Obudziłam się, leżąc na podłodze. Fajnie. Wstałam i zerknęłam na telefon. 09.21. Coś wcześnie wstaję. Weszłam do łazienki. Ubrałam się w to, rozczesałam moje niebieskie włosy, zrobiłam mocniejszy makijaż i poszłam do pokoju nr 318. Zapukałam.
-Perrie !-zawołał mulat. Do drzwi przybiegła blondynka., uśmiechając się do mnie.
-Gotowa ?-zapytałam.
-No.
-To idziemy.-powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z hotelu.
-Kupujemy jakieś ciuchy na imprezę, a ja muszę jeszcze iść do fryzjera i makijażystki.-oznajmiłam.
-Ja też muszę iść zrobić sobie jakiś makijaż.-odpowiedziała i zamówiłyśmy taksówkę.
-Do najbliższego centrum handlowego.-kierowca pokiwał głową i ruszył. Po kilu minutach byłyśmy przed sklepami. Po długich godzinach ja kupiłam to., to, to, to, to i to . Perrie wybrała to, to, to i to. Następnie pojechałyśmy do fryzjera. Czekałyśmy jakieś pół godziny i mogłam usiąść na fotel. Po zejściu wyglądałam zupełnie inaczej. Miałam włosy obcięte za ramiona, kręcone i naturalny kolor włosów. Czyli jasny blond, jak Niall, tylko on ma farbowane. Dalej czekała nas makijażystka. Ja chciałam mocno czerwone usta, pomalować oczy czarną kredką i beżowe cienie do powiek. Perrie miała podobny, tylko ona miała różowy kolor szminki. Wróciłyśmy do hotelu. Była 12. 31, a dziewczyny jeszcze spały. Na 14.00 jesteśmy umówione w studiu. Weszłam do łazienki i przebrałam się w to i to. Makijaż i fryzurę miałam gotową. Kiedy już chciałam wychodzić usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głośny śmiech chłopaków. Wyszłam z łazienki.
-Hej.-przywitałam się.
-Czee..O matko !-krzyknął Niall. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Mieli miny jakby zobaczyli prezydenta.
-Ogarnijcie się.-przywróciłam ich do porządku.
-Sam ! Wróciłaś do naturalnego koloru włosów !.-ucieszył się Harry. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.
-Ona ma taki naturalny kolor ?-pisnął Niall.
-Ale, ale..to niemożliwe ! Ona wygląda jak anioł, ma figurę jak anioł, śpiewa jak anioł i jeszcze do tego ma takie włosy ? Co to za sprawiedliwość ?-oburzył się. Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie. Zwaliłam dziewczyny z łóżka.
-Woke up, woke up, baby !-krzyknęłam Susan do ucha. Popatrzyła na mnie zaspanym wzrokiem.
-Zmieniłaś się. Tylko nie wiem co.-zamyśliła się. No tak, cała Su, zresztą w myśleniu to ja też nie jestem mistrzem.
-Może zmieniła kolor włosów ?-zapytała ironicznie Lot.
-Nie to nie to.-odpowiedziała i ruszyła do łazienki.
-Jedziecie z nami do studia ?-zapytałam.
-Nie możemy, mamy wywiad, ale jak będziemy mieli chwile czasu, to wpadniemy.-wyjaśnił Liam. Spojrzałam na zegarek. 13.28 .
-Dziewczyny, jedziemy !-wrzasnęła Victoria. Po pół godzinie byłyśmy już na miejscu.
-Cześć, dziewczyny. Wchodźcie, a ty Su do mnie.-zarządził. Weszłyśmy i założyłyśmy słuchawki.
-Posłuchajcie, jak wiecie nagrywam z chłopakami, więc mieszkam w Londynie. Harry powiedział mi, że za za 2 tygodnie wyjeżdżacie. Mój przyjaciel John został, więc przez trasę będziecie nagrywać z nim i prawdopodobnie z nim wydacie pierwszą płytę. -wyjaśnił.
-A teraz do pracy !-stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę z tych, które napisałam. ( Taylor Swift. Today was a Fairytale. Znajdźcie na górze ). Łącznie dzisiaj nagrałyśmy.
*Love Story
*Safe and Sound
*If this was a movie
*Today was a Fairytale
-Do piosenki " Love Story " jutro będziemy nagrywać teledysk. Więc bądźcie o 05.00. przy zamku królewskim. Zapytajcie chłopaków, na pewno was podwiozą. Do zobaczenia, jutro !-pożegnał się. Wyszłyśmy szczęśliwe. Szłyśmy i szłyśmy, myślałam o tym co powiem Louis'owi. Oczywiście o teledysk mi chodzi. Zaszłyśmy jeszcze do Milk Shake City na shak'a. Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Ja, Per i Su wzięłyśmy czekoladowe, Nina waniliowego, Victoria truskawkowego, a Lot 1D. Piłyśmy sobie spokojnie, aż nie dostrzegłam pary całującej się w koncie. Poznałam tą dziewczynę. To była ta..Eleanor. A ten chłopak tez wydawał mi się znajomy. Przyjrzałam mu się dokładniej i po raz drugi w życiu poczułam uczucie zdrady. W moich oczach zbierały się łzy, kiedy zobaczyłam, że skończyli sobie dotychczasowe zajęcie. Louis rozejrzał się po pomieszczeniu i wytrzeszczył oczy, widząc mnie. Teraz łzy lały mi się strumieniami. Jak gdyby nigdy nic siedziałam, becząc i patrząc się w napój, który przed chwilą był taki pyszny, już mi nie smakował. Wstałam od stołu i wyszłam, biegnąc przed siebie. Dotarłam nad jakieś jeziorko. Podniosłam kamyk i wrzuciłam go do wody.
-Jak mogłeś ?-wyszeptałam rzucając dookoła kamienie. Usiadłam zrozpaczona na trawie, szlochając. Wzięłam do ręki mój telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a, 2 od Perrie, 5 od Susan, 12 od Zayn'a, 3 od Harre'go i 4 od Niall'a. Łącznie 36. Będę dobroduszna i oddzwonię do Su. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Matko ! Sam, gdzie ty jesteś ?-wrzeszczała do słuchawki.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Dlaczego tak nagle wybiegłaś ?
-Zapytaj Louis'a, może ci powie.-powiedziałam i rozłączyłam się. Postanowiłam napisać do niego sms'a.
"To koniec. Jeżeli to co było, nic dla ciebie nie znaczyło, to współczuję twoim kolejnym dziewczynom ".-tak brzmiała jego treść. Nacisnęłam przycisk " wyślij "i poszło. Ruszyłam przed siebie. Powoli robiło się ciemno. Wracałam do domu i dostrzegłam w oddali jakiegoś chłopaka, który siedział smutny, na ławce. Usiadłam obok niego.
-Dziewczyna ?-zapytałam.
-Taa, ale to już dawno. Oświadczyłem się jej, a potem zdradziłem. Mądrze nie ?
-Mój narzeczony postąpił tak samo.
-A ty co ? Chłopak ?-pokiwałam głową. Jednak wątpię żeby to dostrzegł, bo było ciemno. Nie widziałam też jego twarzy.
-Zdradził mnie.-odpowiedziałam, powstrzymują łzy.
-Powiesz chociaż, jak masz na imię ?
-Sam.-uśmiechnął się.
-Max.-przedstawił się.
-Mój narzeczony się tak nazywał.-odwrócił głowę.
-Sam ?-krzyknął.
-Louis cię zdradził ?-Teraz uświadomiłam sobie. Jak bardzo go kochałam, właśnie " kochałam ". Podeszłam bliżej i przyłożyłam mu w twarz.
-Masz za to, co mi zrobiłeś.-powiedziałam i odeszłam do hotelu. Po drodze oczywiście spotkałam Louis'a.
-Sam ja..-zaczął.
-Daruj sobie.-warknęłam i pobiegłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
****************************
Kurde, już jest 17. Coś szybko idzie. Mam nadzieję, że nie jest najgorszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz