchnęłam z ulgą. Kiedy zauważyłam, powoli zmierzający w moją stronę cień. Wychyliłam głowę. Zobaczył mnie. Podbiegł w moją stronę i rzucił się na mnie.
-Teraz już mi nie uciekniesz !-krzyknął i mocno ścisnął moją szyję. Wydałam z siebie ostatni dźwięk.
-Pomocy.-wyszeptałam i poczułam jak moje ciało opada luźno, a on śmieje się głośno... "
Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że płaczę. Wstałam i poszłam do łazienki poprawiając makijaż. Zbiegłam na dół i zamówiłam taksówkę. Weszłam do samochodu i podałam kierowcy byle jaką ulicę, na której chciałam się znaleźć. Wysiadłam przed jakąś szkołą. Szłam bez celu, aż zauważyłam na słupie ulotkę z ogłoszeniu szkoły muzycznej w Londynie. Pierwsze zajęcia odbywają się za 2 tygodnie. Zerwałam ją i wsadziłam do torby. Skierowałam się do najbliższego parku. Usiadłam na ławce, śpiewają jakiś tekst piosenki, który wpadał mi do głowy.
-Ej, to jest niezłe.-olśniło mnie. Wyciągnęłam jakąś kartkę i zaczęłam pisać.
Come back come back come back to me like
You would you would if this was a movie
Stand in the rain outside til I came out
Come back come back come back to me like
You could you could if you just said you're sorry
I know that we could work it out somehow
But if this was a movie you'd be here by now
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Postanowiłam zapisać nas na te zajęcia. Spojrzałam tylko na numer telefony, który znajdował się na ulotce. Pierwszy sygnał.., drugi..
-Halo-usłyszałam głos po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry, ja bym chciała zapisać się z przyjaciółkami na zajęcia muzyczne.-wytłumaczyłam.
-Ile osób ?
-5
-Proszę podać, imiona nazwiska, wiek i jaka grupa.
-Samantha Styles, 17 lat, wokal. Nina West, 18 lat, perkusja. Perrie Edwards, 19 lat, gitara. Victoria Collins, 18 lat, gitara. Charlotte Tomson, 18 lat, keyboard. -odpowiedziałam. Już nie ma odwrotu, będą musiały ze mną jechać.
-Dziękuję. Pierwsze lekcje odbędą się 1 września o godzinie 08.00. Po przyjściu każda z was otrzyma swoje nuty. Do zobaczenia.-pożegnała się. Ponownie wzięłam taksówkę. Dojechałam do hotelu po 15 minutach. Wysiadłam i pobiegłam do pokoju Malik'a. Zapukałam.
-Oo, kogo to moje piękne oczy widzą ?-uśmiechnął się.
-Nie wiem czy takie piękne.-mruknęłam.
-Jest Perrie ?-zapytałam.
-Jasne, wchodź.-zaprosił mnie do środka. Weszłam i zobaczyłam leżącą na łóżku, uśmiechniętą dziewczynę.
-No hej, Sam
-Cześć. Słuchaj, za 2 tygodnie mamy zajęcia muzyczne. Zapisałam cię na gitarę. Nie ma odwrotu. Musisz--wytłumaczyłam na jednym tchu.
-Z wielką chęcią.-odpowiedziała z uśmiechem, który od razu odwzajemniłam.
-Dzięki.-pocałowałam ją w policzek i pobiegłam dalej. Zapukałam ostrożnie. Otworzyła Nana.
-Hej-wbiegłam do środka.
-Cześć Sami, co tam ?-przywitała się Vicki. Spojrzałam na nią.
-No więc, zapisałam was do szkoły muzycznej. Vic, na gitarę, a ciebie Nina na perkusję. Zaczynają się za 2 tygodnie, musicie-powiedziałam.
-Ja tam się piszę.-odpowiedziała Victoria.
-Ja też.-zgodziła się Nina.
-Dzięki. Kocham was.-krzyknęłam i skierowałam się do Lottie. Wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
-Lot, wyjeżdżamy za 2 tygodnie, do szkoły. Jesteś zapisana na keyboard.-powiedziałam, to co wszystkim.
-Ekstra.-odpowiedziała. Teraz jeszcze tylko pozostałą sprawa chłopaków. Poszłam do Harre'go i Louis'a. Weszłam bez pukania i usiadłam na łóżku mojego chłopaka, obok niego.
-Harry. Ja, Perrie, Nina, Victoria i Lot wracamy za 2 tygodnie do Londynu-powiedziałam. Popatrzył na mnie smutno.
-Czemu ?-zapytał.
-Zapisałam nas do szkoły.
-Muzycznej ?-w jego oczach pojawiły się iskierki nadziei. Pokiwałam twierdząco głową. Mocno mnie wyściskał. Spojrzałam na Louis'a. Miał jakiś taki nieobecny wzrok.
-Co się stało ?-spytałam troskliwie.
-Już mnie zostawiasz ?
-Przepraszam, ale pamiętaj, że cię kocham.powiedziałam i przytuliłam go mocno. Wtulił się we mnie jak dziecko.
-Będzie mi ciebie brakować.-szepnął.
-Mi ciebie też, ale to jeszcze 2 tygodnie.-pocałowałam go i położyłam się obok niego. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy Morfeusza, chociaż preferowałabym do krainy Louis'a.
******************************************
Heejka ! Już jest 15. Też jakiś taki długi. Następny prawdopodobnie jutro. Chyba ^^
-Och, spadaj-warknęłam i ponownie zanurzyłam się we śnie.
-Wtaawaj !-usłyszałam jej piskliwy głosik nad moim uchem.
-Bo pójdę po Harre'go. -zagroziła. Zaśmiałam się w środku. Harry ? Co on mi może zrobić ? Odwróciłam się na drugi bok. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i ciężar przygniatający mnie zewnętrznie jak i wewnętrznie. Ponownie otworzyłam oczy i dostrzegłam uśmiechniętą twarz Hazzy.
-Ty brutalu.-szepnęłam. Nic nie powiedział, tylko przytulił mnie mocno.
-Oj, już wstaję.-powiedziałam wściekła.
-Nie smutaj -podbiegła do mnie Susan i przytuliła mnie. Patrzyłam na nią z miną typu " WTF ".
-Ogarnij się-powiedziałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to, włosy związałam w wysokiego kucyka, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół, do bufetu. Wszyscy już siedzieli na miejscach.
-Czeeść !-zawołał wesoło Niall.
-Hej.-odburknęłam i usiadłam pomiędzy Niną i Louis'em.
-Wredna Sam wróciła.-uśmiechnął się Zayn. Zgromiłam go wzrokiem.
-Co podać ?-ni stąd, ni zowąd zjawiła się kelnerka z menu. Niall zamówił chyba pół restauracji. Zayn wziął trzy rogale z czekoladą, Louis i Harry płatki z mlekiem, a reszta dwie bułki z serem. Ja wzięłam tylko butelkę wody.
-Czemu nic nie jesz ?-zapytał troskliwie Harry.
-Jakoś nie mam apetytu.-odpowiedziałam i odeszłam od stołu. Wróciłam do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Od dwóch dni śni mi się ten przerażający sen.
"Biegłam przed siebie w podartej sukience i wysokich butach, które trzymałam w ręce. Uciekałam przed nim. Obejrzałam się za siebie i ujrzałam go, cały czas podążał za mną. Przyśpieszyłam. W oddali zobaczyłam jakąś opuszczoną szopę. Wbiegłam tam i ukryłam się za stosem skrzyń. Wiedziałam, że teraz już mnie nie znajdzie. Usiadłam wygodnie i odetchnęłam z ulgą. Kiedy zauważyłam, powoli zmierzający w moją stronę cień. Wychyliłam głowę. Zobaczył mnie. Podbiegł w moją stronę i rzucił się na mnie.
-Teraz już mi nie uciekniesz !-krzyknął i mocno ścisnął moją szyję. Wydałam z siebie ostatni dźwięk.
-Pomocy.-wyszeptałam i poczułam jak moje ciało opada luźno, a on śmieje się głośno... "
Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że płaczę. Wstałam i poszłam do łazienki poprawiając makijaż. Zbiegłam na dół i zamówiłam taksówkę. Weszłam do samochodu i podałam kierowcy byle jaką ulicę, na której chciałam się znaleźć. Wysiadłam przed jakąś szkołą. Szłam bez celu, aż zauważyłam na słupie ulotkę z ogłoszeniu szkoły muzycznej w Londynie. Pierwsze zajęcia odbywają się za 2 tygodnie. Zerwałam ją i wsadziłam do torby. Skierowałam się do najbliższego parku. Usiadłam na ławce, śpiewają jakiś tekst piosenki, który wpadał mi do głowy.
-Ej, to jest niezłe.-olśniło mnie. Wyciągnęłam jakąś kartkę i zaczęłam pisać.
Come back come back come back to me like
You would you would if this was a movie
Stand in the rain outside til I came out
Come back come back come back to me like
You could you could if you just said you're sorry
I know that we could work it out somehow
But if this was a movie you'd be here by now
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Postanowiłam zapisać nas na te zajęcia. Spojrzałam tylko na numer telefony, który znajdował się na ulotce. Pierwszy sygnał.., drugi..
-Halo-usłyszałam głos po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry, ja bym chciała zapisać się z przyjaciółkami na zajęcia muzyczne.-wytłumaczyłam.
-Ile osób ?
-5
-Proszę podać, imiona nazwiska, wiek i jaka grupa.
-Samantha Styles, 17 lat, wokal. Nina West, 18 lat, perkusja. Perrie Edwards, 19 lat, gitara. Victoria Collins, 18 lat, gitara. Charlotte Tomson, 18 lat, keyboard. -odpowiedziałam. Już nie ma odwrotu, będą musiały ze mną jechać.
-Dziękuję. Pierwsze lekcje odbędą się 1 września o godzinie 08.00. Po przyjściu każda z was otrzyma swoje nuty. Do zobaczenia.-pożegnała się. Ponownie wzięłam taksówkę. Dojechałam do hotelu po 15 minutach. Wysiadłam i pobiegłam do pokoju Malik'a. Zapukałam.
-Oo, kogo to moje piękne oczy widzą ?-uśmiechnął się.
-Nie wiem czy takie piękne.-mruknęłam.
-Jest Perrie ?-zapytałam.
-Jasne, wchodź.-zaprosił mnie do środka. Weszłam i zobaczyłam leżącą na łóżku, uśmiechniętą dziewczynę.
-No hej, Sam
-Cześć. Słuchaj, za 2 tygodnie mamy zajęcia muzyczne. Zapisałam cię na gitarę. Nie ma odwrotu. Musisz--wytłumaczyłam na jednym tchu.
-Z wielką chęcią.-odpowiedziała z uśmiechem, który od razu odwzajemniłam.
-Dzięki.-pocałowałam ją w policzek i pobiegłam dalej. Zapukałam ostrożnie. Otworzyła Nana.
-Hej-wbiegłam do środka.
-Cześć Sami, co tam ?-przywitała się Vicki. Spojrzałam na nią.
-No więc, zapisałam was do szkoły muzycznej. Vic, na gitarę, a ciebie Nina na perkusję. Zaczynają się za 2 tygodnie, musicie-powiedziałam.
-Ja tam się piszę.-odpowiedziała Victoria.
-Ja też.-zgodziła się Nina.
-Dzięki. Kocham was.-krzyknęłam i skierowałam się do Lottie. Wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
-Lot, wyjeżdżamy za 2 tygodnie, do szkoły. Jesteś zapisana na keyboard.-powiedziałam, to co wszystkim.
-Ekstra.-odpowiedziała. Teraz jeszcze tylko pozostałą sprawa chłopaków. Poszłam do Harre'go i Louis'a. Weszłam bez pukania i usiadłam na łóżku mojego chłopaka, obok niego.
-Harry. Ja, Perrie, Nina, Victoria i Lot wracamy za 2 tygodnie do Londynu-powiedziałam. Popatrzył na mnie smutno.
-Czemu ?-zapytał.
-Zapisałam nas do szkoły.
-Muzycznej ?-w jego oczach pojawiły się iskierki nadziei. Pokiwałam twierdząco głową. Mocno mnie wyściskał. Spojrzałam na Louis'a. Miał jakiś taki nieobecny wzrok.
-Co się stało ?-spytałam troskliwie.
-Już mnie zostawiasz ?
-Przepraszam, ale pamiętaj, że cię kocham.powiedziałam i przytuliłam go mocno. Wtulił się we mnie jak dziecko.
-Będzie mi ciebie brakować.-szepnął.
-Mi ciebie też, ale to jeszcze 2 tygodnie.-pocałowałam go i położyłam się obok niego. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy Morfeusza, chociaż preferowałabym do krainy Louis'a.
******************************************
Heejka ! Już jest 15. Też jakiś taki długi. Następny prawdopodobnie jutro. Chyba ^^
sobota, 13 października 2012
Rozdział 14
*tydzień później *
Obudziłam się o 11.02. O Matko ! Ja nie jestem spakowana. Zbiegłam szybko po schodach potrącając przy tym Zayn'a. To co zobaczyłam przekraczało ludzkie pojęcia. Harry biegał z bokserkami w ręku.
-Widział ktoś moje szczęśliwe bokserki ?-wrzeszczał zrozpaczony. Niall miał cztery wielkie torby kanapek i cały czas jeszcze chyba coś dokładał. Louis zbierał z domu wszystkie swoje rzeczy, nie patrząc pod nogi i przewracając się co chwilę. Zayn pobiegł na górę pakują swoje lusterka. A Liam próbował ogarnąć tą piątkę pajaców.
-Możecie się uspokoić ?-krzyczał. Wbiegłam szybko do swojego pokoju, pakując wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Do trzech dużych walizek zapakowałam moje ulubione ciuchy, do czwartej, mniejszej kosmetyki, do piątej buty, a do szóstej laptopa ze wszystkimi kablami, ładowarkę, aparat itp. Znosiłam wszystko po kolei, stawiając przy drzwiach. Kiedy byłam "gotowa" uświadomiłam sobie, że jestem w piżamie. Ponownie wróciłam do pokoju. Ubrałam się w to, włosy szybko rozczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i stanęłam przy moich rzeczach. Po kilku minutach zjawili się chłopcy. Popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Więcej się nie dało ?-zapytał Harry.
-Dało, ale stwierdziłam, że wezmę tylko te najpotrzebniejsze rzeczy. Zaraz, zaraz czy ty właśnie użyłeś sarkazmu ?-odpowiedziałam oburzona. Harry pokręcił z niedowierzanie głową.
-Ja jestem taki mądry, a ona ? Mózg jak wiewiórka.-mamrotał pod nosem. Louis i mój braciszek pomogli mi wnieść walizki do Tour-busa. Paul kierował, na miejscu pasażera usiadł Liam. Bardziej z tyłu usiadł Louis, ja i Lottie. Dalej siedziała Nina, Vic i Niall, a na samym końcu znajdował się Harry, Suzan, Zayn i Perrie.
-Może zrobimy twitcama ? Każdy rząd oddzielnie i zobaczymy kto będzie miał najwięcej wejść ?-zaproponował Zayn.
-Spoko.-zgodziłam się. No to ja kręcę z Louis'em i Lottie. Dobra ekipa. Charlotte wyciągnęła z torby aparat i zaczęliśmy zabawę.
-Hej.-zaczęła Lot.
-Cześć wszystkim.-przywitał się Lou.
-Elo-pomachałam do kamery.
-No więc, zaczynamy trasę koncertową od zakładu. Każdy rząd w busie robi twitcama, i ten, który wygra.., właściwie nie wiem co. Ej Malik, o co jest ten zakład?-krzyknęłam do tyłu.
-Wygrany dostaje od wszystkich buziaka w policzek.-odpowiedział. Pokiwałam twierdząco głową.
-Słyszeliście, pan Malik chce buzi.-zażartował Lou i przyciągnął mnie do siebie.
-Ty, nie za szybko.-zaśmiałam się.
-Może najpierw przedstaw mnie i Lot, co ?
-A no tak właśnie, wiedziałem. To jest Charlotte Tomson, dziewczyna Liam'a, a to jest Samantha Styles, młodsza siostra Harre'go i moja dziewczyna.-wytłumaczył, po czym pocałował mnie lekko.
-Możecie zaczynać zadawać pytania.-powiedziałam.
-Pierwsze pytanie jest od Olivii, która pyta ile lat ma Lottie.
-Mam 18 lat.-odpowiedziała i uśmiechnęła się delikatnie.
-Następne jest od Megan i pyta do jakiego kraju jedziemy najpierw .
-Teraz jedziemy na lotnisko. A jako pierwsza będzie Francja.-odpowiedziałam
-Dalej jest Sophie, która chce wiedzieć ile czasu jesteście razem.-powiedziała Lot. Zastanowiłam się chwilę.
-Jakieś 2 tygodnie.-spojrzałam na liczbę wejść, która z każdą chwilą rosła. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas z fanami. Wyjrzałam za okno i zobaczyłam, że znajdujemy się już na lotnisku. Wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do kas. Po kilku minutach siedzieliśmy już na miejscu. Najpierw był Niall, Liam i Zayn. Potem Louis, ja i Lot. Na samym końcu siedziały Nina, Vicki i Perrie. A Susan usiadła z Harry'm z przodu. Przez cały czas rozmawiałam z Lottie, która okazała się być naprawdę fajną osobą. Wcale nie dziwie się, że spodobała się Liam'owi. Mają takie same charaktery. Obydwoje potrafią wysłuchać, doradzić, pomóc i pocieszyć w trudnej sytuacji. Ostatnio jakoś Nina i Victoria się wyciszyły. Z Niną jeszcze czasami rozmawiam, ale z Victorią w ogóle. Pewnie dlatego, że jest zajęta Chris'em. Rozmawiałam sobie spokojnie, aż dostrzegłam znajomą postać, która zerkała na mnie groźnie. Starałam się nie przejmować, jednak ona cały czas kontynuowała czynność.
-Ej, Lou znasz ją ?-zapytałam dyskretnie. Chłopak spojrzał w bok.
-Poczekaj, ciemne, falowane włosy, szczupła, wysoka sylwetka i ten groźny wzrok.-mówił sam do siebie. Jego oczy robiły się coraz większe, aż dosięgły szczytu.
-Eleanor.-szepnął, prawie niesłyszalnie. Jednak ja to imię słyszałam bardzo dobrze.
-To ta dziewczyna, która cię zdradziła ?-zapytałam. Pokiwał twierdząco głową i odwrócił się w moją stronę.
-Nie ważne co ona ci powie. Masz nie wierzyć w żadne jej słowo. Ona będzie próbowała zrobić wszystko, żeby zniszczyć nasz związek.-powiedział cicho. Pokiwałam głową i oparłam się o mojego chłopaka., rozmyślając o tym co przed chwilą powiedział. Jego słowa "Ona będzie próbowała zrobić wszystko, żeby zniszczyć nasz związek ", nie mogłam wymazać ich z pamięci. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-Kochanie, wstawaj.-budził mnie Louis. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że jesteśmy na miejscu. Wstałam i złapałam Louis''a za rękę. Wychodząc z samolotu od razu wybudziło mnie światło fleszy. Spojrzałam niepewnie na Louis'a, który uśmiechnął się promiennie. Szliśmy szybkim tempem, chłopaki podpisując przy tym autografy. Wróciliśmy do samochodu, którym mieliśmy dojechać do naszego hotelu, w którym obecnie mieliśmy mieszkać. Po pół godzinnej drodze dojechaliśmy na miejsce. Był jeden pokój trzy-osobowy i cztery pokoju dwu-osobowe. Jeden wzięłam ja, Lot i Susan. Drugi dostała Perrie i Zayn. Trzecie wzięła Victoria i Nina. Czwarty Louis i Harry. Piąty Liam i Niall. Wbiegłam zajmując sobie najlepsze łóżko, przy oknie. Położyłam przy nim moje walizki i weszłam do łazienki. Umyłam się, zmyłam makijaż, przebrałam się w piżamę i zmęczona położyłam się spać.
*********************************************
Heej ! :3 Macie już 14, najdłuższy chyba do tej pory. Mam nadzieję, że się podoba.
Obudziłam się o 11.02. O Matko ! Ja nie jestem spakowana. Zbiegłam szybko po schodach potrącając przy tym Zayn'a. To co zobaczyłam przekraczało ludzkie pojęcia. Harry biegał z bokserkami w ręku.
-Widział ktoś moje szczęśliwe bokserki ?-wrzeszczał zrozpaczony. Niall miał cztery wielkie torby kanapek i cały czas jeszcze chyba coś dokładał. Louis zbierał z domu wszystkie swoje rzeczy, nie patrząc pod nogi i przewracając się co chwilę. Zayn pobiegł na górę pakują swoje lusterka. A Liam próbował ogarnąć tą piątkę pajaców.
-Możecie się uspokoić ?-krzyczał. Wbiegłam szybko do swojego pokoju, pakując wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Do trzech dużych walizek zapakowałam moje ulubione ciuchy, do czwartej, mniejszej kosmetyki, do piątej buty, a do szóstej laptopa ze wszystkimi kablami, ładowarkę, aparat itp. Znosiłam wszystko po kolei, stawiając przy drzwiach. Kiedy byłam "gotowa" uświadomiłam sobie, że jestem w piżamie. Ponownie wróciłam do pokoju. Ubrałam się w to, włosy szybko rozczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i stanęłam przy moich rzeczach. Po kilku minutach zjawili się chłopcy. Popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Więcej się nie dało ?-zapytał Harry.
-Dało, ale stwierdziłam, że wezmę tylko te najpotrzebniejsze rzeczy. Zaraz, zaraz czy ty właśnie użyłeś sarkazmu ?-odpowiedziałam oburzona. Harry pokręcił z niedowierzanie głową.
-Ja jestem taki mądry, a ona ? Mózg jak wiewiórka.-mamrotał pod nosem. Louis i mój braciszek pomogli mi wnieść walizki do Tour-busa. Paul kierował, na miejscu pasażera usiadł Liam. Bardziej z tyłu usiadł Louis, ja i Lottie. Dalej siedziała Nina, Vic i Niall, a na samym końcu znajdował się Harry, Suzan, Zayn i Perrie.
-Może zrobimy twitcama ? Każdy rząd oddzielnie i zobaczymy kto będzie miał najwięcej wejść ?-zaproponował Zayn.
-Spoko.-zgodziłam się. No to ja kręcę z Louis'em i Lottie. Dobra ekipa. Charlotte wyciągnęła z torby aparat i zaczęliśmy zabawę.
-Hej.-zaczęła Lot.
-Cześć wszystkim.-przywitał się Lou.
-Elo-pomachałam do kamery.
-No więc, zaczynamy trasę koncertową od zakładu. Każdy rząd w busie robi twitcama, i ten, który wygra.., właściwie nie wiem co. Ej Malik, o co jest ten zakład?-krzyknęłam do tyłu.
-Wygrany dostaje od wszystkich buziaka w policzek.-odpowiedział. Pokiwałam twierdząco głową.
-Słyszeliście, pan Malik chce buzi.-zażartował Lou i przyciągnął mnie do siebie.
-Ty, nie za szybko.-zaśmiałam się.
-Może najpierw przedstaw mnie i Lot, co ?
-A no tak właśnie, wiedziałem. To jest Charlotte Tomson, dziewczyna Liam'a, a to jest Samantha Styles, młodsza siostra Harre'go i moja dziewczyna.-wytłumaczył, po czym pocałował mnie lekko.
-Możecie zaczynać zadawać pytania.-powiedziałam.
-Pierwsze pytanie jest od Olivii, która pyta ile lat ma Lottie.
-Mam 18 lat.-odpowiedziała i uśmiechnęła się delikatnie.
-Następne jest od Megan i pyta do jakiego kraju jedziemy najpierw .
-Teraz jedziemy na lotnisko. A jako pierwsza będzie Francja.-odpowiedziałam
-Dalej jest Sophie, która chce wiedzieć ile czasu jesteście razem.-powiedziała Lot. Zastanowiłam się chwilę.
-Jakieś 2 tygodnie.-spojrzałam na liczbę wejść, która z każdą chwilą rosła. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas z fanami. Wyjrzałam za okno i zobaczyłam, że znajdujemy się już na lotnisku. Wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do kas. Po kilku minutach siedzieliśmy już na miejscu. Najpierw był Niall, Liam i Zayn. Potem Louis, ja i Lot. Na samym końcu siedziały Nina, Vicki i Perrie. A Susan usiadła z Harry'm z przodu. Przez cały czas rozmawiałam z Lottie, która okazała się być naprawdę fajną osobą. Wcale nie dziwie się, że spodobała się Liam'owi. Mają takie same charaktery. Obydwoje potrafią wysłuchać, doradzić, pomóc i pocieszyć w trudnej sytuacji. Ostatnio jakoś Nina i Victoria się wyciszyły. Z Niną jeszcze czasami rozmawiam, ale z Victorią w ogóle. Pewnie dlatego, że jest zajęta Chris'em. Rozmawiałam sobie spokojnie, aż dostrzegłam znajomą postać, która zerkała na mnie groźnie. Starałam się nie przejmować, jednak ona cały czas kontynuowała czynność.
-Ej, Lou znasz ją ?-zapytałam dyskretnie. Chłopak spojrzał w bok.
-Poczekaj, ciemne, falowane włosy, szczupła, wysoka sylwetka i ten groźny wzrok.-mówił sam do siebie. Jego oczy robiły się coraz większe, aż dosięgły szczytu.
-Eleanor.-szepnął, prawie niesłyszalnie. Jednak ja to imię słyszałam bardzo dobrze.
-To ta dziewczyna, która cię zdradziła ?-zapytałam. Pokiwał twierdząco głową i odwrócił się w moją stronę.
-Nie ważne co ona ci powie. Masz nie wierzyć w żadne jej słowo. Ona będzie próbowała zrobić wszystko, żeby zniszczyć nasz związek.-powiedział cicho. Pokiwałam głową i oparłam się o mojego chłopaka., rozmyślając o tym co przed chwilą powiedział. Jego słowa "Ona będzie próbowała zrobić wszystko, żeby zniszczyć nasz związek ", nie mogłam wymazać ich z pamięci. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-Kochanie, wstawaj.-budził mnie Louis. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że jesteśmy na miejscu. Wstałam i złapałam Louis''a za rękę. Wychodząc z samolotu od razu wybudziło mnie światło fleszy. Spojrzałam niepewnie na Louis'a, który uśmiechnął się promiennie. Szliśmy szybkim tempem, chłopaki podpisując przy tym autografy. Wróciliśmy do samochodu, którym mieliśmy dojechać do naszego hotelu, w którym obecnie mieliśmy mieszkać. Po pół godzinnej drodze dojechaliśmy na miejsce. Był jeden pokój trzy-osobowy i cztery pokoju dwu-osobowe. Jeden wzięłam ja, Lot i Susan. Drugi dostała Perrie i Zayn. Trzecie wzięła Victoria i Nina. Czwarty Louis i Harry. Piąty Liam i Niall. Wbiegłam zajmując sobie najlepsze łóżko, przy oknie. Położyłam przy nim moje walizki i weszłam do łazienki. Umyłam się, zmyłam makijaż, przebrałam się w piżamę i zmęczona położyłam się spać.
*********************************************
Heej ! :3 Macie już 14, najdłuższy chyba do tej pory. Mam nadzieję, że się podoba.
piątek, 12 października 2012
Rozdział 13
Obudziłam się w tym samym miejscu co wczoraj, czyli w szpitalu. Rozejrzałam się i zobaczyłam trzymającego mnie za rękę, śpiącego, na krześle Louis'a. A po drugiej stronie także pogrążoną we śnie przyjaciółkę. Ruszyłam się ostrożnie i przypadkowo zleciałam z łóżka, budząc przy tym pozostałych. Obydwoje szybko do mnie podbiegli. Spojrzałam na nich z niedowierzaniem.
-Spokojnie nie jestem kaleką.-powiedziałam.
-Mało brakowało.-odetchnął Louis i delikatnie mnie pocałował. Oplotłam ręce wokół jego szyi i bawiłam się jego włosami.
-Wiecie ja też tu jestem.-upomniała nas Nina.
-No to co ?-zapytał zagubiony Lou.
-To, że nie mam ochoty oglądać waszych miłosnych scenek.-wytłumaczyła. Wstałam z podłogi i ponownie położyłam się na łóżku.
-No i co, są już wyniki ?-zapytałam ciekawa.
-Właśnie wyniki !-krzyknął olśniony Louis.
-No to jak wam się układa ?-drążyła temat.
-Jak na razie bardzo dobrze.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Tylko może nie wspominaj o tym Max'owi.
-Dlaczego nie ? Niech wie, że nie tylko z nim mogę być szczęśliwa. -powiedziałam. Chwilę później do sali wbiegł zdyszany Louis, a zaraz po nim wszedł spokojnie lekarz z wynikami.
-No więc, co mi jest ?-zapytałam.
-Ma pani uczulenie na czekoladę.-odpowiedział. Przypomniałam sobie, że kiedy wracaliśmy z naszego spaceru jedliśmy lody czekoladowe, moje ulubione. Otworzyłam ze zdziwienia buzię.
-No, ale jak to ? Nie mogę jeść czekolady ?-zapytałam, a raczej stwierdziłam smutno.
-Nie, ponieważ po każdej jej dawce, będą takie skutki. A jeszcze mogą dojść wymioty, częste bóle brzucha, zawroty głowy i takie o to, jak w tym przypadku utraty przytomności.-wyjaśnił. Opadłam zawiedziona na łóżko.
-A kiedy chociaż będę mogła stąd wyjść ?
-Niedługo, nawet zaraz, tylko pójdę po wypis.-odpowiedział i wyszedł.
-Ekstra.-podsumowałam.
-Nie mogę jeść mojego ulubionego składnika.
-Oj, nie martw się. Lepsze to niż uczulenie na wodę.-pocieszała mnie Nina. Popatrzyłam na nią z miną typu "WTF".
-No może to nie najlepsze porównanie, ale nie mogłabyś się myć.-powiedziała po namyśle. Skinęłam zmęczona głową i przybrałam pozycję siedzącą.
-No to czas się zbierać.-krzyknął uradowany Louis.
-Wreszcie.- Za chwilę przyszedł lekarz z moim wypisem i skierowaliśmy się do domu.
-Sam-krzyknął szczęśliwy Niall i z całej siły mnie przytulił.
-Wreszcie jesteś !-przybiegł Zayn powtarzając czynność przyjaciela.
-Teraz możemy zagrać w butelkę- wykrzyknęła Lottie, która chyba ma niezłe relacje z Liam'em, sądząc po tym, że cały czas jest u nas w domu i jedzie z nami w trasę.
-Teraz możemy.-odpowiedziałam uśmiechnięta. Usiedliśmy wszyscy w kółku, pierwszy zakręcił Harry, wypadło na Vic.
-Pytanie.
-Który z nas najbardziej ci się podoba ?-zapytał z zadziornym uśmieszkiem.
-Zayn.-zarumieniła się. Następnie wypadło na mnie.
-Pytanie.
-Kurcze, a miałam takie fajne wyzwanie. Dobra, no to.. Który oprócz Louis'a ci się podoba. -wybuchłam śmiechem.
-Błagam cię. Z nich wszystkich to już chyba Niall.-zaśmiałam się. Uśmiechnął się.
-O zawsze wiedziałem, że cię pociągam.-poprawił swoje włosy.
-Byś się zdziwił chłopaczku.-zakręciłam butelką i wypadło na Lottie. Tak !
-Wyzwanie.-powiedziała. Oo, no to teraz sobie zagramy. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmieszek.
-Wyjdź z domu i krzyknij " Kocham Liam'a Payne'a "-odpowiedziałam. Od razu zrobiła się cała czerwona, ale wypełniła zadanie. Usłyszałam tylko głośny śmiech chłopaków. Po kilku minutach wróciła.
-Wiecie co, ja jestem zmęczona i chyba pójdę już spać. Cześć.-pożegnałam się i biegiem ruszyłam do swojego pokoju. Umyłam się, przebrałam w piżamę i starałam się zasnąć, jednak na marne. Włączyłam laptopa i z ciekawości weszłam na strony plotkarskie. Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. " Czy Louis Tomlinson ma nową dziewczynę. Wszystkie zdjęcia wskazują, że to prawda " Dodatkowo były umieszczone tam zdjęcia nasze zdjęcia. Zamknęłam komputer i tym razem nie miałam problemu z zaśnięciem.
-Spokojnie nie jestem kaleką.-powiedziałam.
-Mało brakowało.-odetchnął Louis i delikatnie mnie pocałował. Oplotłam ręce wokół jego szyi i bawiłam się jego włosami.
-Wiecie ja też tu jestem.-upomniała nas Nina.
-No to co ?-zapytał zagubiony Lou.
-To, że nie mam ochoty oglądać waszych miłosnych scenek.-wytłumaczyła. Wstałam z podłogi i ponownie położyłam się na łóżku.
-No i co, są już wyniki ?-zapytałam ciekawa.
-Właśnie wyniki !-krzyknął olśniony Louis.
-No to jak wam się układa ?-drążyła temat.
-Jak na razie bardzo dobrze.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Tylko może nie wspominaj o tym Max'owi.
-Dlaczego nie ? Niech wie, że nie tylko z nim mogę być szczęśliwa. -powiedziałam. Chwilę później do sali wbiegł zdyszany Louis, a zaraz po nim wszedł spokojnie lekarz z wynikami.
-No więc, co mi jest ?-zapytałam.
-Ma pani uczulenie na czekoladę.-odpowiedział. Przypomniałam sobie, że kiedy wracaliśmy z naszego spaceru jedliśmy lody czekoladowe, moje ulubione. Otworzyłam ze zdziwienia buzię.
-No, ale jak to ? Nie mogę jeść czekolady ?-zapytałam, a raczej stwierdziłam smutno.
-Nie, ponieważ po każdej jej dawce, będą takie skutki. A jeszcze mogą dojść wymioty, częste bóle brzucha, zawroty głowy i takie o to, jak w tym przypadku utraty przytomności.-wyjaśnił. Opadłam zawiedziona na łóżko.
-A kiedy chociaż będę mogła stąd wyjść ?
-Niedługo, nawet zaraz, tylko pójdę po wypis.-odpowiedział i wyszedł.
-Ekstra.-podsumowałam.
-Nie mogę jeść mojego ulubionego składnika.
-Oj, nie martw się. Lepsze to niż uczulenie na wodę.-pocieszała mnie Nina. Popatrzyłam na nią z miną typu "WTF".
-No może to nie najlepsze porównanie, ale nie mogłabyś się myć.-powiedziała po namyśle. Skinęłam zmęczona głową i przybrałam pozycję siedzącą.
-No to czas się zbierać.-krzyknął uradowany Louis.
-Wreszcie.- Za chwilę przyszedł lekarz z moim wypisem i skierowaliśmy się do domu.
-Sam-krzyknął szczęśliwy Niall i z całej siły mnie przytulił.
-Wreszcie jesteś !-przybiegł Zayn powtarzając czynność przyjaciela.
-Teraz możemy zagrać w butelkę- wykrzyknęła Lottie, która chyba ma niezłe relacje z Liam'em, sądząc po tym, że cały czas jest u nas w domu i jedzie z nami w trasę.
-Teraz możemy.-odpowiedziałam uśmiechnięta. Usiedliśmy wszyscy w kółku, pierwszy zakręcił Harry, wypadło na Vic.
-Pytanie.
-Który z nas najbardziej ci się podoba ?-zapytał z zadziornym uśmieszkiem.
-Zayn.-zarumieniła się. Następnie wypadło na mnie.
-Pytanie.
-Kurcze, a miałam takie fajne wyzwanie. Dobra, no to.. Który oprócz Louis'a ci się podoba. -wybuchłam śmiechem.
-Błagam cię. Z nich wszystkich to już chyba Niall.-zaśmiałam się. Uśmiechnął się.
-O zawsze wiedziałem, że cię pociągam.-poprawił swoje włosy.
-Byś się zdziwił chłopaczku.-zakręciłam butelką i wypadło na Lottie. Tak !
-Wyzwanie.-powiedziała. Oo, no to teraz sobie zagramy. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmieszek.
-Wyjdź z domu i krzyknij " Kocham Liam'a Payne'a "-odpowiedziałam. Od razu zrobiła się cała czerwona, ale wypełniła zadanie. Usłyszałam tylko głośny śmiech chłopaków. Po kilku minutach wróciła.
-Wiecie co, ja jestem zmęczona i chyba pójdę już spać. Cześć.-pożegnałam się i biegiem ruszyłam do swojego pokoju. Umyłam się, przebrałam w piżamę i starałam się zasnąć, jednak na marne. Włączyłam laptopa i z ciekawości weszłam na strony plotkarskie. Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. " Czy Louis Tomlinson ma nową dziewczynę. Wszystkie zdjęcia wskazują, że to prawda " Dodatkowo były umieszczone tam zdjęcia nasze zdjęcia. Zamknęłam komputer i tym razem nie miałam problemu z zaśnięciem.
czwartek, 11 października 2012
Rozdział 12
" Stałam po środku dużej łąki otoczonej kwiatami. Szłam przed siebie bez celu. Nagle w oddali zobaczyłam męską sylwetkę, zmierzającą w moim kierunku. Przypatrzyłam się dokładnie i rozpoznałam Louis'a. Teraz już biegłam w jego stronę. Nagle poczułam jego ciało przytulone do mojego. Oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy, które były przepełnione smutkiem i żalem.
-Co się stało ?-zapytałam przestraszona.
-Sam ja..-zaczął.
-To koniec.-dokończył. Spojrzałam na niego zdziwiona. Poczułam jak łzy spływają po moich policzkach, a on odchodzi, zostawiając mnie samą, na środku pola, z którego nie znałam wyjścia "
-Nie-krzyknęłam. Obudziłam się cała zalana potem. Podniosłam delikatnie i rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Doszłam do wniosku, że to na pewno nie jest mój pokój, ponieważ był cały biały. Ponownie położyłam się i próbowałam zasnąć, jednak kłótnia dochodząca z korytarza mi na to nie pozwalała. Po kilku chwilach rozpoznałam głos Harre'go, Louis'a i jakiegoś lekarza.
-Nie nie można wejść-powiedział.
-No, ale przecież to nic poważnego, tylko utrata przytomności, więc dlaczego nie ?-krzyknął zdenerwowany Harry.
-Dobrze, ale tylko na 10 min. -uległ. Nagle do pokoju wparowali chłopacy.
-O Sam, już się wybudziłaś.-powiedział uśmiechnięty Harry.
-Co się tak właściwie stało ?-zapytałam.
-No więc, wracałaś z Louis'em do domu, kiedy tak po prostu straciłaś przytomność, zaraz przyjdą wyniki, więc się dowiemy co było powodem. Dalej Louis zadzwonił do mnie i zawieźliśmy cię do szpitala. Leżysz tutaj już od 15 godzin.-wytłumaczył wszystko na jednym wdechu. Wyciągnęłam ręce w ich stronę, dając im do zrozumienia, że chcę żeby mnie przytulili.
Podeszli do mnie i wtulili się z całej siły. Trwaliśmy tak w uścisku kilka minut, aż do sali wbiegła zdyszana Nina.
-Sam-wydarła się i podbiegła do mnie szczęśliwa. Usiadła na krześle obok mojego łóżka i wpatrywała się we mnie, co powoli mnie krępowało.
-No co chcesz ?-zapytałam.
-Tak się tylko patrzę i zastanawiam się dlaczego musisz być taka ładna -powiedziała poważnie. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-Ja ładna ? Chyba cię Bóg opuścił. Jesteś sto razy ładniejsza ruda.-odpowiedziałam przez śmiech.
-Głupia jesteś. Ja i te moje ohydne, rude włosy. Chyba muszę je przefarbować.
-Jak to zrobisz, to cię znienawidzę.-powiedziałam zmartwiona, że ona naprawdę może to zrobić.
-Pff, nie ma tak.-spojrzałam na chłopaków przypominając sobie o ich obecności. Patrzyli się na nas z wyraźnym rozbawieniem i tłumili w sobie śmiech, z naszego komicznego zachowania. Szczerze mówiąc też byłam rozśmieszona naszym zachowaniem. Usłyszałam huk i zobaczyłam na ziemi leżącą Victorie. Po raz drugi zaczęłam się głośno śmiać. Spojrzała na mnie gniewnie, po czym wstała i podeszła do mnie przytulając mnie mocno.
-O jak ja się za tobą stęskniłam, ale i tak jestem zła, że chodzisz z Chris'em.
-No weź on już tak nie zrobi.-powiedziała lekko zmieszana.
-Żebyś potem nie żałowała.
-Dobrze, mamo-odpowiedziała, dając cudzysłów na słowo "mamo". Pogadaliśmy jeszcze do 22.00. i Victoria i Harry musieli iść do domu.
-Ja zostaję.-powiedzieli równo Loui i Nina, na co się zaśmiałam.
-Naprawdę chce wam się tu siedzieć ?-zapytałam zdziwiona. Louis podszedł do mnie i lekko pocałował.
-Dla ciebie wszystko.-odpowiedział, na co lekko się uśmiechnęłam. Ruda patrzyła na nas dziwnie.
-Czy ja o czymś nie wiem ?-zapytała z uśmiechem.
-Może-odpowiedziałam i zasnęłaam.
****************************************************************
Witaam wszystkich czytających i nie czytających. Więc tak jest rozdział 12. I może wydaje się to dziwne, ale jestem taka podekscytowana tym jednym wejściem z Wielkiej Brytanii, że macie to : http://getmenialler.tumblr.com/post/33298970310.
Świetnee :3
-Co się stało ?-zapytałam przestraszona.
-Sam ja..-zaczął.
-To koniec.-dokończył. Spojrzałam na niego zdziwiona. Poczułam jak łzy spływają po moich policzkach, a on odchodzi, zostawiając mnie samą, na środku pola, z którego nie znałam wyjścia "
-Nie-krzyknęłam. Obudziłam się cała zalana potem. Podniosłam delikatnie i rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Doszłam do wniosku, że to na pewno nie jest mój pokój, ponieważ był cały biały. Ponownie położyłam się i próbowałam zasnąć, jednak kłótnia dochodząca z korytarza mi na to nie pozwalała. Po kilku chwilach rozpoznałam głos Harre'go, Louis'a i jakiegoś lekarza.
-Nie nie można wejść-powiedział.
-No, ale przecież to nic poważnego, tylko utrata przytomności, więc dlaczego nie ?-krzyknął zdenerwowany Harry.
-Dobrze, ale tylko na 10 min. -uległ. Nagle do pokoju wparowali chłopacy.
-O Sam, już się wybudziłaś.-powiedział uśmiechnięty Harry.
-Co się tak właściwie stało ?-zapytałam.
-No więc, wracałaś z Louis'em do domu, kiedy tak po prostu straciłaś przytomność, zaraz przyjdą wyniki, więc się dowiemy co było powodem. Dalej Louis zadzwonił do mnie i zawieźliśmy cię do szpitala. Leżysz tutaj już od 15 godzin.-wytłumaczył wszystko na jednym wdechu. Wyciągnęłam ręce w ich stronę, dając im do zrozumienia, że chcę żeby mnie przytulili.
Podeszli do mnie i wtulili się z całej siły. Trwaliśmy tak w uścisku kilka minut, aż do sali wbiegła zdyszana Nina.
-Sam-wydarła się i podbiegła do mnie szczęśliwa. Usiadła na krześle obok mojego łóżka i wpatrywała się we mnie, co powoli mnie krępowało.
-No co chcesz ?-zapytałam.
-Tak się tylko patrzę i zastanawiam się dlaczego musisz być taka ładna -powiedziała poważnie. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-Ja ładna ? Chyba cię Bóg opuścił. Jesteś sto razy ładniejsza ruda.-odpowiedziałam przez śmiech.
-Głupia jesteś. Ja i te moje ohydne, rude włosy. Chyba muszę je przefarbować.
-Jak to zrobisz, to cię znienawidzę.-powiedziałam zmartwiona, że ona naprawdę może to zrobić.
-Pff, nie ma tak.-spojrzałam na chłopaków przypominając sobie o ich obecności. Patrzyli się na nas z wyraźnym rozbawieniem i tłumili w sobie śmiech, z naszego komicznego zachowania. Szczerze mówiąc też byłam rozśmieszona naszym zachowaniem. Usłyszałam huk i zobaczyłam na ziemi leżącą Victorie. Po raz drugi zaczęłam się głośno śmiać. Spojrzała na mnie gniewnie, po czym wstała i podeszła do mnie przytulając mnie mocno.
-O jak ja się za tobą stęskniłam, ale i tak jestem zła, że chodzisz z Chris'em.
-No weź on już tak nie zrobi.-powiedziała lekko zmieszana.
-Żebyś potem nie żałowała.
-Dobrze, mamo-odpowiedziała, dając cudzysłów na słowo "mamo". Pogadaliśmy jeszcze do 22.00. i Victoria i Harry musieli iść do domu.
-Ja zostaję.-powiedzieli równo Loui i Nina, na co się zaśmiałam.
-Naprawdę chce wam się tu siedzieć ?-zapytałam zdziwiona. Louis podszedł do mnie i lekko pocałował.
-Dla ciebie wszystko.-odpowiedział, na co lekko się uśmiechnęłam. Ruda patrzyła na nas dziwnie.
-Czy ja o czymś nie wiem ?-zapytała z uśmiechem.
-Może-odpowiedziałam i zasnęłaam.
****************************************************************
Witaam wszystkich czytających i nie czytających. Więc tak jest rozdział 12. I może wydaje się to dziwne, ale jestem taka podekscytowana tym jednym wejściem z Wielkiej Brytanii, że macie to : http://getmenialler.tumblr.com/post/33298970310.
Świetnee :3
środa, 10 października 2012
Rozdział 11.
Obudziłam się pod stołem ? I jeszcze jakby tego było mało głowę miałam opartą o nogi Lou. Podniosłam się i z hukiem uderzyłam głową o stół.
-Fuck.-krzyknęłam, zapominając, że inni jeszcze śpią.
-Co się stało ?-z kanapy jak oparzony, poderwał się Harold.
-Nic, tylko twoja siostrzyczka nie zauważyła, że jest pod stołem.-zaśmiał się Zayn, a ja dopiero teraz zauważyłam, że stoi w kuchni i spogląda na mnie z rozbawieniem.
-Śmieszne.-warknęłam i skierowałam się do kuchni, żeby zrobić sobie coś jeść, jak na człowieka przystało. Zrobiłam sobie czekoladowe płatki z mlekiem i poszłam na górę do mojego pokoju, żeby się ogarnąć. Umyłam zęby, głowę, zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam się w to , a moje kudły związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam wszystkich siedzących przy stole.
-Sam, jest sprawa.-zaczął poważnie Harry.
-Ktoś umarł ?-zapytałam.
-Nie, ale musimy porozmawiać o naszej trasie koncertowej.-odpowiedział. Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam pomiędzy Louis'em a Niall'em.
-Za 2 tygodnie, wyjeżdżamy w trasę po Europie, a ty jedziesz z nami. Każdy z nas może wziąć jedną osobę.-wytłumaczył.
-Niall bierze Nine, Zayn zabiera Perrie, Liam chcę wziąć Charlotte, Louis weźmie Nine, a ja jestem wyjątkiem i zabieram ciebie i Susan, jako moją obecną dziewczynę.-pochwalił się, rzuciłam się na niego, gratulując i przytulając go.
-Dobra złaź-krzyknął uśmiechnięty Harry. Zeszłam z niego i powróciłam na moje dawne miejsce.
-Kiedy ją poznamy ?-zapytałam z uśmiechem.
-Dzisiaj, zaraz powinna być.-porozmawialiśmy chwilę i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Harry najszybciej jak potrafił podbiegł i wpuścił dziewczynę. Weszła do salonu, a mnie zatkało.
-Susan ?-krzyknęłam z politowaniem.
-To ty jesteś tą dziewczyną ?-zrobiłam facepalma.
-No, ale fajnie co ? Teraz będziemy przyjaciółkami, a może nawet rodziną.-podbiegła do mnie i przytuliła mnie.
-Fajnie.-uśmiechnęłam się sztucznie. Zerknęłam kontem oka na Louis'a, który przyglądał się temu wszystkiemu z rozbawienie.
-Super masz zabawę co ?-zapytałam spoglądając na niego i zrzucając z siebie Susan.
-No, bardzo.-nie wyczuł sarkazmu, ale bałwan. Coś mi się przypomniało. O matko ! Ona jedzie z nami w trasę.
-Zayn, a Perrie kiedy poznamy ?-zapytałam ciekawa.
-Też niedługo powinna przyjechać, i ogłaszam, że się do nas prowadza.-powiedział dumny z siebie. Za chwilę ponownie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zayn na powitanie podarował jej buziaka, co było słychać z pokoju obok, jednak nikt z nas jeszcze jej nie widział. Do pokoju wszedł Zayn trzymając za rękę dziewczynę. Muszę przyznać, że ma naprawdę dobry gust jeżeli chodzi o dziewczyny, nie to co mój brat. Była dość niska, tak samo jak ja, miała blond włosy do ramion i sporą ilość makijażu, jednak wydawała się nie być takim kimś jak Susan.
-Cześć-przywitałam się.
-Hej, Perrie jestem.-uśmiechnęła się promiennie.
-Sam.
-To jest Harry, Louis, Niall i Liam.-wytłumaczył Zayn.
-Siadaj.-powiedziałam i odsunęłam się lekko w bok, robiąc miejsce pomiędzy mną a Niall'em.
-Jedziesz z nami w trasę.
-Fajnie.-odpowiedziała, najwyraźniej zadowolona tym faktem. Pomogłam jej z walizkami i pokazałam pokój , w którym teraz miała mieszkać. Wydawała się bardzo sympatyczną osobą. Zeszłyśmy na dół i od razu rzucił mi się w oczy widok stojącego Louis'a przed schodami.
-No co tam, czubku ?-zapytałam z uśmiechem. Podszedł do mnie.
-Sam, czy uczyniłabyś mi ten zaszczy i wybrałabyś się ze mną na randkę ?-uśmiechnęłam się.
-Z wielką przyjemnością. Tylko pójdę się przebrać.-odpowiedziałam. Weszłam na górę, zrobiłam mocniejszy makijaż i ubrałam się w to a moje włosy spięłam w kłosa. Zeszłam na dół i zobaczyłam Louis'a ubranego w turkusowe rurki, białą bluzkę w granatowe paski i vansy. Wzięłam go pod rękę i wyszliśmy z domu.
-Gdzie my tak właściwie idziemy ?-zapytałam.
-Na spacer.-odpowiedział. Uśmiechnęłam się, od zawsze uwielbiałam chodzić na spacery. Chodziliśmy tak bez celu i rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i żartowaliśmy o wszystkim. Usiedliśmy na ławce.
-Posłuchaj Sam, ja wiem, że znamy się krótko, ale wtedy po tym wyznaniu u ciebie w pokoju, poczułem, że muszę zebrać siły i zapytać się o to. Czy mogłabyś zostać moją dziewczyną ?-zapytał nieśmiało. Uśmiechnęłam się delikatnie i pokiwałam twierdząc głową i przytuliłam go. Wracaliśmy do domu trzymając się za ręce, kiedy poczułam, że upadam i przeszywający moje ciało ból..
**************************************************
Witaam ♥ Macie 11. Myślę, że się spodobało, ale pewności nie mam. Ma prośbę, czy moglibyście dać jakąś oznakę, że wchodzicie.
1 komentarz = 12 rozdział
Jak widać jestem bardzo wymagająca XD Hahah..Ja zabawna. No dobra trzymajcie się i czekam na ten komentarz :D
-Fuck.-krzyknęłam, zapominając, że inni jeszcze śpią.
-Co się stało ?-z kanapy jak oparzony, poderwał się Harold.
-Nic, tylko twoja siostrzyczka nie zauważyła, że jest pod stołem.-zaśmiał się Zayn, a ja dopiero teraz zauważyłam, że stoi w kuchni i spogląda na mnie z rozbawieniem.
-Śmieszne.-warknęłam i skierowałam się do kuchni, żeby zrobić sobie coś jeść, jak na człowieka przystało. Zrobiłam sobie czekoladowe płatki z mlekiem i poszłam na górę do mojego pokoju, żeby się ogarnąć. Umyłam zęby, głowę, zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam się w to , a moje kudły związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam wszystkich siedzących przy stole.
-Sam, jest sprawa.-zaczął poważnie Harry.
-Ktoś umarł ?-zapytałam.
-Nie, ale musimy porozmawiać o naszej trasie koncertowej.-odpowiedział. Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam pomiędzy Louis'em a Niall'em.
-Za 2 tygodnie, wyjeżdżamy w trasę po Europie, a ty jedziesz z nami. Każdy z nas może wziąć jedną osobę.-wytłumaczył.
-Niall bierze Nine, Zayn zabiera Perrie, Liam chcę wziąć Charlotte, Louis weźmie Nine, a ja jestem wyjątkiem i zabieram ciebie i Susan, jako moją obecną dziewczynę.-pochwalił się, rzuciłam się na niego, gratulując i przytulając go.
-Dobra złaź-krzyknął uśmiechnięty Harry. Zeszłam z niego i powróciłam na moje dawne miejsce.
-Kiedy ją poznamy ?-zapytałam z uśmiechem.
-Dzisiaj, zaraz powinna być.-porozmawialiśmy chwilę i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Harry najszybciej jak potrafił podbiegł i wpuścił dziewczynę. Weszła do salonu, a mnie zatkało.
-Susan ?-krzyknęłam z politowaniem.
-To ty jesteś tą dziewczyną ?-zrobiłam facepalma.
-No, ale fajnie co ? Teraz będziemy przyjaciółkami, a może nawet rodziną.-podbiegła do mnie i przytuliła mnie.
-Fajnie.-uśmiechnęłam się sztucznie. Zerknęłam kontem oka na Louis'a, który przyglądał się temu wszystkiemu z rozbawienie.
-Super masz zabawę co ?-zapytałam spoglądając na niego i zrzucając z siebie Susan.
-No, bardzo.-nie wyczuł sarkazmu, ale bałwan. Coś mi się przypomniało. O matko ! Ona jedzie z nami w trasę.
-Zayn, a Perrie kiedy poznamy ?-zapytałam ciekawa.
-Też niedługo powinna przyjechać, i ogłaszam, że się do nas prowadza.-powiedział dumny z siebie. Za chwilę ponownie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zayn na powitanie podarował jej buziaka, co było słychać z pokoju obok, jednak nikt z nas jeszcze jej nie widział. Do pokoju wszedł Zayn trzymając za rękę dziewczynę. Muszę przyznać, że ma naprawdę dobry gust jeżeli chodzi o dziewczyny, nie to co mój brat. Była dość niska, tak samo jak ja, miała blond włosy do ramion i sporą ilość makijażu, jednak wydawała się nie być takim kimś jak Susan.
-Cześć-przywitałam się.
-Hej, Perrie jestem.-uśmiechnęła się promiennie.
-Sam.
-To jest Harry, Louis, Niall i Liam.-wytłumaczył Zayn.
-Siadaj.-powiedziałam i odsunęłam się lekko w bok, robiąc miejsce pomiędzy mną a Niall'em.
-Jedziesz z nami w trasę.
-Fajnie.-odpowiedziała, najwyraźniej zadowolona tym faktem. Pomogłam jej z walizkami i pokazałam pokój , w którym teraz miała mieszkać. Wydawała się bardzo sympatyczną osobą. Zeszłyśmy na dół i od razu rzucił mi się w oczy widok stojącego Louis'a przed schodami.
-No co tam, czubku ?-zapytałam z uśmiechem. Podszedł do mnie.
-Sam, czy uczyniłabyś mi ten zaszczy i wybrałabyś się ze mną na randkę ?-uśmiechnęłam się.
-Z wielką przyjemnością. Tylko pójdę się przebrać.-odpowiedziałam. Weszłam na górę, zrobiłam mocniejszy makijaż i ubrałam się w to a moje włosy spięłam w kłosa. Zeszłam na dół i zobaczyłam Louis'a ubranego w turkusowe rurki, białą bluzkę w granatowe paski i vansy. Wzięłam go pod rękę i wyszliśmy z domu.
-Gdzie my tak właściwie idziemy ?-zapytałam.
-Na spacer.-odpowiedział. Uśmiechnęłam się, od zawsze uwielbiałam chodzić na spacery. Chodziliśmy tak bez celu i rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i żartowaliśmy o wszystkim. Usiedliśmy na ławce.
-Posłuchaj Sam, ja wiem, że znamy się krótko, ale wtedy po tym wyznaniu u ciebie w pokoju, poczułem, że muszę zebrać siły i zapytać się o to. Czy mogłabyś zostać moją dziewczyną ?-zapytał nieśmiało. Uśmiechnęłam się delikatnie i pokiwałam twierdząc głową i przytuliłam go. Wracaliśmy do domu trzymając się za ręce, kiedy poczułam, że upadam i przeszywający moje ciało ból..
**************************************************
Witaam ♥ Macie 11. Myślę, że się spodobało, ale pewności nie mam. Ma prośbę, czy moglibyście dać jakąś oznakę, że wchodzicie.
1 komentarz = 12 rozdział
Jak widać jestem bardzo wymagająca XD Hahah..Ja zabawna. No dobra trzymajcie się i czekam na ten komentarz :D
wtorek, 9 października 2012
Rozdział 10.
Obudziłam się w ramionach Louis'a. Żeby go nie obudzić, delikatnie zdjęłam ręce z jego szyi i wstałam. Weszłam do łazienki i ubrałam się w to, zrobiłam delikatny makijaż i uczesałam się w niebieskiego warkocza.
Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam Liam'a krzątającego się po kuchni.
-Hej-przywitałam się.
-O cześć Sam, nie zauważyłem cię.-powiedział. Nagle do kuchni wparował Max.
-Cześć ślicznotko.
-Nie chcę cię widzieć, nigdy więcej na oczy. Czy ty jeszcze tego nie zrozumiałeś ? Nie mam ochoty oglądać tego twojego cholernego ryja i znosić twoich pieprzonych zachcianek, jasne ? Więc, póki jeszcze masz wybór, wyjdź z tego domu po dobroci, albo zrobię to siłą.-krzyknęłam. Widać było, że jego słowa trochę go zabolały, jednak nic sobie z tego nie robił.
-Jeszcze zobaczysz, że i tak będziesz moją żoną.-powiedział zły, po czym wyszedł z domu.
-Się zdziwisz.-odpowiedziałam sama do siebie.
-Nawet nie pytaj.-uprzedziłam pytanie Liam'a. Skierowałam się do salonu i włączyłam telewizor. O akurat leciało One Direction. Podśpiewywałam sobie spokojnie refren " Live while we're young " kiedy do pokoju wparował Harry i Lou.
-Cześć Sam-krzyknął Louis i jak gdyby nigdy nic rzucił się na mnie. A czy wy wiecie ile taki wieloryb waży ?
-Louis złaź ze mnie !-krzyknęłam ledwo oddychając.
-A dasz buzi ?
-Chyba sobie żartujesz. Nie zasłużyłaś na buziaka, a teraz zjeżdżaj !-krzyknęłam i ostatkiem sił zepchnęłam go z siebie. Odetchnęłam głęboko.
-Pff, nie to nie.-odpowiedział udając obrażonego i poszedł do kuchni.
-Cześć siostrzyczko !-przywitał się Harry.
-Cześć braciszku !-zaśmiałam się.
-Co tam porabiasz ?-zapytał ciekawy.
-A wiesz, oglądam sobie wasz teledysk.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Oo, I like it !-wrzasną, następnie usiadł obok mnie na kanapie i zaczął się do mnie tulić.
-Sam, wiesz jak ja cię kochał.-powiedział, a mi od razu wydał się podejrzany jego ton głosu.
-Dobra, czego chcesz ?
-Dlaczego, jak mówię ci, że cię kocham, zawsze twierdzisz, że czegoś chcę ?-zapytał oburzony. Podniosła brwi do góry.
-No dobra, spodobała mi się taka jedna dziewczyna, a tak właściwie to dwie dziewczyny.-powiedział, a mnie zatkało. Podobają mu się dwie dziewczyny ?
-Gadaj jakie
-No dobra, więc taka jedna Susan, ale Nina też jest ładna. I co ja mam zrobić.-wytłumaczył załamany. W tym momencie naprawdę zrobiło mi się go szkoda.
-Znam Ninę i wiem, że jest uczciwa i raczej by cię nie zraniła. Za to tej Susan to ja nie znam, ale jeżeli ci się podoba to musi być naprawdę fajna.-powiedziałam to co myślałam, na ten temat.
-Dzięki.
-Proszę -poszłam na górę do pokoju Niny.
-Nana jedziesz na zakupy ?-zapytałam
-Spoko.-poszłam jeszcze tylko do pokoju przebrać się w to, rozpuściłam włosy, poprawiłam makijaż i zeszłam do Niny.
-Bierzemy kogoś ?-zapytała.
-Jedzie ktoś z nami na zakupy ?-krzyknęłam.
-Ja-wrzasnął Louis. Potem jeszcze zgłosił się Niall i Zayn. No to jest nas piątka. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do mojego samochodu (klik) i usiadłam za kierownicą.
-Mam taki sam tylko, że czarny.-powiedział uradowany Louis. Uśmiechnęłam się i ruszyłam. Coś chyba za szybko jechałam, bo przez całą drogę chłopacy jechali jak sparaliżowani. Ach, no tak zapomniałam, że nie mam jeszcze prawo jazdy. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do pierwszego sklepu. Nina poszła z Niall'em do sklepu z Conversami, Zayn poszedł na bejsbolówki , no a my we dwoje skierowaliśmy się do obuwniczego. Kupiłam to, to, to i to. Louis kupił dwie pary kolorowych spodni, jedne vansy i bluzkę w paski. Zayn kupił czarne conversy, Nina białe, a Niall dwie pary spodni. Wróciliśmy do domu i włączyliśmy w siódemkę jakiś film. Nie był zbyt ciekawy, więc w takich chwilach można zrobić tylko jedno.. Zasnąć
-****************************************************
Heej ♥ Macie 10. Nie jest za ciekawy, ale następny będzie lepszy. Dzięki wam za tą ilość wejść, naprawdę dla mnie do dużo :*
Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam Liam'a krzątającego się po kuchni.
-Hej-przywitałam się.
-O cześć Sam, nie zauważyłem cię.-powiedział. Nagle do kuchni wparował Max.
-Cześć ślicznotko.
-Nie chcę cię widzieć, nigdy więcej na oczy. Czy ty jeszcze tego nie zrozumiałeś ? Nie mam ochoty oglądać tego twojego cholernego ryja i znosić twoich pieprzonych zachcianek, jasne ? Więc, póki jeszcze masz wybór, wyjdź z tego domu po dobroci, albo zrobię to siłą.-krzyknęłam. Widać było, że jego słowa trochę go zabolały, jednak nic sobie z tego nie robił.
-Jeszcze zobaczysz, że i tak będziesz moją żoną.-powiedział zły, po czym wyszedł z domu.
-Się zdziwisz.-odpowiedziałam sama do siebie.
-Nawet nie pytaj.-uprzedziłam pytanie Liam'a. Skierowałam się do salonu i włączyłam telewizor. O akurat leciało One Direction. Podśpiewywałam sobie spokojnie refren " Live while we're young " kiedy do pokoju wparował Harry i Lou.
-Cześć Sam-krzyknął Louis i jak gdyby nigdy nic rzucił się na mnie. A czy wy wiecie ile taki wieloryb waży ?
-Louis złaź ze mnie !-krzyknęłam ledwo oddychając.
-A dasz buzi ?
-Chyba sobie żartujesz. Nie zasłużyłaś na buziaka, a teraz zjeżdżaj !-krzyknęłam i ostatkiem sił zepchnęłam go z siebie. Odetchnęłam głęboko.
-Pff, nie to nie.-odpowiedział udając obrażonego i poszedł do kuchni.
-Cześć siostrzyczko !-przywitał się Harry.
-Cześć braciszku !-zaśmiałam się.
-Co tam porabiasz ?-zapytał ciekawy.
-A wiesz, oglądam sobie wasz teledysk.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Oo, I like it !-wrzasną, następnie usiadł obok mnie na kanapie i zaczął się do mnie tulić.
-Sam, wiesz jak ja cię kochał.-powiedział, a mi od razu wydał się podejrzany jego ton głosu.
-Dobra, czego chcesz ?
-Dlaczego, jak mówię ci, że cię kocham, zawsze twierdzisz, że czegoś chcę ?-zapytał oburzony. Podniosła brwi do góry.
-No dobra, spodobała mi się taka jedna dziewczyna, a tak właściwie to dwie dziewczyny.-powiedział, a mnie zatkało. Podobają mu się dwie dziewczyny ?
-Gadaj jakie
-No dobra, więc taka jedna Susan, ale Nina też jest ładna. I co ja mam zrobić.-wytłumaczył załamany. W tym momencie naprawdę zrobiło mi się go szkoda.
-Znam Ninę i wiem, że jest uczciwa i raczej by cię nie zraniła. Za to tej Susan to ja nie znam, ale jeżeli ci się podoba to musi być naprawdę fajna.-powiedziałam to co myślałam, na ten temat.
-Dzięki.
-Proszę -poszłam na górę do pokoju Niny.
-Nana jedziesz na zakupy ?-zapytałam
-Spoko.-poszłam jeszcze tylko do pokoju przebrać się w to, rozpuściłam włosy, poprawiłam makijaż i zeszłam do Niny.
-Bierzemy kogoś ?-zapytała.
-Jedzie ktoś z nami na zakupy ?-krzyknęłam.
-Ja-wrzasnął Louis. Potem jeszcze zgłosił się Niall i Zayn. No to jest nas piątka. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do mojego samochodu (klik) i usiadłam za kierownicą.
-Mam taki sam tylko, że czarny.-powiedział uradowany Louis. Uśmiechnęłam się i ruszyłam. Coś chyba za szybko jechałam, bo przez całą drogę chłopacy jechali jak sparaliżowani. Ach, no tak zapomniałam, że nie mam jeszcze prawo jazdy. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do pierwszego sklepu. Nina poszła z Niall'em do sklepu z Conversami, Zayn poszedł na bejsbolówki , no a my we dwoje skierowaliśmy się do obuwniczego. Kupiłam to, to, to i to. Louis kupił dwie pary kolorowych spodni, jedne vansy i bluzkę w paski. Zayn kupił czarne conversy, Nina białe, a Niall dwie pary spodni. Wróciliśmy do domu i włączyliśmy w siódemkę jakiś film. Nie był zbyt ciekawy, więc w takich chwilach można zrobić tylko jedno.. Zasnąć
-****************************************************
Heej ♥ Macie 10. Nie jest za ciekawy, ale następny będzie lepszy. Dzięki wam za tą ilość wejść, naprawdę dla mnie do dużo :*
poniedziałek, 8 października 2012
Rozdział 9
Obudziłam się o 10.10.
-Ktoś mnie kocha, ktoś o mnie myśli, bez przebijania i pobijania. -powiedziałam wesoło sama do siebie. Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam tą dziewczynę co na imprezie.
-Cześć.-przywitała się.
-Hej..jak ci tam. -odpowiedziałam. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie rogala z nutellą. Po chwili wybuchłam śmiechem.
-Ktoś ma chyba dzisiaj wyjątkowo dobry humor.-powiedział uśmiechnięty Harry, który pojawił się znikąd.
-A żebyś wiedział, i raczej nic go dzisiaj nie popsuje.-odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. Weszłam do salonu gdzie siedziała ta ktośka i Liam. Powtórzyłam czynność i skierowałam się na górę, do pokoju Zayn'a. Jeszcze spał, więc podeszłam i podarowałam mu buziaka w policzek, potem poszłam do Niall'a, a potem weszłam do pokoju Louis'a.
-Wstawaj.-szepnęłam mu do ucha i zrobiłam to samo co z pozostałymi. Zbiegłam w podskokach na dół i zaczęłam się kręcić dookoła. Nawet nie zauważyłam jak osoby, które spały już nie śpią.
-Ona oszalała, oszalała.-powiedział zmartwiony Harry.
-Może dajcie jej jakieś leki uspokajające.-szepnęła Nina. Jednak ja wszytko słyszałam.
-Dajcie spokój. Ja też czasami jak mam dobry humor, zachowuję się jak jakiś psychol.-powiedział rozbawiony Louis. Jedyny normalny, który mnie rozumie.
-Ty to się zawsze tak zachowujesz.-odpowiedział mu Liam.
-Wcale nie !-oburzył się Lou. Nagle przewróciłam się i zaczęłam się śmiać nawet nie wiem z czego. Podniosłam się i rzuciłam się na wszystkich, którzy przyglądali się mi przez cały ten czas.
-Naprawdę coś jest z tobą nie tak.-powiedział Liam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i co zobaczyłam ? Max'a.
-Cześć, przyszedłem po..-nie dane było mu dokończyć, bo zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Kto to ?-zawołał Liam.
-Taki jeden dupek, który kiedyś był moim narzeczonym.-szepnęłam, znowu powstrzymując łzy.
-Zaraz, zaraz co ?-najwyraźniej Louis to usłyszał.
-O czym ty mówisz ?-zapytałam udając, ze nie wiem o co mu chodzi.
-Słyszałem co powiedziałaś.
-Nic przecież nie mówiłam. !-krzyknęłam i wybuchłam tym razem płaczem. Pobiegłam szybko do mojego pokoju i zamknęłam się tam. Popłakałam się na dobre, rozmazując przy tym mój makijaż. Usłyszałam głośne pukanie do drzwi.
-Sam, otwórz !-rozpoznałam głos Louis'a. Podeszłam do drzwi i powoli je otworzyłam, wpuszczając przy tym Lou do swojego pokoju.
-Co się stało ? I o co chodziło ci z tym narzeczonym ?-zadawał pytania za pytaniem.
-Nieważne.-odpowiedziałam cały czas płacząc.
