środa, 3 października 2012

Rzozdział 7.

Spałam sobie spokojnie, kiedy nagle usłyszałam otwieranie drzwi, hałasy, a potem już ledwo oddychałam, bo ktoś przygniótł mnie swoim ciałem, albo to nawet mogły być dwie osoby, sądząc po ciężarze. Otworzyłam powoli paczadła i zobaczyłam na sobie uśmiechniętego Louis'a i Zayn'a. 
-Jak to można tak budzić człowieka ?-zapytałam.
-No wiesz, o tak późnej godzinie ? Już pokonałaś Zayn'a, a to on jest największym śpiochem w tym domu.-powiedział Lou.
-No, ale byłam zmęczona, więc chyba mam prawo się wyspać ?
-Oj już się tak nie denerwuj-powiedział Zayn i obydwoje pocałowali mnie w policzki i wyszli z pokoju.
-Ja tu oszaleję-powiedziałam sama do siebie. Wstałam i ubrałam się w to, moje niebieskie włosy podkręciłam lokówką i wyglądały tak. Na końcu zrobiłam sobie delikatny makijaż i zeszłam na dół do reszty, jednak zobaczyłam tylko tą dwójkę, która rano mnie obudziła.
-A gdzie reszta ?-zapytałam zdziwiona.
-Niall i Liam pojechali na zakupy i raczej szybko nie wrócą. Harry pojechał z Niną na śniadanie do Nando's, a Victoria pojechała na dwa dni do rodziców, bo jej siostra miała chyba jakiś wypadek.-wytłumaczył wszytko Louis.
-A teraz zostaniecie chyba tylko wy, bo ja zaraz jadę. Obiecałem Perrie, że się z nią spotkam.-powiedział zmieszany.
-To ty nie jesteś z Victorią ?
-Nie, tym bardziej, że ona ma innego chłopaka.-powiedział.
-Jakiego chłopaka ?-zdziwiłam się, że moja przyjaciółka nic mi nie powiedziała.
-No mówiła, że jakiegoś Chris'a.
-O nie !-krzyknęłam i rzuciłam się na telefon. Już wiem dlaczego ona mi tego nie powiedziała. Zgaduję, że ja bym jej na to nigdy nie pozwoliła. Chris to jej były chłopak, którego bardzo kochała. Niestety zdradził ją z pierwszą lepszą Barbie. Drugi sygnał, trzeci..
-Halo-odezwała się.
-Victoria !-wrzasnęłam jej do telefonu.
-Wróciłaś do Chris'a ?-zapytałam zdenerwowana.
-Tak..ale on już mi tego więcej nie zrobi. -powiedziała.
-Obyś się nie zdziwiła .-odpowiedziałam i rozłączyłam się, zanim zdążyła coś powiedzieć.
-Posłuchaj Zayn, jedź do tej Perrie.-powiedziałam zła na przyjaciółkę.
-Słuchaj, tylko, że ja ją lubię bardzo i nie wiem trochę jak się przy niej zachować.-odpowiedział nieśmiało.
-To ja ci pomogę.
-Słuchaj jak jesteś przy dziewczynie, która ci się podoba nie możesz okazywać, że się stresujesz spotkaniem z nią. Musisz być pewny siebie, bo dziewczynom się podobają pewni siebie kolesie.-wytłumaczyłam wszystko po kolei.
-Dzięki.-powiedział na odchodne i pobiegł szybko do samochodu.
-No to zostaliśmy sami.-powiedziałam do Louis'a, który przyglądał się całej tej sytuacji dokładnie.
-Chodź pójdziemy coś zjeść.-powiedział, po czym wziął kurtkę, złapał mnie za rękę i wprowadził do samochodu. Zastanawiałam się o co mu chodzi. Raz jest wesoły i nie sposób go powstrzymać przed kolejnymi żartami, a teraz jest poważny jakby na pogrzeb jechał.
-Loui, o co ci chodzi ?-zapytałam uśmiechając się delikatnie w stronę chłopaka.
-Tak się zastanawiam nad tym Chris'em. -odpowiedział mi. Bardzo zdziwiła mnie jego wypowiedź.
-Czemu ? Jeżeli Victoria, chcę dalej ranić siebie samą, to niech to robi.-powiedziałam
-Nie o to mi chodzi. Przypomniał mi się taki jeden Chris, z którym zdradziła mnie moja była dziewczyna-wytłumaczył. Uśmiechnęłam się i włączyła radio, akurat leciało " Call me maybe ", nuciłam sobie pod nosem piosenkę. Wyjrzałam za okno i zobaczyłam, że jesteśmy już przy KFC. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do restauracji. Przez cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się, kiedy zobaczyłam jego...


                     -***************************************************
Witaam, macie 7.  Chciałam tylko podziękować za te wejścia, których może nie jest dużo, ale dziękuję tym, którzy tu weszli. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba i zachęcam do wejścia na 
www.directioner-dreams.blogspotcom


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz