Obudziłam się znowu w tym białym pomieszczeniu, które nie wiedząc czemu nazwano szpitalem. Rozejrzałam się i zobaczyłam Perrie, płacząca na krzesełku obok.
-Co się stało ?-zapytałam zachrypniętym głosem. Otworzyła oczy i rzuciła się na mnie.
-Matko ! Wybudziłaś się -krzyknęła szczęśliwa. Za chwilę do pokoju wleciała Susan z kawą w ręku i o wiele mniejszą ilością makijażu.
-Sam, ty żyjesz !-przytuliła mnie z całej siły. Uśmiechnęłam się delikatnie .
- A co ? Miałam umrzeć ?-zapytałam z rozbawieniem. Pokiwały przecząco głowami.
-Susan, jak ty ładnie wyglądasz. -pochwaliłam przyjaciółkę, która uśmiechnęła się czarująco.
-Dzisiaj jeszcze zmieniam kolor włosów, maluję się mniej i idziesz ze mną na zakupy, bo zmieniam styl.-wyszczerzyła ząbki. Zaśmiałam się.
-Kiedy z tond wychodzę ?-zapytałam.
-Możliwe, że nawet dzisiaj wyjdziesz, jeżeli będziesz dobrze się czuła i będą dobre wyniki badań-wytłumaczyła Per. Pokiwałam głową.
-A, co się tak właściwie stało ?
-No, skakałyśmy sobie trochę i w pewnym momencie weszłaś na szafkę, z której spadłaś.-odpowiedziała.
-No, ale mamy drugie miejsce na youtube !-wrzasnęłam.
-Ciszej .-zaśmiała się. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wyniki.-powiedział.
-Może pani już dzisiaj wyjść.-uśmiechnął się
-O której ?
-Może się pani już pakować.-oznajmił i wyszedł.
-No to dawaj walizkę.-ponagliłam Per, która szybko wyciągnęła ją z pod łóżka. Wrzucałyśmy wszystkie rzeczy, które wczoraj przyniosły mi dziewczyny. Po godzinie, byłyśmy już gotowe do wyjścia. Zamówiłyśmy taksówkę i po jakimś czasie zatrzymałyśmy się przed naszym domem.
-Ej, dziewczyny, ja jeszcze pojadę po Alice. Ona jest u cioci, kilka ulic dalej.-wytłumaczyłam. Wsiadłam do mojego samochodu (klik) i ruszyłam po moją młodszą siostrę. Po dwudziestu minutach, byłam już na miejscu.
-Cześć ciociu !-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania.
-Cześć skarbie.-przytuliła mnie.
-Ale żeś wyrosła.-omiotła mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej.
-Ja przyjechałam zabrać Alice, ciociu-powiedziałam. Skinęła głową i zniknęła w pokoju na przeciwko. Po kilku minutach wyszła z małą dziewczynką na rękach, która ucieszyła się gdy tylko mnie ujrzała.
-Sam !-krzyknęła szczęśliwa i przytuliła się do moich nóg.
-Też za tobą tęskniłam.-szepnęłam i wzięłam ją na ręce.
-Wracasz ze mną ?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziała. Ciocia ostatni raz przytuliła Ali i ruszyłyśmy do domu. Wprowadziłam ją do salonu.
-Alice !-krzyknęła Susan i podbiegła do nas. Po chwili z kuchni wyszła także Per.
-Cześć, mała.-przywitała si.e
-Cześć.-odpowiedziała nieśmiało.
-Jestem Perrie, a ty ?
-Alice.-uśmiechnęła się słodko.
-Chodź, widzę, że jesteś zmęczona.-powiedziałam i zaprowadziłam ją do mojego pokoju, w którym od razu położyła się spać. Przykryłam ja kocem i wyszłam po cichu. Na dole wybrałam numer Herre'go.
-Halo.-odebrał po chwili.
-Słuchaj, zamieszkała z nami Alice.
-Naprawdę ? -ucieszył się.
-No. Co robicie ?-zapytałam.
-Siedzimy sobie i gadamy o waszym teledysku, a Louis siedzi i przez trzy dni nie wychodzi z pokoju.-odpowiedział.
-No, to gadajcie. Pozdrów chłopaków. Cześć.-pożegnałam się. Usiadłam w kuchni obok Sus.
-Idziemy zaraz ? Muszę iść do fryzjera i na zakupy.-zaproponowała. Kiwnęłam głową. Weszłam po cichu na górę i przebrałam się w to i to,moje loki zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie siedziała już gotowa Susan. Ubrana była w to, lekko pomalowana, a jej włosy spięte były w kucyka. Wyszłyśmy z domu, zostawiając karteczkę Perrie. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy do naszego ulubionego centrum handlowego. Po jakimś czasie, byłyśmy już na miejscu. Wysiadłyśmy i zaczęłyśmy " shopping ". Po dwóch godzinach kupiłam to, a Susan była obkupiona chyba na najbliższe pięć lat. Potem pojechałyśmy do fryzjera. Su zdecydowała się na kolor czerwony. Usiadła na fotelu i fryzjerka zaczęła swoją pracę. Następnie byłyśmy u makijażystki. Su miała teraz tylko trochę pudru, podkreślone czy i usta, pomalowane błyszczykiem. Wróciłyśmy do domu i zobaczyłyśmy jakiś samochód, stojący przed domem. Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy jakiegoś mężczyznę, który siedział na fotelu i pił herbatę.
-Dzień Dobry-przywitał się.
-Cześć-odpowiedziałyśmy.
-Jestem John, Jerry nic wam o mnie nie mówił ?-przedstawił się.
-Mówił o panu. Będziemy z panem nagrywać pod jego nieobecność.-powiedziałam. Skinął głową.
-Niestety, ale musimy sprowadzić tutaj pozostałą trójkę, chyba, że wy chcecie wrócić tam.-wyjaśnił.
-Ja tam nie wracam.-sprostowałam.
-W takim razie, dzwoń do którejś.-zarządził. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Vicki.
-Halo.-odebrała.
-Musicie przyjechać do nas, bo trzeba dalej nagrywać-powiedziałam na jednym tchu.
-Spoko, zaraz kupimy bilety i na jutro będziemy. -odpowiedziała. Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-Ok, to do zobaczenia jutro. -pożegnałam się i schowałam komórkę do torby.
-Przylecą jutro.-uśmiechnęłam się.
-A właśnie Susan, ślicznie wyglądasz. Tysiąc razy lepiej. Jak Harry cię zobaczy, to cię nie pozna. -pochwaliła Per i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki.-usłyszałam tupot stóp i momentalnie się odwróciłam.
-Cześć, słońce.-zobaczyłam Alice.
-Hej.-odpowiedziała i usiadła na kanapie.Matko jaką ja mam boską siostrę. Podeszłam do niej.
-Co chcesz robić ?-zapytałam.
-Bajki.-odpowiedziała. Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na " Disney Junior ". Odwróciłam się i dostrzegłam Perrie, rozmawiającą z John'em. No tak, to ona jest tą najodpowiedzialniejszą z nas wszystkich. No może jeszcze Victoria i Lot. Ja, Susan i Nina, raczej do tych najpoważniejszych nie należymy. Zerknęłam na zegarek. 21.55.
-No mała, idziemy spać.-powiedziałam. Zaprowadziłam ją do pokoju i wyjęłam z jej torby piżamkę. Weszłyśmy do łazienki i musiałam ją umyć, bo przecież sama tego nie zrobi. Po wszystkich wykonanych czynnościach, położyłyśmy się i momentalnie zasnęłyśmy.
Faajnie. Hm.. mam takie przeczucie, że chłopcy przylecą z dziewczynami..chyba, że pominęłam jakiś szczegół ^^ Mówię Ci piszesz bosko! Co jak co, ale talent to ty masz! Czekam na następny, dodawaaj! :D
OdpowiedzUsuń