-Sam, nikomu nie powiem.-powiedział przykładają rękę do miejsca, w którym znajduje się serce.
-No dobra, więc masz mi nie przerywać.-zaczęłam.
-Trzy lata temu zaczęłam chodzić z takim Max'em. Byliśmy razem przez trzy lata i układało nam się wręcz idealnie, przynajmniej mi tak się wydawało. Po tych trzech latach spędzonych ze sobą, Max mi się oświadczył, jednak tego samego dnia kiedy wyszłam do sklepu, po drodze zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który okazał się Max'em, całującego się z jakąś inną dziewczyną.-po raz kolejny wybuchłam płaczem. Popatrzyłam na Louis'a, który wpatrywał się z niedowierzaniem. Nic nie powiedział tylko przytulił mnie. W tej chwili byłam mu wdzięczna za to, że nie używał takich słów jak "wszystko będzie dobrze ", czy "Nic się nie stało ". Trwaliśmy tak jakieś 10 minut. Oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy, które były przepełnione troską.
-Dziękuję.-szepnęłam bezgłośnie i uśmiechnęłam się, po czym delikatnie go pocałowałam. Ku mojemu zdziwieniu odwzajemnił pocałunek. Uśmiechnęłam się lekko i wstałam. Wyszłam z Louis'em do salonu, w którym zobaczyłam Max'a.
-Cześć -powiedział groźnie patrząc na Louis'a.
-Jestem Max.-przedstawił się.
-No coś ty ?-powiedziałam sarkastycznie, następnie usiadłam na kanapie i włączyłam SpongeBob'a. Wcale mnie nie zdziwiło, że Max usiadł po mojej lewej stronie, a Louis po prawej.
-Możemy pogadać ?-zapytał.
-Nie mamy o czym-odpowiedziałam oschle, cały czas ściskając ramię Louis'a.
-Nie to nie.
-Skoro jest nas tak dużo, to może zagramy w butelkę.-zaproponował Zayn, spojrzałam na niego z pode łba.
-Czemu nie ?
-Ja dziękuję.-odpowiedziałam i ponownie zainteresowałam się bajką.
-No weź Sam nie daj się prosić.
-Dobra, ale jak mi ktoś jeszcze bardziej humor popsuje, to nie ręczę za siebie.-powiedziałam. Usiadłam w kółku razem z innymi i jako pierwszy zakręcił Liam, wypadło na Max'a.
-Prawda czy wyzwanie ?
-Wyzwanie.-odpowiedział.
-Pocałuj kogoś, kto ci się podoba.-Najgorsze wyzwanie jakie w tym momencie mógł dostać. Delikatnie przybliżał się do mnie i złożył na moich ustach pocałunek, jednak opamiętałam się i po kilku sekundach odepchnęłam go od siebie.
-Jeszcze raz to zrobisz, a źle się to dla ciebie skończy.-powiedziałam, zaciskając zęby. Zakręcił butelką i wypadło na mnie. Po prostu super.
-Wyzwanie.-uprzedziłam go.
-Daj mu w twarz.-powiedział i pokazał palcem na Louis'a.
-Chyba jesteś śmieszny, mogę dać w twarz, ale tobie.-krzyknęłam groźnie.
-Mogę go przytulić-powiedziałam i mocno wtuliłam się w Loui'ego.
-Pomóż.-szepnęłam mu smutno do ucha. Oderwałam się od niego i poszłam do siebie do pokoju, nie słuchając protestów i próśb przyjaciół. Po kilku minutach w drzwiach pojawił się Louis i usiadł obok mnie na łóżku i delikatnie przytulił.
-Nie przejmuj się -powiedział i mocno mnie przytulił. W takiej pozycji prawie zasnęłam, jednak coś mnie wybudziło.
-Kocham cię.-wypowiedziane prawie, że bezgłośnie. Na początku myślałam, że mi się przesłyszało, ale po chwili uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Ja ciebie też.-odpowiedziałam i zasnęłam.
*****************************************************
Matko, jest 9 ! I już ponad trzysta wejść ! Macie dzisiaj dwa rozdziały, za to, że tak długo mnie nie było ♥
-Ktoś mnie kocha, ktoś o mnie myśli, bez przebijania i pobijania. -powiedziałam wesoło sama do siebie. Zeszłam na dół gdzie zobaczyłam tą dziewczynę co na imprezie.
-Cześć.-przywitała się.
-Hej..jak ci tam. -odpowiedziałam. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie rogala z nutellą. Po chwili wybuchłam śmiechem.
-Ktoś ma chyba dzisiaj wyjątkowo dobry humor.-powiedział uśmiechnięty Harry, który pojawił się znikąd.
-A żebyś wiedział, i raczej nic go dzisiaj nie popsuje.-odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. Weszłam do salonu gdzie siedziała ta ktośka i Liam. Powtórzyłam czynność i skierowałam się na górę, do pokoju Zayn'a. Jeszcze spał, więc podeszłam i podarowałam mu buziaka w policzek, potem poszłam do Niall'a, a potem weszłam do pokoju Louis'a.
-Wstawaj.-szepnęłam mu do ucha i zrobiłam to samo co z pozostałymi. Zbiegłam w podskokach na dół i zaczęłam się kręcić dookoła. Nawet nie zauważyłam jak osoby, które spały już nie śpią.
-Ona oszalała, oszalała.-powiedział zmartwiony Harry.
-Może dajcie jej jakieś leki uspokajające.-szepnęła Nina. Jednak ja wszytko słyszałam.
-Dajcie spokój. Ja też czasami jak mam dobry humor, zachowuję się jak jakiś psychol.-powiedział rozbawiony Louis. Jedyny normalny, który mnie rozumie.
-Ty to się zawsze tak zachowujesz.-odpowiedział mu Liam.
-Wcale nie !-oburzył się Lou. Nagle przewróciłam się i zaczęłam się śmiać nawet nie wiem z czego. Podniosłam się i rzuciłam się na wszystkich, którzy przyglądali się mi przez cały ten czas.
-Naprawdę coś jest z tobą nie tak.-powiedział Liam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i co zobaczyłam ? Max'a.
-Cześć, przyszedłem po..-nie dane było mu dokończyć, bo zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Kto to ?-zawołał Liam.
-Taki jeden dupek, który kiedyś był moim narzeczonym.-szepnęłam, znowu powstrzymując łzy.
-Zaraz, zaraz co ?-najwyraźniej Louis to usłyszał.
-O czym ty mówisz ?-zapytałam udając, ze nie wiem o co mu chodzi.
-Słyszałem co powiedziałaś.
-Nic przecież nie mówiłam. !-krzyknęłam i wybuchłam tym razem płaczem. Pobiegłam szybko do mojego pokoju i zamknęłam się tam. Popłakałam się na dobre, rozmazując przy tym mój makijaż. Usłyszałam głośne pukanie do drzwi.
-Sam, otwórz !-rozpoznałam głos Louis'a. Podeszłam do drzwi i powoli je otworzyłam, wpuszczając przy tym Lou do swojego pokoju.
-Co się stało ? I o co chodziło ci z tym narzeczonym ?-zadawał pytania za pytaniem.
-Nieważne.-odpowiedziałam cały czas płacząc.
-Sam, nikomu nie powiem.-powiedział przykładają rękę do miejsca, w którym znajduje się serce.
-No dobra, więc masz mi nie przerywać.-zaczęłam.
-Trzy lata temu zaczęłam chodzić z takim Max'em. Byliśmy razem przez trzy lata i układało nam się wręcz idealnie, przynajmniej mi tak się wydawało. Po tych trzech latach spędzonych ze sobą, Max mi się oświadczył, jednak tego samego dnia kiedy wyszłam do sklepu, po drodze zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który okazał się Max'em, całującego się z jakąś inną dziewczyną.-po raz kolejny wybuchłam płaczem. Popatrzyłam na Louis'a, który wpatrywał się z niedowierzaniem. Nic nie powiedział tylko przytulił mnie. W tej chwili byłam mu wdzięczna za to, że nie używał takich słów jak "wszystko będzie dobrze ", czy "Nic się nie stało ". Trwaliśmy tak jakieś 10 minut. Oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy, które były przepełnione troską.
-Dziękuję.-szepnęłam bezgłośnie i uśmiechnęłam się, po czym delikatnie go pocałowałam. Ku mojemu zdziwieniu odwzajemnił pocałunek. Uśmiechnęłam się lekko i wstałam. Wyszłam z Louis'em do salonu, w którym zobaczyłam Max'a.
-Cześć -powiedział groźnie patrząc na Louis'a.
-Jestem Max.-przedstawił się.
-No coś ty ?-powiedziałam sarkastycznie, następnie usiadłam na kanapie i włączyłam SpongeBob'a. Wcale mnie nie zdziwiło, że Max usiadł po mojej lewej stronie, a Louis po prawej.
-Możemy pogadać ?-zapytał.
-Nie mamy o czym-odpowiedziałam oschle, cały czas ściskając ramię Louis'a.
-Nie to nie.
-Skoro jest nas tak dużo, to może zagramy w butelkę.-zaproponował Zayn, spojrzałam na niego z pode łba.
-Czemu nie ?
-Ja dziękuję.-odpowiedziałam i ponownie zainteresowałam się bajką.
-No weź Sam nie daj się prosić.
-Dobra, ale jak mi ktoś jeszcze bardziej humor popsuje, to nie ręczę za siebie.-powiedziałam. Usiadłam w kółku razem z innymi i jako pierwszy zakręcił Liam, wypadło na Max'a.
-Prawda czy wyzwanie ?
-Wyzwanie.-odpowiedział.
-Pocałuj kogoś, kto ci się podoba.-Najgorsze wyzwanie jakie w tym momencie mógł dostać. Delikatnie przybliżał się do mnie i złożył na moich ustach pocałunek, jednak opamiętałam się i po kilku sekundach odepchnęłam go od siebie.
-Jeszcze raz to zrobisz, a źle się to dla ciebie skończy.-powiedziałam, zaciskając zęby. Zakręcił butelką i wypadło na mnie. Po prostu super.
-Wyzwanie.-uprzedziłam go.
-Daj mu w twarz.-powiedział i pokazał palcem na Louis'a.
-Chyba jesteś śmieszny, mogę dać w twarz, ale tobie.-krzyknęłam groźnie.
-Mogę go przytulić-powiedziałam i mocno wtuliłam się w Loui'ego.
-Pomóż.-szepnęłam mu smutno do ucha. Oderwałam się od niego i poszłam do siebie do pokoju, nie słuchając protestów i próśb przyjaciół. Po kilku minutach w drzwiach pojawił się Louis i usiadł obok mnie na łóżku i delikatnie przytulił.
-Nie przejmuj się -powiedział i mocno mnie przytulił. W takiej pozycji prawie zasnęłam, jednak coś mnie wybudziło.
-Kocham cię.-wypowiedziane prawie, że bezgłośnie. Na początku myślałam, że mi się przesłyszało, ale po chwili uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Ja ciebie też.-odpowiedziałam i zasnęłam.
*****************************************************
Matko, jest 9 ! I już ponad trzysta wejść ! Macie dzisiaj dwa rozdziały, za to, że tak długo mnie nie było ♥
Rozdział 8
Miałam ochotę tam podejść, wygarnąć mu w twarz co tak naprawdę teraz myślę i co czułam w tamtym momencie kiedy zobaczyłam tą sytuację. Max, tak miał na imię ten idiota, który był ze mną przez trzy lata, następnie oświadczył się mi i następnego dnia zdradził z jakąś laską, która była chyba jego drugą zdobyczą. Siedziałam tak przez jakiś czas tępo wpatrując się w niego i nawet nie czułam jak łzy spływają po moich policzkach.
-Sam, co się stało ?-spytał zaniepokojony Louis. Nie doczekał się odpowiedzi z mojej strony, bo wybiegłam z pomieszczenia i skierowałam się do parku, w którym przebywałam jeśli miałam jakiś problem, i mimo, że mało kto o tym wiedział, było to dosyć częste. Teraz już ryczałam i nie mogłam się opanować. W pewnym momencie poczułam jakby cała ta sytuacja się powtórzyła.
"Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie mogę w to uwierzyć, że zostanę żoną Max'a. Wybiegłam z kuchni i tańcząc wesoło po całym domu, rzuciłam się na kanapę ze śmiechem. Leżałam tak z dobre pół godziny. Podeszłam do lodówki, z zamiarem wyciągnięcia jakiejś przekąski. Jednak jak to u nas, zawsze było pusto. Nałożyłam płaszcz, botki i luźną czapkę, lekko opadającą do tyłu, po czym wyszłam z domu. Szłam sobie spokojnie wybuchając radosnym śmiechem co jakiś czas. Po drodze widziałam wiele zakochanych par, tonących w swoich objęciach. Jednak jedna przykuła moją uwagę, a dokładniej chłopak, który ubrany był w czarne rurki, koszulkę z logo AC/DC, kolorowe skaty i taką samą jak ja, czapkę opadającą do tyłu. Nie wiem czemu, ale od razu przypomniał mi się Max, schodzący dzisiaj rano po schodach i nakładający bluzkę z jakimś fajnym zespołem, który nazywał się.. AC/DC. O matko ! Nie to nie może być prawda. Podeszłam nerwowo do tego chłopaka, który całował się z inną. Max.
-Jak możesz być tak nieczuły na ludzkie uczucia !-krzyknęłam powstrzymując łzy. Samantha Styles nigdy nie płacze.
-Sam ? Co ty tu robisz ?-zapytał jak gdyby nigdy nic i przyssał się do moich ust, ku jemu zdziwieniu odepchnęłam go.
-Co ty robisz ?
-Co ja robię ? Co ty robisz ? Jak możesz oświadczać się mi i następnego dnia obściskiwać się z jakąś laską ?!-teraz już płakałam. Spojrzałam przelotnie na dziewczynę, która stała obok. Też nie była zadowolona z faktu, że chłopak, który przed chwilą był zajęty jej ustami, teraz wykłóca się z jego narzeczoną. Nie słuchałam już dalszych tłumaczeń chłopaka, bo pobiegłam przed siebie wpadając przy okazji pod samochód.. "
Wszystkie wspomnienia wróciły, wywołując przy okazji jeszcze większy potok łez. Leżałam na trawie tępo wpatrując się w niebo i przypominając sobie wszystkie chwile spędzone razem z nim. Jednak teraz to nie była tęsknota tylko nienawiść, która tak okropnie zmieniła człowieka. Z wesołej i wiecznie uśmiechniętej Sami, powstała wredna i nieczuła na niczyje uczucia Sam. Stałam się taka od czasu kiedy wylądowałam w szpitalu, po przez wypadek i zdradę, którą będę pamiętać do końca życia, ale ostatnio stałam się milsza i jakaś taka inna. Może to dzięki Louis'owi. Tak zdecydowanie nie jest już tym samym irytującym bałwanem, który wnerwia ludzi swoimi głupawymi żartami. Teraz jest raczej przyjacielem, który nienawidzi każdej rzeczy, która mnie martwi. Z takimi myślami zasnęłam. Obudziłam się, kiedy na podwórku było już ciemno. Wstałam i otrzepałam się z trawy. Ruszyłam w kierunku naszego domu. Szłam jakieś 20 minut i już byłam przy pobliskim sklepie. Weszłam i kupiłam ciastka, które zjadłam w trybie natychmiastowym. Po kilku minutach byłam już przed domem. Ostrożnie otworzyłam drzwi i zobaczyłam Louis'a chowającego twarz w dłonie, który siedział przy drzwiach. Po cichu do niego podeszłam i delikatnie przytuliłam. Otworzył oczy i przycisnął mnie z całej siły do siebie.
-Gdzie ty byłaś ?-zapytał nerwowo.
-Przepraszam, nie chciałam cię martwić, po prostu zobaczyłam pewną osobę, której nigdy już nie chciałam spotkać.-powiedziałam powiedział przez płacz.
-Tak się bałem..znaczy baliśmy-odpowiedział zmieszany.
-Chodź, nie siedź już na tej zimnej podłodze i połóż się spać. -powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w policzek, po czym ruszyłam do swojego pokoju, gdzie uświadomiłam sobie, że Louis nie jest tylko przyjacielem..
************************************************************************************
Heej miśki ! Dodałam ósemkę i myślę, że nie jest najgorszy. Prooszę, dodawajcie te komentarze, chociaż jeden. No i oczywiście dziękuję za te wszystkie wejścia. Na prawdę, jestem z siebie dumna XD
-Gdzie ty byłaś ?-zapytał nerwowo.
-Przepraszam, nie chciałam cię martwić, po prostu zobaczyłam pewną osobę, której nigdy już nie chciałam spotkać.-powiedziałam powiedział przez płacz.
-Tak się bałem..znaczy baliśmy-odpowiedział zmieszany.
-Chodź, nie siedź już na tej zimnej podłodze i połóż się spać. -powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w policzek, po czym ruszyłam do swojego pokoju, gdzie uświadomiłam sobie, że Louis nie jest tylko przyjacielem..
************************************************************************************
Heej miśki ! Dodałam ósemkę i myślę, że nie jest najgorszy. Prooszę, dodawajcie te komentarze, chociaż jeden. No i oczywiście dziękuję za te wszystkie wejścia. Na prawdę, jestem z siebie dumna XD
środa, 3 października 2012
Rzozdział 7.
Spałam sobie spokojnie, kiedy nagle usłyszałam otwieranie drzwi, hałasy, a potem już ledwo oddychałam, bo ktoś przygniótł mnie swoim ciałem, albo to nawet mogły być dwie osoby, sądząc po ciężarze. Otworzyłam powoli paczadła i zobaczyłam na sobie uśmiechniętego Louis'a i Zayn'a.
-Jak to można tak budzić człowieka ?-zapytałam.
-No wiesz, o tak późnej godzinie ? Już pokonałaś Zayn'a, a to on jest największym śpiochem w tym domu.-powiedział Lou.
-No, ale byłam zmęczona, więc chyba mam prawo się wyspać ?
-Oj już się tak nie denerwuj-powiedział Zayn i obydwoje pocałowali mnie w policzki i wyszli z pokoju.
-Ja tu oszaleję-powiedziałam sama do siebie. Wstałam i ubrałam się w to, moje niebieskie włosy podkręciłam lokówką i wyglądały tak. Na końcu zrobiłam sobie delikatny makijaż i zeszłam na dół do reszty, jednak zobaczyłam tylko tą dwójkę, która rano mnie obudziła.
-A gdzie reszta ?-zapytałam zdziwiona.
-Niall i Liam pojechali na zakupy i raczej szybko nie wrócą. Harry pojechał z Niną na śniadanie do Nando's, a Victoria pojechała na dwa dni do rodziców, bo jej siostra miała chyba jakiś wypadek.-wytłumaczył wszytko Louis.
-A teraz zostaniecie chyba tylko wy, bo ja zaraz jadę. Obiecałem Perrie, że się z nią spotkam.-powiedział zmieszany.
-To ty nie jesteś z Victorią ?
-Nie, tym bardziej, że ona ma innego chłopaka.-powiedział.
-Jakiego chłopaka ?-zdziwiłam się, że moja przyjaciółka nic mi nie powiedziała.
-No mówiła, że jakiegoś Chris'a.
-O nie !-krzyknęłam i rzuciłam się na telefon. Już wiem dlaczego ona mi tego nie powiedziała. Zgaduję, że ja bym jej na to nigdy nie pozwoliła. Chris to jej były chłopak, którego bardzo kochała. Niestety zdradził ją z pierwszą lepszą Barbie. Drugi sygnał, trzeci..
-Halo-odezwała się.
-Victoria !-wrzasnęłam jej do telefonu.
-Wróciłaś do Chris'a ?-zapytałam zdenerwowana.
-Tak..ale on już mi tego więcej nie zrobi. -powiedziała.
-Obyś się nie zdziwiła .-odpowiedziałam i rozłączyłam się, zanim zdążyła coś powiedzieć.
-Posłuchaj Zayn, jedź do tej Perrie.-powiedziałam zła na przyjaciółkę.
-Słuchaj, tylko, że ja ją lubię bardzo i nie wiem trochę jak się przy niej zachować.-odpowiedział nieśmiało.
-To ja ci pomogę.
-Słuchaj jak jesteś przy dziewczynie, która ci się podoba nie możesz okazywać, że się stresujesz spotkaniem z nią. Musisz być pewny siebie, bo dziewczynom się podobają pewni siebie kolesie.-wytłumaczyłam wszystko po kolei.
-Dzięki.-powiedział na odchodne i pobiegł szybko do samochodu.
-No to zostaliśmy sami.-powiedziałam do Louis'a, który przyglądał się całej tej sytuacji dokładnie.
-Chodź pójdziemy coś zjeść.-powiedział, po czym wziął kurtkę, złapał mnie za rękę i wprowadził do samochodu. Zastanawiałam się o co mu chodzi. Raz jest wesoły i nie sposób go powstrzymać przed kolejnymi żartami, a teraz jest poważny jakby na pogrzeb jechał.
-Loui, o co ci chodzi ?-zapytałam uśmiechając się delikatnie w stronę chłopaka.
-Tak się zastanawiam nad tym Chris'em. -odpowiedział mi. Bardzo zdziwiła mnie jego wypowiedź.
-Czemu ? Jeżeli Victoria, chcę dalej ranić siebie samą, to niech to robi.-powiedziałam
-Nie o to mi chodzi. Przypomniał mi się taki jeden Chris, z którym zdradziła mnie moja była dziewczyna-wytłumaczył. Uśmiechnęłam się i włączyła radio, akurat leciało " Call me maybe ", nuciłam sobie pod nosem piosenkę. Wyjrzałam za okno i zobaczyłam, że jesteśmy już przy KFC. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do restauracji. Przez cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się, kiedy zobaczyłam jego...
-***************************************************
Witaam, macie 7. Chciałam tylko podziękować za te wejścia, których może nie jest dużo, ale dziękuję tym, którzy tu weszli. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba i zachęcam do wejścia na
www.directioner-dreams.blogspotcom
poniedziałek, 1 października 2012
Rozdział 6.
Obudziłam się o 10.37. Wstałam i podeszłam do lusterka.
-Nie no nie ma to jak dobre samopoczucie własnego wyglądu-powiedziałam sama do siebie. Ubrałam się w to, rozczesałam moje długie, niebieskie kudełki i mocny make-up. (czyt. czarne oczy i mocno czerwone usta). Zeszłam na dół i przywitałam się z Niną, która już była na nogach.
-Ale ty zajebiście wyglądasz w tych włosach.-pochwaliła.
-Och, dziękuję skarbie, też ładnie wyglądasz.-pocałowałam ją w policzek i weszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.
-Cześć, młoda-przywitał mnie Louis.
-Hej, Lou. -odpowiedziałam.
-Posłuchaj, mam do ciebie taką sprawę.-zaczęłam, a on popatrzył na mnie z zaciekawieniem w oczach.
-Musimy coś zrobić, z Niną i Harrym.-powiedziałam, a na jego twarzy od razu pojawił się delikatny uśmiech.
-Wiesz, też ostatnio nad tym trochę myślałem. Wiem na pewno, że Harre'mu podoba się Nina, ale nie wiem czy on jej też.-powiedział.
-No właśnie to i ja wiem, ale Nina się tak zachowuje, jakby coś ukrywała.
-Więc plan jest taki. Dzisiaj wszyscy wychodzimy z domu, oprócz tej dwójki oczywiście, i zamykamy dom.-wytłumaczyłam.
-Może być.
-To powiedz reszcie, a ja idę do salonu (klik).-wyszłam i skierowałam swoje kroki do innego pomieszczenia. O matko dzisiaj jest gala. szybko pobiegłam do Louis'a.
-Louis !-darłam się.
-Co się tam drzesz ?-zapytał wyraźnie rozbawiony całą sytuacją.
-Nie możemy tego zrobić dzisiaj. Jest przecież gala.-wytłumaczyłam mu, a jego mina wyraźnie posmutniała.
-No tak racja, ale pamiętasz, że idziesz tam ze mną.-powiedział już weselszy.
-Jak mogłabym zapomnieć.-odpowiedziałam, a na jego twarz wkradł się słodki uśmiech.
-Na którą to jest ?-zapytałam zmieszana.
-Na 18.00 . Jest 15.00, tak jakby co.-powiedział.
-O matko !-krzyknęłam i pobiegłam do mojego pokoju, z którego dało się słyszeć głośny śmiech Lou. Mam tylko trzy godziny, zdążę, chyba. Pobiegłam do łazienki i wzięłam gorącą kąpiel, która trwała coś ponad godzinę. Szybko wsunęłam swoją tęczową ( :3 ) kreację, założyłam buty i inne dodatki. Następnie ponownie weszłam do łazienki i zrobiłam delikatny makijaż pasujący do mojej sukienki, a moje niebieskie kudełki pozostawiłam rozpuszczone a długą grzywkę luźno opadająca na bok. Jeszcze tylko paznokcie. Były bardzo długie i tęczowe, pasujące do mojej sukienki. Zeszłam na dół, gdzie stała Nina i Victoria stojące obok swoich partnerów. Obie wyglądały ślicznie. Nie dziwię się, że Harry zauroczył się Niną. Jest taka ładna i delikatna. Dosłownie ideał dziewczyny. Wyszliśmy wszyscy z domu i skierowaliśmy się do dwóch różnych samochodów, ponieważ nasza ósemka chyba by się nie zmieściła do pięcio-osobowego samochodu. Jechaliśmy jakieś 20 min. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do pomieszczenia, w którym odbywało się przyjęcie. Na początku szłam tylko obok Louis'a po czerwonym dywanie i uśmiechałam się do fotografów, którzy robili tyle zdjęć, że aż mnie oczy bolały. Potem usiedliśmy do stolika, który był specjalnie przeznaczony dla One Direction i ich partnerek. Oczywiście zespół wygrał chyba w aż trzech kategoriach, wszystkich dotyczących teledysku " WMYB". Gala trwała jakieś trzy godziny. Szczerze mówiąc było całkiem nieźle, ale jestem tak zmęczona, że ledwo co chodzę, zresztą podobnie jak i reszta. Kiedy byliśmy już w domu, pobiegłam szybko do łazienki i umyłam się. Następnie przebrałam się w piżamę i zasnęłam jak to w moim stylu.
******************************************************
Macie 6. Rozdział dedykuję Olce. Masz to dla ciebie XD I cały czas czekam te komentarze z waszej strony, które chyba szybko się nie pojawią. Ciao ! :3
-Nie no nie ma to jak dobre samopoczucie własnego wyglądu-powiedziałam sama do siebie. Ubrałam się w to, rozczesałam moje długie, niebieskie kudełki i mocny make-up. (czyt. czarne oczy i mocno czerwone usta). Zeszłam na dół i przywitałam się z Niną, która już była na nogach.
-Ale ty zajebiście wyglądasz w tych włosach.-pochwaliła.
-Och, dziękuję skarbie, też ładnie wyglądasz.-pocałowałam ją w policzek i weszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.
-Cześć, młoda-przywitał mnie Louis.
-Hej, Lou. -odpowiedziałam.
-Posłuchaj, mam do ciebie taką sprawę.-zaczęłam, a on popatrzył na mnie z zaciekawieniem w oczach.
-Musimy coś zrobić, z Niną i Harrym.-powiedziałam, a na jego twarzy od razu pojawił się delikatny uśmiech.
-Wiesz, też ostatnio nad tym trochę myślałem. Wiem na pewno, że Harre'mu podoba się Nina, ale nie wiem czy on jej też.-powiedział.
-No właśnie to i ja wiem, ale Nina się tak zachowuje, jakby coś ukrywała.
-Więc plan jest taki. Dzisiaj wszyscy wychodzimy z domu, oprócz tej dwójki oczywiście, i zamykamy dom.-wytłumaczyłam.
-Może być.
-To powiedz reszcie, a ja idę do salonu (klik).-wyszłam i skierowałam swoje kroki do innego pomieszczenia. O matko dzisiaj jest gala. szybko pobiegłam do Louis'a.
-Louis !-darłam się.
-Co się tam drzesz ?-zapytał wyraźnie rozbawiony całą sytuacją.
-Nie możemy tego zrobić dzisiaj. Jest przecież gala.-wytłumaczyłam mu, a jego mina wyraźnie posmutniała.
-No tak racja, ale pamiętasz, że idziesz tam ze mną.-powiedział już weselszy.
-Jak mogłabym zapomnieć.-odpowiedziałam, a na jego twarz wkradł się słodki uśmiech.
-Na którą to jest ?-zapytałam zmieszana.
-Na 18.00 . Jest 15.00, tak jakby co.-powiedział.
-O matko !-krzyknęłam i pobiegłam do mojego pokoju, z którego dało się słyszeć głośny śmiech Lou. Mam tylko trzy godziny, zdążę, chyba. Pobiegłam do łazienki i wzięłam gorącą kąpiel, która trwała coś ponad godzinę. Szybko wsunęłam swoją tęczową ( :3 ) kreację, założyłam buty i inne dodatki. Następnie ponownie weszłam do łazienki i zrobiłam delikatny makijaż pasujący do mojej sukienki, a moje niebieskie kudełki pozostawiłam rozpuszczone a długą grzywkę luźno opadająca na bok. Jeszcze tylko paznokcie. Były bardzo długie i tęczowe, pasujące do mojej sukienki. Zeszłam na dół, gdzie stała Nina i Victoria stojące obok swoich partnerów. Obie wyglądały ślicznie. Nie dziwię się, że Harry zauroczył się Niną. Jest taka ładna i delikatna. Dosłownie ideał dziewczyny. Wyszliśmy wszyscy z domu i skierowaliśmy się do dwóch różnych samochodów, ponieważ nasza ósemka chyba by się nie zmieściła do pięcio-osobowego samochodu. Jechaliśmy jakieś 20 min. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do pomieszczenia, w którym odbywało się przyjęcie. Na początku szłam tylko obok Louis'a po czerwonym dywanie i uśmiechałam się do fotografów, którzy robili tyle zdjęć, że aż mnie oczy bolały. Potem usiedliśmy do stolika, który był specjalnie przeznaczony dla One Direction i ich partnerek. Oczywiście zespół wygrał chyba w aż trzech kategoriach, wszystkich dotyczących teledysku " WMYB". Gala trwała jakieś trzy godziny. Szczerze mówiąc było całkiem nieźle, ale jestem tak zmęczona, że ledwo co chodzę, zresztą podobnie jak i reszta. Kiedy byliśmy już w domu, pobiegłam szybko do łazienki i umyłam się. Następnie przebrałam się w piżamę i zasnęłam jak to w moim stylu.
******************************************************
Macie 6. Rozdział dedykuję Olce. Masz to dla ciebie XD I cały czas czekam te komentarze z waszej strony, które chyba szybko się nie pojawią. Ciao ! :3
sobota, 29 września 2012
Rozdział 5.
Obudziłam się pod stołem ? Jest 10.28. O matko co się wczoraj działo ? Zobaczyłam na kanapie siedzącego Liam'a, który chyba nie może pić, więc mam odpowiedź.
-Hej Liam, słuchaj ty wiesz co tu się wczoraj stało ?-zapytałam cicho.
-Taak, trochę potańczyłaś z chłopakami, potem chyba zemdlałaś.-wytłumaczył wszystko po kolei.
-Aha czyli nic tu nie zaszło ?
-Nie-odpowiedział. Odetchnęłam z ulgą. No ale kacyk niezły. Wstałam i weszłam do kuchni, zrobić sobie kanapki. Za chwilę po schodach zbiegł Harry z Louis'em, którzy też usiedli do stołu i zaczęli konsumować jedzenie. Pogadaliśmy chwilę i o dziwo byłam miła. Po jakiś 2 godzinach wszyscy wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy do domu. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i przebrałam się w to. Zeszłam na dół by pooglądać telewizję, jednak ktoś bezczelnie mi przeszkodził. Obejrzałam się i zobaczyłam Louis'a.
-Słucham pana ?
-No, więc wiem, że mnie nie lubisz, ale jakoś tak wyszło, że nie mam z kim iść na galę MTV. Czy poszłabyś ze mną, tak wiesz po przyjacielsku ?-zapytał nieśmiało.
-Skoro już tak ładnie prosisz, to się zgodzę. Ale tak po przyjacielsku jasne ?
-Tak, tak. Dziękuję.-ucieszył się i pobiegł w podskokach do pokoju Harre'go.
-Jak dziecko.-wymamrotałam pod nosem. Usidłam w końcu na kanapie i włączył Nickelodeon, akurat leciał SpongeBob. Zaraz, skoro mam iść na galę to muszę się w coś ubrać.
-O matko !-krzyknęłam przerażona.
-Co się stało ?-zapytał zmartwiony Harry.
-No nie mam się w co ubrać. !
-Wystraszyłaś mnie !-powiedział.
-Oj nie martw się już tak o mnie !-pobiegłam do pokoju Niny i Victorii.
-Dziewczyny. Awaryjna sprawa musimy iść na zakupy !-krzyknęłam.
-A to czemu ?-zapytała Victoria.
-No bo muszę iść w czymś na galę, tak ?
-To ty idziesz na galę ? Z kim ?-zdziwiła się Nina.
-No wiesz, a z takim kimś, a teraz chodźcie .-odpowiedziałam.
-No skoro się zwierzamy, to ja też idę na galę z Harry'm-powiedziała nieśmiało Nina.
-No dobra idę z Zayn'em, zadowolone ?-naburmuszyła się Vic.
-Uuu, coś się szykuje.-zaśmiałam się.
-Ty nie bądź taka mądra, a my nadal nie wiemy z kim ty idziesz .-powiedziała Nina.
-Oj, no dobrze idę Louis'em.
-Wiedziała, że z nim idziesz-krzyknęła dumna Nina. Wyszłyśmy, a raczej wybiegłyśmy z domu w natychmiastowym tempie. Ja kierowała, więc wybrałam jeden z najdroższych sklepów mieście.
-No nie, dobrze wiesz, że aż tak dobrze nie stoimy z kasą.-powiedziała zawiedziona Nina.
-Myślałyście, że to wy kupujecie ubrania ?-zapytałam zdziwiona.
-A co ty nam je chcesz kupić ?-zaśmiała się ironicznie Victoria.
-Niee. Harry.-powiedziałam zgryźliwie.
-O nie. Zwariowałaś ?
-No co wy ? Trochę zaszalejemy !-powiedziałam i wbiegłam do sklepu, a zaraz za mną dziewczyny. Po długich rozmyślaniach wybrałyśmy : Ja kupiłam :to. Victoria : to, a Nina to. Przy okazji postanowiłam trochę zaszaleć i zdecydowałam się na bardzo odważną zmianę. Pojechałyśmy do fryzjera i poprosiłam o zupełnie inną fryzurę niż mam teraz. No to się zdziwią. Może chłopacy jak mnie zobaczą to się wystraszą i nie będą chcieli się już ze mną pokazywać ? O tak, to zdecydowanie najlepsza decyzja w moim życiu. Kiedy wyszłam od fryzjera miałam obcięte włosy do bioder, zrobioną długaśną grzywkę i co najważniejsze włosy przemalowane na kolor niebieski. Wyglądałam mega, ale lalusiom z One Direction się nie spodoba i Harry się mnie wyrzeknie. Dziewczyny były zachwycone moją nową zmianą, no ale one mają gust. Wróciłyśmy do domu szczęśliwe jak jeszcze nigdy. Weszłam do salonu i wszystkie spojrzenia skierowane były na mnie. Oczy to im o mało co nie wyleciały. Podbiegł do mnie Harry i przytulił mocno.
-Wiedziałem, że kiedyś będziesz wyglądać jeszcze lepiej niż wcześniej.-powiedział. Moje zdziwienie nie miało granic.
-Ale..ale..jak to ? Podoba ci się ?-zapytałam zdziwiona.
-Jeszcze nigdy nie wyglądałaś ładniej.-odpowiedział. Spojrzałam na resztę, wpatrywali się we mnie jak w obrazek.
-Ej no nie, to co mam się przemalować na zielono, żebyś się mnie wyrzekł ?-zapytałam.
-Nigdy się ciebie nie wyrzeknę, jesteś moją siostrą.-odpowiedział. Ja nie rozumiem tych ludzi. Może oni jednak mają gust ? Zanim się obejrzałam była godzina 22.15 poszłam na górę i jeszcze szybko wstawiłam nowe zdjęcie na twittera. Umyłam się i poszłam spać.
*****************************************************
Heej, jest 5. Dziękuję za te wejścia. Macie tutaj zdjęcie, które Sam wstawiła na twittera :

-Hej Liam, słuchaj ty wiesz co tu się wczoraj stało ?-zapytałam cicho.
-Taak, trochę potańczyłaś z chłopakami, potem chyba zemdlałaś.-wytłumaczył wszystko po kolei.
-Aha czyli nic tu nie zaszło ?
-Nie-odpowiedział. Odetchnęłam z ulgą. No ale kacyk niezły. Wstałam i weszłam do kuchni, zrobić sobie kanapki. Za chwilę po schodach zbiegł Harry z Louis'em, którzy też usiedli do stołu i zaczęli konsumować jedzenie. Pogadaliśmy chwilę i o dziwo byłam miła. Po jakiś 2 godzinach wszyscy wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy do domu. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i przebrałam się w to. Zeszłam na dół by pooglądać telewizję, jednak ktoś bezczelnie mi przeszkodził. Obejrzałam się i zobaczyłam Louis'a.
-Słucham pana ?
-No, więc wiem, że mnie nie lubisz, ale jakoś tak wyszło, że nie mam z kim iść na galę MTV. Czy poszłabyś ze mną, tak wiesz po przyjacielsku ?-zapytał nieśmiało.
-Skoro już tak ładnie prosisz, to się zgodzę. Ale tak po przyjacielsku jasne ?
-Tak, tak. Dziękuję.-ucieszył się i pobiegł w podskokach do pokoju Harre'go.
-Jak dziecko.-wymamrotałam pod nosem. Usidłam w końcu na kanapie i włączył Nickelodeon, akurat leciał SpongeBob. Zaraz, skoro mam iść na galę to muszę się w coś ubrać.
-O matko !-krzyknęłam przerażona.
-Co się stało ?-zapytał zmartwiony Harry.
-No nie mam się w co ubrać. !
-Wystraszyłaś mnie !-powiedział.
-Oj nie martw się już tak o mnie !-pobiegłam do pokoju Niny i Victorii.
-Dziewczyny. Awaryjna sprawa musimy iść na zakupy !-krzyknęłam.
-A to czemu ?-zapytała Victoria.
-No bo muszę iść w czymś na galę, tak ?
-To ty idziesz na galę ? Z kim ?-zdziwiła się Nina.
-No wiesz, a z takim kimś, a teraz chodźcie .-odpowiedziałam.
-No skoro się zwierzamy, to ja też idę na galę z Harry'm-powiedziała nieśmiało Nina.
-No dobra idę z Zayn'em, zadowolone ?-naburmuszyła się Vic.
-Uuu, coś się szykuje.-zaśmiałam się.
-Ty nie bądź taka mądra, a my nadal nie wiemy z kim ty idziesz .-powiedziała Nina.
-Oj, no dobrze idę Louis'em.
-Wiedziała, że z nim idziesz-krzyknęła dumna Nina. Wyszłyśmy, a raczej wybiegłyśmy z domu w natychmiastowym tempie. Ja kierowała, więc wybrałam jeden z najdroższych sklepów mieście.
-No nie, dobrze wiesz, że aż tak dobrze nie stoimy z kasą.-powiedziała zawiedziona Nina.
-Myślałyście, że to wy kupujecie ubrania ?-zapytałam zdziwiona.
-A co ty nam je chcesz kupić ?-zaśmiała się ironicznie Victoria.
-Niee. Harry.-powiedziałam zgryźliwie.
-O nie. Zwariowałaś ?
-No co wy ? Trochę zaszalejemy !-powiedziałam i wbiegłam do sklepu, a zaraz za mną dziewczyny. Po długich rozmyślaniach wybrałyśmy : Ja kupiłam :to. Victoria : to, a Nina to. Przy okazji postanowiłam trochę zaszaleć i zdecydowałam się na bardzo odważną zmianę. Pojechałyśmy do fryzjera i poprosiłam o zupełnie inną fryzurę niż mam teraz. No to się zdziwią. Może chłopacy jak mnie zobaczą to się wystraszą i nie będą chcieli się już ze mną pokazywać ? O tak, to zdecydowanie najlepsza decyzja w moim życiu. Kiedy wyszłam od fryzjera miałam obcięte włosy do bioder, zrobioną długaśną grzywkę i co najważniejsze włosy przemalowane na kolor niebieski. Wyglądałam mega, ale lalusiom z One Direction się nie spodoba i Harry się mnie wyrzeknie. Dziewczyny były zachwycone moją nową zmianą, no ale one mają gust. Wróciłyśmy do domu szczęśliwe jak jeszcze nigdy. Weszłam do salonu i wszystkie spojrzenia skierowane były na mnie. Oczy to im o mało co nie wyleciały. Podbiegł do mnie Harry i przytulił mocno.
-Wiedziałem, że kiedyś będziesz wyglądać jeszcze lepiej niż wcześniej.-powiedział. Moje zdziwienie nie miało granic.
-Ale..ale..jak to ? Podoba ci się ?-zapytałam zdziwiona.
-Jeszcze nigdy nie wyglądałaś ładniej.-odpowiedział. Spojrzałam na resztę, wpatrywali się we mnie jak w obrazek.
-Ej no nie, to co mam się przemalować na zielono, żebyś się mnie wyrzekł ?-zapytałam.
-Nigdy się ciebie nie wyrzeknę, jesteś moją siostrą.-odpowiedział. Ja nie rozumiem tych ludzi. Może oni jednak mają gust ? Zanim się obejrzałam była godzina 22.15 poszłam na górę i jeszcze szybko wstawiłam nowe zdjęcie na twittera. Umyłam się i poszłam spać.
*****************************************************
Heej, jest 5. Dziękuję za te wejścia. Macie tutaj zdjęcie, które Sam wstawiła na twittera :

Subskrybuj:
Posty (Atom)
